Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ekologia Szczyt Lokalnych Grup Działania w Czechach
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Szczyt Lokalnych Grup Działania w Czechach PDF Drukuj Email
Ekologia
czwartek, 19 maja 2011 22:06 | Wpisany przez Paweł Czaja

„Obszary wiejskie jako wspólnota ludzi szczęśliwych, zadowolonych i żyjących w poczuciu bezpieczeństwa”. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak slogan wyjęty z rozdziału: wieś, programu którejś z partii politycznych, powoli odgrzewanego przed czekającymi nas na jesieni wyborami parlamentarnymi. Ale nie jest to fragment programu wyborczego. Pod sztandarem tych słów zakończył się Leaderfest, dwudniowy szczyt przedstawicieli Lokalnych Grup Działania i innych organizacji sektora wiejskiego z Unii Europejskiej jaki w dniach 16-18 maja odbył się w miejscowości Stromberk w Czechach.

To przycupnięte na skraju wzgórza malownicze miasteczko w przeciągu kilku ostatnich dni było świadkiem niezwykłych wydarzeń. Unijna wieża Babel. Słychać czeski, słowacki, angielski, litewski, łotewski, estoński, węgierski itd. Huśtają się plakietki identyfikatorów, pierwsze nieśmiałe przywitania, później już bardziej oficjalne, toczą się wielojęzyczne dyskusje, panele robocze i pełne liczb oraz wykresów prezentacje. A w tle gra ludowa kapela i odbywa się jarmark rękodzielniczy. Zjechała się Europa. Wspólnota Europejska. Ale jakże odmienna od tej, którą znamy ze szklanego ekranu odbiornika tv i którą przywykliśmy sobie wyobrażać jako kompleks ultra nowoczesnych szklanych budynków, przed którymi trzepocą kolorowe flagi państw członkowskich, stanowiące tło dla bezdusznych rezolucji i uchwał jakie zapadają pośród ponurej aury wiecznie deszczowej Brukseli. Podczas spotkania w Czechach, a przez cały czas świeciło słońce i panowała cudowna pogoda, obserwowaliśmy wspólnotę obywateli, ludzi którzy sami podejmują inicjatywę, ludzi dla których ważny jest rozwój obszarów wiejskich. Była to wspólnota Leadera.

Leader jest programem Unii Europejskiej, którego celem jest działanie na rzecz rozwoju obszarów wiejskich. Ale nie jest to jeden z tych typowych programów, w których rozwój sterowany jest odgórnie. Unikalną cechą Leadera jest jego tzw. oddolne podejście, którego moderatorem w terenie są Lokalne Grupy Działania. Zrzeszają one lokalnych mieszkańców, przedstawicieli lokalnego biznesu, samorząd i organizacje pozarządowe dla wszystkich spośród których wspólnym priorytetem jest rozwój lokalnej społeczności. W ramach podejścia Leader wyśmienicie sprawdza się zasada „myśl globalnie, działaj lokalnie”. Program ma sprzyjać pobudzeniu lokalnej inicjatywy, ma zachęcać lokalnych mieszkańców do działania, mobilizować energię i zasoby. Jest to szczególnie istotne zwłaszcza w bieżącym okresie kiedy Europa boryka się ze skutkami bolesnej zapaści gospodarczej. Oddziaływanie programu odbywa się na zasadzie partnerstwa ponad sektorowego, które zachęca do współpracy kilka różnych podmiotów z danego obszaru. Niezmiernie ważna jest tu także wymiana doświadczeń i szeroko zakrojona współpraca z innymi podmiotami tak w obrębie kraju jak i z innych państw członkowskich. W swej najgłębszej istocie Program Leader jest bowiem siecią. Służy usieciowaniu. Przez ponad dwie dekady istnienia Program sprawdził się jako skuteczna metoda pobudzania rozwoju i zwiększania konkurencyjności środowisk wiejskich oraz lokalnych wspólnot. Jego zasięg systematycznie ulega zwiększeniu, znajduje nowe zastosowania i obejmuje coraz szersze sektory. W Unii Europejskiej już w tej chwili znajduje się ponad 2000 tzw. obszarów objętych działaniem tego programu. Nic więc dziwnego, że w jednym ze swoich wystąpień komisarz ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi pan Dacian Ciolos aż trzykrotnie podkreślił, że Leader w przyszłości pozostanie w samym sercu Wspólnej Polityki Rolnej.

Spotkanie w Stromberku było niezwykle cenną okazją do wspólnej dyskusji, wymiany doświadczeń, zapatrywań a także przedstawienia oczekiwań i założeń przedstawicieli Lokalnych Grup Działania w stosunku do dyskusji na temat kształtu Programu na lata 2014-2020. Z Małopolski w spotkaniu wzięło udział 12 osób reprezentujących Urząd Marszałkowski oraz regionalne LGD.
W trakcie paneli dyskusyjnych przedstawiono działanie Programu Leader w Małopolsce a także jako przykład dobrych praktyk zaprezentowano innowacyjne w naszym województwie przedsięwzięcie „paczki od rolnika” realizowane przez rolników z LGD Dunajec-Biała w powiecie tarnowskim.

Spotkanie odbywało się w szczególnym dla polskiej wsi kontekście. Z jednej strony znajdujemy się w przededniu objęcia przez Polskę przewodnictwa w Unii Europejskiej. Co więcej przewodnictwo to przejmujemy z rąk Węgier. Po raz pierwszy więc, jesteśmy w wyjątkowej sytuacji kiedy szereg kluczowych decyzji dotyczących przyszłego rozwoju i planowania na kolejne lata programowe (2014-2020) obejmujące całą Wspólnotę Europejską zapada w naszej części Europy. Z drugiej strony w ostatnim czasie byliśmy świadkami nabierającej temperatury dyskusji, której tematem jest destruktywny wpływ biurokracji na funkcjonowanie Programu Leader w Polsce (Dziennik Gazeta Prawna, nr 85, s. B7, 2011.05.04).

Z badań przeprowadzonych przez Fundację Partnerstwo dla Środowiska we współpracy z Uniwersytetem im. Mikołaja Kopernika w Toruniu wynika, iż Lokalne Grupy Działania odpowiedzialne za animację środowisk wiejskich i wdrażanie programu w terenie grzęzną w powodzi absurdalnych przepisów narzucanych z góry, kostnieją i same z wolna przeradzają się w ociężałe urzędnicze machiny. Unijne pieniądze zamiast na uruchamianie potencjału wsi z konieczności wydawane są na bieżące funkcjonowanie i zatrudnianie pracowników zdolnych poradzić  sobie z nawałą bezsensownych regulacji i obostrzeń. Beneficjenci z kolei, którzy mieli skorzystać z programu i z założenia dla których on został stworzony, stają się jego bezwolnymi ofiarami. Zniechęcani przez co raz to bardziej wyśrubowane wymogi, szczegółowe załączniki, czasochłonne do zdobycia zaświadczenia i nieproporcjonalnie długi okres potrzebny na przetworzenie wniosku o dofinansowanie. Ludzie tracą zapał, cierpliwość i w końcu zrezygnowani odchodzą a początkowy entuzjazm, który towarzyszył wprowadzeniu Programu na wsi topnieje w zastraszającym tempie. Program Leader miał skatalizować przemiany na wsi, pobudzić ludzi do działania, obudzić inicjatywę, doprowadzić do przekształcenia przestarzałych i zacofanych struktur w nowoczesne i prężne ośrodki wiejskie w myśl hasła „każda gmina krzemowa dolina”, a ulega tymczasem pod wpływem rozbuchanej biurokracji stopniowej erozji. Jak wskazują autorzy cytowanego powyżej raportu, jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań ratunkowych i nie usuniemy zbędnych przepisów utrudniających działanie programu może on zakończyć się niechybną porażką.

Okazuje się, że komplikacje natury biurokratycznej w implementacji Leadera nie są specjalnością wybitnie polską ale są raczej typowe dla większości krajów Europy Środkowo Wschodniej. Tak przynajmniej wynika z rozmów przeprowadzonych w trakcie spotkania z reprezentantami LGD z Czech, Słowacji, Węgier oraz krajów nadbałtyckich. Wszyscy delegaci z jakimi dyskutowałem zgodnie przyznawali, iż dzieje się tak ze względu na specyficzne dla naszej części Europy uwarunkowania natury ekonomicznej, politycznej, historycznej i mentalnościowej. W naszej rzeczywistości może w coraz mniejszym stopniu niemniej jednak wciąż jeszcze mamy do czynienia z negatywnymi zjawiskami takimi jak choćby korupcja. „W zakresie funkcjonowania mamy inne problemy niż LGD z Zachodniej Europy gdzie występuje większa swoboda gospodarowania środkami i większa przejrzystość. Łatwiejsze są też tam procedury biurokratyczne”. Powiedział mi jeden z uczestników. Jeśli przyjąć to za pewną monetę to niewątpliwie nie bez znaczenia będzie tu fakt, iż Leader w krajach „starej 15” ma już ponad dwudziestoletnią historię. Jest więc gruntowniej osadzony w społeczeństwie i dużo lepiej dotarty jeśli chodzi o mechanizmy funkcjonowania. Trudno też nie zgodzić się z tezą, iż w krajach Europy Zachodniej panuje o wiele większe zaufanie społeczne stanowiące fundament społeczeństwa obywatelskiego. Dla ilustracji tych różnic można przytoczyć wypowiedź menadżera jednego LGD ze Szkocji, który zagadnięty przez mnie o sposób przyznawania dotacji stwierdził, iż u nich decyzje zapadają na poziomie Lokalnej Grupy Działania, to LGD rozdysponowuje środki. Dla porównania w Polsce LGD ma prawo tylko do opiniowania wniosków podczas gdy w roli dysponenta występuje urząd marszałkowski bardzo często posiłkujący się interpretacjami Ministerstwa Rolnictwa. W momencie natomiast kiedy już dojdzie do zaaprobowania wniosku i podpisania umowy to same pieniądze wypłaca Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dochodzi tu do klasycznego rozmycia odpowiedzialności. Dzieje się tak nie z winy samych urzędników i nie bez przyczyny. Jest to związane z obowiązującą w świetle ustawy odpowiedzialnością majątkową, która pomimo tego iż z założenia słuszna ma swoje poważne mankamenty. Wywołuje wśród decydentów zrozumiały lęk, lekarstwem na który jest zbyteczna komplikacja przepisów i rozmaite utrudnienia.

Jest wiele pomysłów na to jak uzdrowić kulejący system. Leader to potężne narzędzie, które właściwie realizowane pozwala wyzwalać potencjał i w długofalowej perspektywie może doprowadzić do unowocześnienia polskiej wsi. Dlatego nie wolno nam go zmarnować. Potrzebna jest szeroka koalicja na rzecz rozwiązania istniejących problemów obejmująca przedstawicieli Lokalnych Grup Działania, urzędów marszałkowskich i rządu. Stworzyliśmy w polskiej historii wspaniały paradygmat Okrągłego Stołu. Czas by przywołać te doświadczenia. Zasiąść wspólnie do merytorycznej i rozważnej dyskusji, wypracować porozumienie, dostroić prawo i udrożnić system. Wzbudźmy wspólnie na nowo entuzjazm ludzi i sprawmy by Leader kwitł razem z polską wsią.
Na koniec muszę jeszcze napisać, że podczas spotkania w Czechach rzucała się jaskrawo w oczy dodatkowa rzecz. A mianowicie brak przedstawicieli LGD z krajów Zachodniej Europy, w tym nawet z sąsiadujących z Czechami Austrii czy Niemiec. Oprócz pary Szkotów i kilku Francuzów na ponad 250 uczestników nie było w Stromberku nikogo, kto potem wracał by do domu z GPSem ustawionym na zachód od Renu w kierunku Półwyspu Apenińskiego, Iberyjskiego czy na Skandynawię. W listopadzie zeszłego roku jako jedyny przedstawiciel z ponad 330 polskich LGD uczestniczyłem w podobnym spotkaniu w Edynburgu. Kiedy teraz zaglądam do przywiezionej stamtąd listy delegatów to zwraca uwagę, że Wspólnota Europejska była na nim w miarę proporcjonalnie reprezentowana. Widnieją na tej liście nazwiska Słowackie, Belgijskie, Greckie, Szwedzkie, Fińskie, Czeskie, Węgierskie, Austriackie, Walijskie, Holenderskie, Słoweńskie itp. Nie uderza etniczna dysproporcja, jaka niestety z takich czy innych względów zarysowała się podczas spotkania na Morawach.
Napisałem wcześniej, że mamy różne problemy w porównaniu do naszych zachodnich partnerów. Ale gros nas jednak łączy. Łączy na Leader. To nasza wspólna sprawa. Potrzeba więc byśmy w tym kontekście zachowali niebywałą ostrożność. Co jakiś czas odnawia się w łonie Unii Europejskiej idea Europy dwóch prędkości. Wzmocnił ją ostatnio kryzys strefy Euro i zawirowania ekonomiczne. Musimy więc być czujni by Leader powstały jako narzędzie integracji nie rozpękł się na pół.



Autor jest członkiem Lokalnej Grupy Działania Dunajec-Biała, jest menadżerem produktu lokalnego, mieszka na wsi.