| Protestować – jak śpiewać – każdy może… |
|
|
|
| Ekologia |
| poniedziałek, 03 listopada 2008 11:06 | Wpisany przez Feliks Stalony – Dobrzańsk |
|
Otóż zapewniam – ten spór się toczy nie tylko o duże pieniądze, ale i o przyszłość Krakowian na lata. To nie jest śmieszne – a uleganie manipulacji i posłuch demagogii może być kosztowny. To zdanie proszę sobie nawet zapisać na karteczce – i wyciągnąć za parę lat. Mam tylko nadzieję, że nie będzie powodów do jej wyciągania. No i że nie będę miał racji. Oby! To dlatego, choć najkrócej jak można, warto sprawę pokazać w jej złożoności. Informuję też, iż jako człowiek Polskiego Klubu Ekologicznego wielokrotnie już byłem świadkiem podobnych przypadków i w każdym z nich, dziś mogę tylko powiedzieć: a nie mówiłem?, Cóż to za satysfakcja? Zaręczam, żadna. Lecz nie mówmy o innych – skupmy się na tym jednym przypadku – póki można, i jest po co. Zadajmy sobie więc pytanie pierwsze. Kiedy to nie będzie powodu do wyciągania onej karteczki? Odpowiedź jest stosunkowo prosta; gdy zastosowane rozwiązanie nie pogorszy, a polepszy stan środowiska, będzie chroniło zasób i energię i zostanie przeprowadzone na optymalnym poziomie technicznym. To może być naszą miarą, wzorcem, że zastosowane rozwiązanie jest właściwe. Już teraz, po tym jednym zdaniu widzimy, że stawianie sprawy – spalarnia tak – czy nie jest podejściem czysto doktrynerskim. I to z obu stron. Doktrynerstwo jest przeciwnością optymalnych rozwiązań. Jeśli bowiem ktoś będzie zwalczał spalarnię – będzie siłą rzeczy lobbował za interesami robionymi wokół składowiska czy na kompostowni. Będzie zwolennikiem spalarni - pod hasłem – tylko spalarnia, bo ona załatwia wszystko (a są tacy!), jest po prostu lobbystą interesów rozwijanych wokół spalarni. Rozsądne jest więc chyba jasne i jawne nazwanie, kto za czym lobuje, niech robi to jawnie, pokazując argumenty i wystawiając się na krytykę, że buja. I niech rozwiązanie zostanie przyjęte w wyniku porównania racji. Tylko tak można wybrać najlepsze – byle sobie zdefiniować czy najlepsze to tylko to co jest najtańsze, czy to, co nie będzie rosło w koszty za chwilę, czy to, co jest najlepsze dla środowiska. I o tym a nie o technice – trzeba rozmawiać SPOŁECZNIE. A się nie rozmawia. Rozmawiać trzeba i co najważniejsze – trzeba też stawiać pytania dla obrony swego środowiska. Nie wolno z tego rezygnować. Tylko – jest kłopot. Zadawanie pytań wymaga posiadania wiedzy w temacie. Protestować – jak śpiewać – każdy może. Zobaczmy też, że dla decydenta, nie podejmowanie rozmowy niezwykle upraszcza sprawę. Daje mu de facto wolną rękę. Powie: decyduję bo muszę, decyduję tak, jak według mnie jest najlepiej, a zadecydować muszę bo bronię cywilizacji. Wypełniam swój podstawowy obowiązek. I będzie miał rację. Doda jeszcze - konsultacje przeprowadziłem - ale nie wszystko muszę konsultować ze wszystkimi i konsultacja nie oznacza wcale przyjęcia dyktatu wiecznie niezadowolonych. Decyduję jak uważam, że jest najlepiej – a mam do tego prawo, bo zostałem wybrany demokratycznie w wyborach bezpośrednich. W tej sytuacji – chaos wśród radnych – to dalsza podstawa do przyjęcia tej motywacji. Wracając do realiów – czy widział ktoś, by Prezydent angażował się w tak istotną dla Miasta sprawę? Jest ponad tymi rzeczami. Taktyka przeczekania i bycia „ponad” tylko punktuje politycznie i rzeczowo. Rozsądne jest postawienie sprawy – nie „spalarnia tak czy nie” – a – „co będzie najlepsze”. I proszę sobie wyobrazić, iż odpowiedź jest już właściwie udzielona. Uchwalonym i obowiązującym Planem Gospodarki Odpadami w Krakowie. Plan ten wyraźnie mówi o tym że ma być głęboka segregacja, recykling, kompostownia i dopiero na końcu i to ewentualnie - spalarnia. Proporcjonalna swą wielkością do strumienia odpadów i nie zastępująca systemu. Tak więc – o co ta kłótnia? Sprowadzenie jej znów do problemu „tak czy nie” zamyka w ogóle sprawę pytania czy jeśli dla systemu spalarnia będzie koniecznym elementem – to jak zrobić, by nie przeważała ona całej reszty. Kraków ma swą specyfikę, która w tym wyważeniu racji ma swe znaczenie. I liczba turystów, i struktura mieszkalnictwa, i fakt fizycznej bariery dla kontynuowania wysypiska Barycz, łącznie z brakiem możliwości zlokalizowania inwestycji zajmującej znaczącą powierzchnię – nie mogą nie być brane pod uwagę w trakcie rozważania problemu. Zaniechanie dyskusji pozwala na przyjęcie, iż rozwiązaniem jest (nawet nie deklarowana a rzeczywista) dominacja spalarni w systemie. Wskazuje nawet na to zapisane w Programie prowadzenie segregacji w dwóch frakcjach – suchej i mokrej. Czyli – pod potrzeby spalarni. Co to oznacza? Proste - MONOPOL. W jednym ręku – cały strumień. Można sobie wyobrazić skutki jeśli tym kimś będzie monopolista w dostawie ciepła – a odpady komunalne są traktowane jako paliwo alternatywne? Mówię o możliwościach, które trzeba przewidywać. Będą dowodzili, że nie cały strumień itd. Może i prawda – to jakie znaczenie ma włączanie do systemu Gmin ościennych które polikwidowały swoje wysypiska – składowiska. Tak więc proszę zauważyć, utrzymanie kakofonii informacyjnej jawi się jako środek do osiągnięcia możliwości podjęcia decyzji bez dyskusji. Odejście od niej jest więc współpracą z tą polityką. To warto ostro zobaczyć. v Jaki jest bowiem wynik dziś realnie istniejącej sytuacji informacyjnej?. Ludzi – a) dowiadują się po raz kolejny, że wyrażanie swej opinii i posiadanie argumentów jest bez sensu – bo i tak zostanie to przekabacone b) w przedmiotowej sprawie – tak naprawdę główny decydent ma tak zwany święty spokój. Zdając sobie sprawę z wagi problemu ZO PKE Małopolska podjął Uchwałę w sprawie wskazania rozbieżności pomiędzy zasadami obowiązującymi we właściwym i skutecznym gospodarowaniu z uwzględnieniem ochrony środowiska a tym co się dzieje z gospodarką odpadami w Krakowie. A tam gdzie się dwóch – lub trzech – (liczba obojętna), bije tam – kolejny korzysta. Naprawdę warto na sprawę popatrzeć świeżym i nieuzbrojonym okiem – i wtedy szydło może nie wyjdzie, ale przynajmniej wyjrzy z worka. Można by było teraz rozważać na czym polega więźba interesów gospodarczych i politycznych jakie się zaplatały przy tej sprawie, szukać odpowiedzi np. na pytanie dlaczego Władze Miasta przez rok nie realizowały opracowanej już, i to na swoje własne zlecenie strategii prowadzenia konsultacji społecznych, dlaczego jedną grupę mieszkańców uznawały za stronę społeczną uporczywie prowadząc rozmowy tylko z tą grupą, dlaczego tak łatwo udało się – no i dlaczego ten zamiar powstał - by sprawę o znaczeniu dla całego Miasta sprowadzić do kryzysu na tle rzekomego konfliktu personalnego. Co to za konsultacje w których jedna strona z góry i od zawsze i jawnie mówi, że nie i już – nie podając argumentów? Itd. itd Odkładając takie dywagacje – jako mniej istotne dla rozwiązania problemu właściwej gospodarki odpadami, wbrew, a nawet powiedziałbym zachęceni różnymi podejściami w kierunku zastraszenia nas jako „zdrajców” (nie wiadomo zresztą kogo i kto ową zdradę miał czynić) strony społecznej, widząc mechanikę pociągania za sznurki interwencji UE i najważniejsze, chcąc merytorycznie rozmawiać i jednak postawić pytania, które nie powinny zginąć pod przysłowiowym kocem, usiedliśmy do SFK – medialnie zwanym – z czym się nie zgadzamy – Okrągłym Stołem. Kontakt ze sprawą odpadów w Krakowie mam od lat lekko licząc 18 – tu, jak nie lepiej. Byłem świadkiem kolejnych obrotów tej historii i nie miejsce o nich tu teraz rozprawiać. Ważne jest tylko to, że po opracowaniu firmy LEM TECH – wynik tego opracowania stał się faktyczną podstawą do uchwalenia Planu Gospodarki Odpadami w Krakowie. Ten więc jest uchwalony i obowiązuje. Deklaruje daleko posuniętą segregację, recykling, udział kompostowni. Gorzej z wykonaniem. Segregacja na poziomie procentów. Lokalnych punktów zbiórki odpadów – nie udało się zlokalizować. Kompostowania na minusie. Narzekać można – ale próba odpowiedzi dlaczego tak jest, nie jest pozbawiona mocy naprawczej. Najczęstszym stwierdzeniem – diagnozą - realizatorów Programu jest – z tym społeczeństwem nie da się nic zrobić. Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja, a efekty za kilkadziesiąt lat. Problem rozwiązać trzeba już – więc spalarnia jest koniecznością. Skąd tyle niewiary w rozsądek ludzi? Ludzie przecież zawsze działają i działać będą, tak jak system im pozwala. Ten sam Polak znajdzie się w innych krajach i segreguje aż miło. Pod warunkiem oczywiście, że umie liczyć. U nas liczyć wcale nie musi, nic go do tego nie skłania. „Mów Pan” do kieszeni edukuje aż miło. Siedliśmy więc do stołu mając nadzieję na szansę zobowiązującego w formie przekazania naszych poglądów i na rozmowę z wykonawcami a nie projektantami Programu. Pierwotna propozycja v-ce Prezydenta Starowicza była – po trzech płatnych ekspertów z każdej strony i oni dyskutują. Jaka to rozmowa społeczna? Nieporozumienie. Stanęło na Przedstawicielach z każdej strony. Sam fakt podstawienia za Przedstawicieli Miasta Ekspertów, nie ujmując Im kompetencji – stworzyło sytuację nie tylko drastycznej nierównowagi – ale w ogóle sprowadziło rozmowę na inny temat. Właśnie Spalarnia – tak czy nie. A miało być o wykonawstwie Programu. Cały czas eksperckie wywody, że spalarnia jest bezpieczna. Jako instalacja jest bezpieczna – ale ciągnie za sobą inne rzeczy dla środowiska, a źle usytuowana w systemie zabija segregację i pociąga monopol. W tej sytuacji, jako uczestnicy Forum (w ukonstytuowanej liczbowo formie) złożyliśmy na piśmie – nie będę cytował całego tekstu – następujące pytania: 1. Czy był (kiedy i jak się odbywał) kolejny, następujący po zakończeniu prac Południa II, etap konsultacji społecznych, jakie były w związku z tym poniesione koszty, jest jak się wydaje, w pełni zasadne. 2. Czy jest (są) zlecone studium wykonalności – jeżeli tak, to kiedy jest termin ich wykonania, na jakie lokalizacje (jeżeli wariantowe - to na które lokalizacje?). Jeżeli są już te lokalizacje zdecydowane, to czy są i jak były konsultowane społecznie. Jeśli już bylibyśmy na tym etapie – to musi zostać postawione pytanie w jaki sposób będzie użyty efekt prowadzenia dyskusji w ramach SFK. Jak, i czy były brane pod uwagę wcześniejsze dokumenty przekazywane przez np. PKE jako dokumentacja Forów dyskusyjnych. 3. Czy w tym świetle, aby, SFK nie ma być instrumentalną przykrywką do podjętych już decyzji? To wymaga bezpośredniego wyjaśnienia. Jest to niestety powszechne odczucie, które kłóci się z naszym pozytywnym podejściem do problemu, który wykazujemy uczestnicząc w SFK. Bez wyjaśnienia tego w sposób wiarygodny – i wyznaczenia zasad korzystania z informacji niezależnej w zakresie konstruowania zachowań Miasta w sprawie Programu Gospodarki Odpadami - przyjęcie pozytywnej roli SFK jest właściwie niemożliwe. 4. W ramach studium wykonalności powinien być wykonany raport oddziaływania na środowisko – w Raporcie powinny być przewidziane konflikty społeczne – czy są? 5. Staje więc ogólne pytanie; Po co kolejne nie skonsultowane (jeśli takie jest i jest niekonsultowane) Studium Wykonalności (poprzednie w 2003, teraz w 2007) – i znowu kolejne pieniądze wydane – jak się znów nie uda (odpukać!). 6. Co z Planem Gospodarki Odpadami – CZY BYŁ ZLECONY? (zgodnie w ustawą o odpadach powinien być weryfikowany co 4 lata ).Ostatni był w 2004 – Czy coś wyniknęło konstruktywnego z tej weryfikacji – jakie są scenariusze gospodarki odpadami w świetle prawa (Dz. Ustaw 2008 nr 25 poz. 150. Dział III Polityka Ekologiczna art. 13-18 ) w przyszłym roku ma być następny PLAN. Czy planuje się w nim zmiany i jakie. 7. CO ZE SKŁADOWISKIEM? - w każdym przypadku. Jeżeli nie będzie spalarni odpadów, to czas składowiska bardzo się kurczy – najwyższa pora pomyśleć do kiedy ono nam wystarczy, jeżeli spalarnia powstanie za 3, 4, lata, Barycz będzie na wykończeniu. Słusznie wtedy społeczeństwo upomni się o spełnienie deklaracji, że jak będzie spalarnia, to czas budowy nowego składowiska się odwlecze (lub go nie będzie – gdy całość po spalarni będzie użyta na podsypkę – co uważamy za niezbyt realny plan). W tej sytuacji (ciągłego czarowania) chyba należałoby zacząć szukać miejsca na nowe składowisko. Jeśli spalarnia będzie – to i tak to nowe składowisko będzie potrzebne, bo spalenie – a nawet wykorzystanie odpadu (produktu) po spalarni nie anihiluje odpadu. 8. Pytanie o recenzję opracowań będących podstawą uchwalonego Planu, a także o sposób jego procedowania tego dokumentu a/ czy i jak były wybierane skutki finansowo – rzeczowe podejmowanego wariantu realizacyjnego – przez radnych czyli przedstawicieli Tych, którzy są suwerenem tych decyzji. W tych sprawach opinia eksperta nie jest decyzją – tą podejmuje Prezydent i Rada Miasta. b/ jak mogły być te skutki finansowe w ogóle rozpatrywane bez decyzji o rodzaju technologii – a jeśli ta jest przesądzona – to jakie inne technologie realizacyjne były brane pod uwagę? Stąd nasze oczekiwanie – dyskusji na ten, a także i na inne poruszane tu tematy czysto techniczne – ale nie na naszym Forum, a na publicznej, naukowo - technicznej Konferencji, zorganizowanej wśród ekspertów i przedstawicieli Firm, z udziałem opiniodawców niezależnych. Konieczne jest też dokonanie analizy problemu na gruncie zasad porównywania wielokryterialnego. Waga kryteriów w tej analizie, zwłaszcza społecznych, powinna zostać zobiektywizowana, a nie przyjmowana arbitralnie, a także musi być rezultatem szerokiej i wieloaspektowej dyskusji społecznej. Tak też rozumiemy ważny etap konsultacji społecznej – nie jako akcję PR na rzecz realizacji jedynie słusznej z góry przesądzonej wersji realizacji Planu. 9. Czy i jakie są planowane zmiany w sposobie organizacji recyklingu. Czy Miasto chce pozostać przy systemie dzwonów, jako podstawowym narzędziu wykonawczym wobec niemożliwości lokowania punktów zbiorczych, utrzymaniu roli MPO w stosunku do innych podmiotów i dążeniu do wprowadzenia podatku śmieciowego? Czy edukacja w tym zakresie nadal ma być rozumiana jako okresowe festiwale, których zresztą przeprowadzania w odpowiedniej konwencji nie negujemy? Podnosimy, że podatek śmieciowy (nie opłata!), jest wprost zaprzeczeniem zasady „zanieczyszczający płaci” czyli jest kontynuacją instrumentalnego i czysto formalnego spojrzenia na ZZR. 10. Ważnym problemem jest uniknięcie monopolizacji problemu przez jeden zewnętrzny podmiot. Tu gwarancje w tym zakresie, a także dotyczące zasad działania systemu, przewidujące skutki niedopełniania deklaracji i norm są niezbędne. Przekazanie Holdingowi sprawy, choć wydaje się być pociągnięciem czysto techniczno – organizacyjnym, nie może w żadnym aspekcie zdejmować odpowiedzialności decyzyjnej ani z Prezydenta ani z RMK. Pytaniem jest, jakie Miasto proponuje gwarancje na to, że jeśli nawet zostanie wskazana spalarnia, to będzie ona działała TYLKO jako końcowy fragment systemu i na gwarantowanym poziomie realizacji technicznej i ekologicznej. 11. Kwestia udziału Miasta w „promocji” i współpracy z podmiotami gospodarczymi i inicjatywami badawczymi w zakresie uruchamiania obrotu produktem recyklingu, wręcz tworzenia tego rynku – jest rzeczą w tej chwili chyba niezauważaną przez Miasto, które generalnie uważa, iż to nie jest jego problem. Jest to tymczasem ogromny problem wymagający zmiany podejścia do techniki zarządzania Miastem. Najogólniej rzecz ujmując oczekujemy, by decyzje związane z gospodarką odpadami, w tym i lokalizacją inwestycji w tym zakresie były racjonalizowane metodycznym postępowaniem w oparciu o kryteria, których wartościowanie odbywa się z udziałem społeczeństwa. Feliks Stalony – Dobrzański ( w imieniu strony społecznej SFK) Zacytowałem tu dla publicznej wiedzy te pytania, które nie byłby zadane, gdybyśmy nie usiedli do obrad Forum Konsultacyjnego. Poprosiliśmy też by w trakcie następnego spotkania udzielono pisemnej odpowiedzi na te pytania. Kolejne spotkanie ze względów organizacyjnych Miasto przesunęło w czasie. I na tym etapie jesteśmy. Co chciałem dla wyjaśnienia podać do publicznej wiadomości. Ciąg dalszy może nastąpi. ![]()
|









Protestować – jak śpiewać – każdy może… Spalarnia – tak czy nie? Społeczne Forum Konsultacyjne czyli bardziej prostokątny niż okrągły stół. Jedni mówią, że są stroną społeczną i protestują nie podejmując rozmów - drudzy też utrzymują, że są stroną społeczną – i jednak siedli do jakiś tam rozmów. 


