Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ekologia Krakowski Śmieciowy Franiu Dolas
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Krakowski Śmieciowy Franiu Dolas PDF Drukuj Email
Ekologia
czwartek, 20 listopada 2008 12:50 | Wpisany przez Edward Brożek
W dzisiejszych realiach, umiejętność mówienia kłamstw w żywe oczy jest podstawową techniką osiągania sukcesu rynkowego, marketingowego.
Niegdyś nierzetelność dyskwalifikowała. Nie znaczy, że ludzie byli totalnie uczciwi – ale jakaś norma była a ujawnienie kłamstwa było niesławą.
Opowiada się, bajki, sprzedając rzeczy i idee. Reklama mówi o zysku 9% na lokacie 3 – miesięcznej, co wcale nie oznacza, iż oprocentowanie nie może się odnosić do skali rocznej. Cudowne środki, cudowne odchudzanie, cudowne zapewnianie szczęśliwości i cudowni obrońcy ludu. Taki koktajl znieczulający. Serial TV To już się robi kasta, metoda, technika.
Potem płacz tych nabitych w butelkę. Czy jednak żałujemy tych, omamionych, okłamanych, okradzionych?
Raczej nie – sami są sobie winni - mówimy.

Wyborcy jednak, potrafią się w takich razach dziwić. Sami wybrali – nikt im nie kazał. Wybrali, a to „obrońcę” p. Leppera, wybrali CUD – który się rzecz jasna – nie zdarzy – no bo skąd? Idą jak w dym za obrońcami, którzy potem tylko mówią, że dysponują elektoratem. Kto da wyższe miejsce i lepszą propozycję? Przed samymi wyborami odbędzie się konkurs piękności – na koszt wyborców.
Prostowanie kłamstw, jest brane za męczeństwo idola, a już na pewno za agresywną postawę – tych – próbujących mówić prawdę..

Jak idol mówi, że Ich obroni – to ich obroni. Myślenie o własnym oczywistym nieraz, interesie, nie wchodzi w rachubę. Lepiej wierzyć w gusła, bujdy resorowane nadzieją.
Ach jakie to miłe! Lecz czy praktyczne?.
To nastawienie społeczeństwa, akceptacja kłamstwa, jego zwyczajność a nawet uznawanie wyższości przestrzeni wirtualnej nad rzeczywistością, faktycznie uniemożliwia sprostowanie, dochodzenie do swego dobrego imienia czy nawet i skuteczne powiedzenie ludziom; popatrzcie – KRÓL JEST NAGI. To działa niestety już powszechnie.

U podstaw leży zakwestionowanie i ośmieszenie norm, zasad i zdemolowanie elity.
Skutek?
Społeczeństwo samo godzi się na to, że zostanie poddane obróbce; przed wyborami, w procesie kupna, w działalności inwestycyjnej czy w decyzji finansowej.
A potem zdziwienie?
Czy tak wewnętrznie – mamy żałować zrobionych jak się to mawia - na perłowo?
To nie jest takie proste jak w przypadku prostej gry w trzy karty. Tym razem – z racji d...kracji to i Ci rozsądni, myślący, też - przy okazji dostają łupnia - a sprawy zdążają w złym kierunku. Na to nie za bardzo można się zgodzić, bo powstają straty znaczne i często nieodwracalne. Tu Franiu Dolas przestaje być zabawny. Majstruje nie tam gdzie Mu wolno – w swoim ryzyku. Sam ryzykuje – niech sam ponosi straty. Lecz dlaczego i ja mam tak mieć?
Tyle ogólników wykładających zasadę.

Skąd taka zasadnicza tyrada wstępna?
Proste – inaczej nie dałoby się osadzić we właściwych wymiarach i ramach, faktów związanych z tym co się dziej wokół sprawy gospodarki odpadami – a także i niejednej, innej sprawy publicznej w tym i miejskiej.
Mówmy o odpadach, używając ich jako przykładu tych ogólnych stwierdzeń, Nie mówmy też tym razem, choć powinien to być główny nurt rozważań, o samej gospodarce odpadami a pomówmy właśnie o harcownikach i bujdach, grze w trzy karty. Tym razem nie mówmy o przebiegu samej batalii wojennej, a o Franku Dolasie – co to umiejętnością gry w trzy karty utrzymywał się przy życiu i to będąc przekonanym, iż onżesz sam wywołał Wojnę Światową. On też po drodze miał takich, co go podziwiali w tym co robił. Tak sprawnie grał w trzy karty!
Życie to nie film, ale dziś i tak matrix, ma widać przewagę nad rzeczywistością.
Jest i w Krakowie taki Franek Dolas w sprawie śmieci.
Tamten grał w trzy karty, a ten gra czym się da, po co i o co? Warto się już zastanowić.
Nie będę dawał gotowych rozwiązań. Liczę na samodzielność osądu.
Dobre to pytanie, na które można przy jakiej takiej znajomości materii, odpowiadać. Można jednak patrzeć w oczy i kłamać. Po prostu kłamać. Samo to w sobie też nasuwa pytanie – po co? Widać jest po co.
Bierzemy do ręki „Fakt” z 17 listopada i co czytamy ? CYTUJĘ:
„….za to prawdziwie zainteresowani negocjacjami przy okrągłym stole przedstawiciele komitetu protestacyjnego z Rybitw i Złocienia nie mają wstępu na salę obrad a chętnie by wyłuszczyli swoje racje i to za darmo”.
Jedno zdanie – a ile kłamstw bezczelnych, ile lżejszych, zwanych czasem insynuacjami, a ile powiedzmy, że tylko błędów dziennikarskich?
Prawda do wykazania dokumentami jest taka, że prawdziwie zainteresowani negocjacjami nie są nimi WOGÓLE zainteresowani!. I to nie tylko negocjacjami, ale nawet i istotą problemu. Wszak w trakcie spotkań prowadzonych od czerwca do października 2007 przez Firmę Południe II, tych osób nie było. Wszystkie organizowane tam spotkania dotyczyły rzeczowej informacji i o systemie gospodarki odpadami w Krakowie i na temat technologii, w tym spalarniowej. Na spotkaniu bodaj ostatnim z tego cyklu, pojawili się p.Szymański i o ile pamiętam p.Skóra lecz oświadczyli krótko, że „nie i już”. Komitet ten, jeszcze w trakcie trwania prac w zespole, nazwijmy go umownie – prof. Kraszewskiego (czyli pod koniec 2007 r)– rozmawiał też z nami jako z Kołem PKE w AGH, a potem osobiście ze mną. Było to po spotkaniu organizowanym przez Posła PE. B.Sonika. W trakcie owego seminarium występowałem z referatem, w którym stawałem do kontrowersji wobec rozwiązań stosowanych przez Miasto w dyskusji z p. Grabowskim. Tłumaczyłem, Państwu z Komitetu Protestacyjnego, że swe cele są w stanie osiągnąć skuteczniej, domagając się by sprawa gospodarki odpadami została rozwiązana zgodnie z obowiązującymi regułami gry obowiązującymi w relacjach pomiędzy koniecznością prowadzenia działalności gospodarczej i konicznością zminimalizowania zużycia środowiska, a także ze znajomością materii. Wymagałoby to od protestujących postawienia wprost żądania, by zastosowane rozwiązanie nie pogarszało stanu środowiska no i merytorycznego zainteresowania się tematem odpadów. Skuteczniej jest jak widać występować jako Męczennik i Obrońca Ludu pracującego Miast i Wsi. Bo znów było – nie i już!.
Dalej „przy okrągłym stole” Ich w ogóle chyba nie interesuje co się dzieje w czasie tych obrad – bo by może nawet z przekazu internetowego się Państwo zorientowali, że nie ma obrad Okrągłego Stołu, a jest Społeczne Forum Konsultacyjne. Relacjonowane internetowo co prawda - co jest chyba szczególnie naganne w oczach Komitetu – nie przez Firmę wskazywaną przez tenże Komitet. Ten fragmencik też jest w dzisiejszych czasach i w odniesieniu do publicznych pieniędzy ciekawostką do rozważenia dla ludzi, pod kątem, jaki folwark by zaistniał gdyby wodzowie Komitetu stali się decydentami. To jest konkretna zapowiedź – czytajmy ją!
W tym samym zdaniu mamy „przedstawiciele komitetu protestacyjnego nie mają wstępu na salę obrad” To już nie jest kłamstwo, tylko bezczelne kłamstwo, powtarzane metodą starych politruków różnej maści od tego na służbie III Rzeszy zaczynając. Zasada brzmi –nieprawda wielokroć powtarzana, a skutecznie upubliczniana, staje się prawdą. Ostatnio p..Wolny – ekspert Komitetu właśnie zabierał głos i to z konkretną propozycją złożona oficjalnie na ręce Prezydenta – organizacji wycieczki do Niemiec. W celach rozpoznawczych i wszyscy jak siedzą przy tym stole. Dziękuję postoimy – za darmo? .
Sam osobiście i inni Uczestnicy SFK, tak w trakcie przygotowywania technicznej strony obrad i również przy ich otwieraniu zapraszaliśmy do udziału w obradach. Nie i już. Zaczynam już podejrzewać, iż działa wcale nie bagatelny motyw – siadając przy stole trzeba po prostu wiedzieć, o czym się rozmawia. Nie da się rozmawiać monologiem - „nie i już”
Co do tego zapraszania, do obrad jest stenogram i zapis wizyjny oraz foniczny. Wyrażaliśmy – jako strona społeczna - namowy w kierunku ludzi z tych Komitetów, by siedli z nami. Taka jest prawda którą poświadczam. I to wraz z dokumentami. To nie jest słowo przeciw słowu. Mogę więc powiedzieć – najzwyklejsze, toporne, kłamstwo.
Pytania, aż się proszą dwa – 1/ po co to łgarstwo prosto w oczy wbrew faktom jest powtarzane. Czy w obronie ludzi przed spalarnią? Oczywiście NIE W istocie, poprzez nie wyrażenie opinii merytorycznej przez rzekomych uważam oponentów, Prezydent uzyskuje w pełni wolną rękę. Broni interesu Miasta i cywilizacji. Zrobi to co chce, bo powie, że musi. Pytanie 2/ jak to się dzieje, że media tak chętnie i wielokroć bez komentarza te łgarstwa powtarzają. Tu jest chyba jakaś sprężyna. Wyszedłbym sobie ja na Rynek i ogłosił, iż żądam przed rozważaniem spalarni – prawnego zapisu prowadzenia głębokiej i skutecznej segregacji u źródła, a jej zaprzestanie ma natychmiast skutkować zamknięciem Zakładu. Usłyszałby to ktoś? Co ta kampania dezinformacji społeczeństwa napędza?
Jakie jest rzeczywiste zainteresowanie głównych mediów meritum sprawy?
W tym samym zdaniu mamy „chętnie by wyłuszczyli swoje racje – za darmo”
Wyrażenie oczekiwań i to w stylu „nie i już” nie jest informacją rzeczową i nie jest jej zapowiedzią . Wykazanie bilansowych skutków innych technologii – jest sprawą lobbystów potencjalnych inwestorów, każdej z tych instalacji. Nie miasto więc za taką informację ma płacić. Czyżby to była więc akcja marketingowo lobbystyczna, którejś z technologii – „nie spalarniowej” No bo jak ktoś nie chce optować „za” poprawą środowiska, a wskazuje konkretną technologię – to o czym tu mówimy jak nie o lobbingu technologii X ?
Dalej co mamy?
Skomlenie – Prezydent nas wyrzucił – znów bujda grubymi nićmi szyta. Niechęć do rozmowy z kimś kto nie zachowuje kindersztuby, bo prawdopodobnie tego pojęcia nie rozumie, jest zrozumiała. Ale hola ! Pan Szymański to chyba drogi Komitecie nie „MY” Jeśli zaś tak jest, to mamy do czynienia z czystym w swej formie mechanizmem zastosowanym onegdaj przez p. Leppera – jedynego wodza. Czym się skończyło?
Życzę powodzenia i złudzeń, że tu ktoś, kogoś broni.
Pozostaje pytanie o co ta sprawa idzie i dlaczego jest ona tak dalece spersonalizowana. Czy PT Członkowie Komitetu zadali kiedyś sobie to pytanie? Sądząc po skutkach – chyba nie. Nie będę Ich uszczęśliwiał analizą tego problemu.
Stwierdzę tylko, że tak jak i u Leppera działającego wedle ścisłego instruktażu speca od PR istotnym motywem jest oparcie się o słusznie rozżalonych ludzi, stworzenie z Nich potencjalnego elektoratu, a to na rynku przedwyborczym jest najcenniejsza waluta. Każde ugrupowanie patrzące jak sroka w gnat w słupki poparcia, da gestorowi takiego elektoratu miejsce na liście i obieca nawet jakieś znaczące stanowisko.
Oczywiście – jak to bywa w tak krótkich obradach – obydwie strony popełniły błędy. Do nich w mojej prywatnej ocenie jest powołanie do tej funkcji takiej osoby jak Pan Stafiej. Nie z Jego nazwiska, osoby czy dotychczasowych dokonań. To bardziej dla Niego naturalnej ucieczki w kierunku tłumaczenia bez przerwy, że spalarnia jest bezpieczna jako instalacja, podczas gdy mieliśmy rozmawiać o systemie i innych konsekwencjach zaistnienia tej instalacji .w całości systemu gospodarki odpadami.
To jednak nie przekreśla faktu że siedliśmy, ze przedłożyliśmy wzajemnie racje, że Pan Prezydent jest w zasadzie w tej chwili już w sensie prawnym poinformowany o istotnych – naszym zdaniem problemach, i jeśli tego nie uwzględni to uczyni to na własną odpowiedzialność. Będzie zobowiązany w pewnych okolicznościach do wyjaśnienia – dlaczego tak zrobił.
I kto tu broni interesu Mieszkańca, w tym i tego, któremu chcą za oknem zepsuć środowisko. Franiu Dolas – czy może my, siedząc tydzień w tydzień, przez parę godzin i dyskutując z EKSPERTAMI, w oparciu o wcześniejsze analizy dokumentów (narzędziami oczywiście nam dostępnymi, zadając pytania, jak widzę raczej kłopotliwe) i wyrażając konkretne oczekiwania?
W tym tekście „Faktu” znajdujemy jeszcze jedna ciekawą informację. Porównanie – Protestujący o sprawie spalarni, technologii i wiedzą rzekomo wszystko Pan Stafiej – nic. Samobój i kula w płot za jednym zamachem. Za stołem p.Stafiej nie siedzi sam, obok dr inż. Grabowskiego (PK) dr inż. T.Pająka (AGH) znających materię rzeczowa od lat. Mogę Ich lubić lub nie, ale faktom nie da się zaprzeczyć. P Stafiej tam gra po prostu inną rolę. Tylko to trzeba też wiedzieć choćby oglądając – wystarczy sam początek obrad, w Internecie. No i tez cenna informacja. Otóż Pan Szymański się żali. Wcześniej do Komisji Europejskiej – teraz do Faktu. Widać uznał to za skuteczniejsze działanie. Zamiast rozmowy o faktach i uwarunkowaniach – trzeba się jako to dziecię w przedszkolu – poskarżyć. To rzeczywiście robi dobre wrażenie – taki zabieg PR. Któż to nie pożałuje i nie stanie po stronie skrzywdzonego, skarżącego się. Naród jest rycerski przecież. Tylko w czym onżesz jest tak pokrzywdzony? W czym będzie skuteczny? W odsunięciu spalarni? W spuszczeniu na Miasto problemu przed którym sam stanie gdy zostanie Prezydentem Krakowa? Lepper szybko wymiękł na konkretnym stanowisku i narobił co narobił. Wyborco! Zobacz coś kiedyś narobił. Wybieraj – skarżenie czy działanie
Poza protokołem warto dodać, iż obrady SFK dotyczą A/ Systemu gospodarki odpadami – nie spalarni – która – twardo to stawiamy – musi być tylko fragmentem i to końcowym całego systemu z gwarancjami głębokiej segregacji u źródła, recyklingu itd. i B/ Zasad lokalizowania trudnych inwestycji. Niby przygotowywał obrady a nie wie – i publice wtłacza, iż obrady są o spalarni – i się żali.
Kto się nabierze na ten numer ten się nabierze. Tyle, że to nie jest tego kogoś tylko, a nasz wspólny problem, do którego po stronie społecznej powinna obowiązywać jedna zasada – wszystkie ręce na pokład – jak mawiają żeglarze. A nie płacze po kątach.
Dla wyjaśnienia wobec insynuacji, też bywa stosowanych i puszczanych w obieg, tu i tam – co też jest dobrą techniką (nikt nikogo nie złapie za pomówienie) – informuję wyraźnie - robimy to co robimy ZA DARMO – i bez perspektyw wyborczych. My tym dziś się nie zajmujemy. To może w dzisiejszych czasach jest niewyobrażalne ale tak jakoś jest. Piszę to bo osobiście doświadczyłem „obietnic” ze strony p. Szymańskiego czego to ja nie doświadczę gdy siądę do obrad i będę się tego wstydził i żałował. Styl nacisków był właśnie w stylu wynikającym z dorad speców od ukształtowania p. Leppera i był pomieszany z nerwem Frania Dolasa.. Tylko mnie przekonał, iż robię dobrze – mimo swej rezerwy wobec polityki w tym wydaniu.
Po raz też n-ty oświadczam; Pan Prezydent nie jest z mojej bajki, jestem wyborczo – jako obywatel, sympatykiem PiS-u i ta sytuacja politycznie mnie martwi.
Bo proszę Państwa – to Kraków jest w potrzebie Jak to formułował ks P.Skarga?
Swoich pożytków zaniedbawszy
Warto może to przyswoić
A może warto by było się zająć polityką. Tyle, że ugrupowania polityczne raczej tylko myślą o słupkach, lepperiadach i szybkim skutecznym pozyskiwaniu elektoratu.
Słuchać meritum też nie chcą – to i – hulaj dusza decydencie drogi! My obradami mówimy – nie hulaj dusza
Tak to jest Drogi elektoracie
Nie tędy droga. Na końcu tej drogi może być ciężkie zdziwienie.
Gra w trzy karty i kłamstwa mają jedno zakończenie.
Nie uważam też za stosowane by podbijać nimbu męczennikowi i powodować zakończenie sądowe.
Jest takie powiedzenie – nie polemizuj poniżej pewnego poziomu bo do niego cię sprowadzą i sponiewierają – bo w walce poniżej pasa mają doświadczenie.
Tylko więc wyrażam swoją opinię o rzetelności konkretnego tekstu i nawet nie oczekuję sprostowania. Tu zostawiam pole Panu Stafiejowi, który z tego tekstu właściwie powinien się ucieszyć.
Dostał reklamę umiejętności w swej profesji.