| GMO, czyli genetyczna ruletka |
|
|
|
| Ekologia |
| piątek, 15 lutego 2008 11:56 | Wpisany przez Grażyna Zamorska |
|
Nie chciałabym aby Państwo powyższy tytuł potraktowani dosłownie. Bo czasami w ruletkę można wygrać. Natomiast otwarcie Polski na żywność genetycznie modyfikowaną (GMO) spowoduje, że jako społeczeństwo, jesteśmy bez szans, przegramy wszystko. Przegramy niepowtarzalny smak polskiej zdrowej żywności...
przegramy czystość naszego powietrza i czystość naszych wód. W sprawie GMO powtarza się oszukańcza propaganda stosowana kiedyś przy promowaniu środka DDT, czy entuzjastów stosowania azbestu. Mimo unijnych zaleceń, mimo szeregu zobowiązań jeszcze mamy szansę się obronić. Musimy jednak stawić czoła nie tylko znacznie zmiękczonemu - po zmianie władzy - stanowisku rządu, ale naciskom różnego rodzaju rad: a to gospodarki żywnościowej, przemysłu paszowego, nasienniczego, hodowców trzody chlewnej, kurczaków itp. Wszyscy biją na alarm, że bez GMO czeka nas znaczna zwyżka cen żywności. Jest to oczywisty fałsz, bo sami widzimy kilkusetprocentową rozpiętość między cenami skupu a cenami detalicznymi. Pasze bez GMO podwyższają ceny produktu średnio o 2,5 - 3%. A teraz kilka słów co to jest GMO. Genetyczna modyfikacja oznacza sztuczne wstawianie obcych genów do materiału genetycznego organizmu po to, by uzyskać właściwości, których dany organizm nie posiada w sposób naturalny. Tego typu eksperymenty wykonuje się nawet na organizmach należących do różnych gatunków. Przekraczane są wszelkie dotychczasowe granice dzielące żywe organizmy. W przyrodzie nigdy takie kombinacje nie powstają bo trudno sobie wyobrazić, aby ryba mogła krzyżować się z pomidorem w sposób naturalny. Przekraczając barierę międzygatunkową genetycy nie zmieniają jednego gatunku, lecz igrają z kodem genetycznym wszystkich gatunków. Stanowi to chyba jeden najpoważniejszych problemów etycznych przed jakim dziś stoimy. Podążanie drogą inżynierii genetycznej bez całkowitej wiedzy o jej skutkach jest nie tylko niemądre, ale wręcz niebezpieczne. W ten sposób mogą powstawać zupełnie nowe choroby zwierząt i roślin ,nowe źródła raka i nieznane wcześniej epidemie. Dzisiaj wiemy już, że uprawy GMO są zagrożeniem dla środowiska i rolnictwa, gdyż genów raz wprowadzonych do środowiska praktycznie nie da się już z niego usunąć. Dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GMO a konwencjonalnymi, gdyż pyłki tych pierwszych przenoszone są przez wiatr i owady nawet na odległość do 20 km, dlatego też mówienie o strefach ochronnych wokół upraw GMO jest fikcją. Nie mówiąc już o tym, że soja czy kukurydza z genem bakterii Bacillus thuringiensis,/Bt/, wytwarzająca toksyny zabijające szkodniki jest również zagrożeniem dla owadów pożytecznych jak np. pszczół, czego przykładem jest sprawa skażonego składnikami GMO kanadyjskiego miodu. Kolejny argument zwolenników tych technologii też upadł, gdyż modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Wręcz przeciwnie, kolejny siew roślin GMO odpornych na herbicydy wymaga jeszcze silniejszych oprysków, żeby były one skuteczne, nie mówiąc już o superchwastach. I na koniec trzeba powiedzieć o zagrożeniach dla naszego zdrowia jakie niesie z sobą żywność genetycznie modyfikowana. W wyniku modyfikacji mogą powstawać nowe białka o charakterze nieznanych alergenów i toksyn. Alergia może pojawiać się po spożyciu żywności GMO lub wdychaniu pyłków roślin transgenicznych. I tak dla przykładu, Norweski Instytut Ekologii Genów w 2004 r. ogłosił, że 39 osób mieszkających przy dużym polu kukurydzy Bt na Filipinach doznało objawów zaburzeń oddechowych, trawiennych oraz reakcji skórnych podczas pylenia tej kukurydzy. W próbkach krwi tych osób stwierdzono reakcję przeciwciał na toksynę Bt co wskazuje na reakcję immunologiczną na pyłki kukurydzy Bt. Natomiast incydent z kukurydzą StarLink z roku 2000 w USA pokazuje, w jaki sposób żywność genetycznie modyfikowana może przyczyniać się do wzrostu alergii i jak rząd kraju w tym przypadku Stanów Zjednoczonych jest nieprzygotowany do śledzenia, wykrywania i radzenia sobie z masowymi alergiami. Dochodziło tam do wstrząsów anafilaktycznych na dużą skalę. W wyniku skarg konsumentów wypłacono odszkodowania za utratę zdrowia w wysokości 9 mln dolarów. Zachodzi pytanie, a co będzie się działo u nas ? Wiele negatywnych stron GMO jest jeszcze nie odkrytych lub skrzętnie ukrywanych, a wszystko to pod dyktat wielkich koncernów agrochemicznych jak np. Monsanto/USA/, których wspólnym celem jest rozprowadzenie na światowym rynku jak najwięcej własnego towaru. Czy wolno nam doprowadzić do uzależnienia polskiej wsi od dostawców licencjonowanych nasion ? - przecież nie wiemy czy te firmy nie zażądają za licencjonowane nasiona takich cen, żeby wykończyć nasze rolnictwo. A może tak za przykładem Francji i innych krajów europejskich jak Austria, Grecja czy Węgry odmówimy podporządkowania się Komisji Europejskiej i zaczniemy kierować się potrzebą chronienia zdrowia naszych obywateli i obrony polskiej wsi. Na dziś apelujemy do Państwa: 1. Kupuj lokalną żywność dobrej jakości, ze sprawdzonego źródła. 2. Żądaj wyraźnego oznakowania żywności GMO, szczególnie w supermarketach. 3. Żądaj od polityków i władz aby wprowadziły zakaz upraw i sprzedaży GMO. 4. Popieraj tworzenie stref wolnych od GMO. 5. Pomóż kampanii "Polska wolna od GMO": (www.polska-wolna-od-gmo.org) |








