|
Zaniepokojona masowymi zatruciami w wysoko cywilizowanych krajach Unii Europejskiej poprosiłam Zastępcę Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska p. Ryszarda Listwana o informację, jaki jest stan środowiska w naszym mieście.
W godzinnej rozmowie usłyszałam szereg niepokojących informacji, które postaram się w dużym uproszczeniu zrelacjonować. Na pierwszy ogień wzięliśmy jakość wód powierzchniowych wykorzystywanych w Krakowie do spożycia. Rozporządzenie Ministra Środowiska z 20 sierpnia 2008r.określa sposób kwalifikacji wód powierzchniowych. Mamy tu więc wskaźnik biologiczny będący podstawowym elementem oceny, a także wskaźnik fizykochemiczny i hydromorfologiczny jako elementy wspomagające. Nie do przecenienia jest tzw. fitobentos określany jako indeks okrzemkowy, który pokazuje stan środowiska, gdyż ryby i bezkręgowce wolniej reagują na zanieczyszczenia dlatego nie są wystarczającym wskaźnikiem czystości wód. Jeśli chodzi o stan ekologiczny, który dotyczy wód naturalnych to określany on jest skalą 5 klas. Stan bardzo dobry-I klasa, dobry-II klasa, umiarkowany-III klasa, słaby-IV klasa, zły-V klasa. Gdy są przekroczone wskaźniki fizykochemiczne to mamy do czynienia ze stanem umiarkowanym. Jeśli pojawią się substancje szczególnie szkodliwe to wdraża się stan ochronny. Potencjał ekologiczny natomiast dotyczy wód zmienionych przez człowieka czyli sztucznych. Ważnym parametrem w ocenie jakości wody jest również stan chemiczny, a w szczególności zawartość metali ciężkich takich jak kadm, ołów, czy rtęć. Unia Europejska zaleca również zwracanie uwagi na zawartość węglowodorów aromatycznych . Stan chemiczny posiada 2 oceny: stan dobry i poniżej dobrego czyli stan dyskwalifikujący. W tym momencie nie omieszkałam zapytać o stan Wisły i ku mojemu zdziwieniu usłyszałam, że za jej słabą IV klasę odpowiedzialne są ścieki komunalne ,a nie jak potocznie się sądzi zanieczyszczenia przemysłowe. Do 2015r według zaleceń U.E. mamy doprowadzić nasze wody powierzchniowe do stanu jednorodnego i tu powstaje problem bo jeśli będziemy mogli ubiegać się o derogację Wisły to na pewno derogacji z małych rzek nie dostaniemy, gdyż ich stan jest słaby i w przeważającej większości należą do IV klasy. A chodzi tu o nasze małe rzeczki miejskie takie jak: Kostrzecki Potok, Sidzińka, Bibiczanka, Sudoł Dominikański, Białucha, Baranówka czy Wilga. Chwalimy się takimi nowoczesnymi oczyszczalniami jak Płaszów i Kujawy, ale w ogóle nie zauważamy, że południowa część Krakowa to stare oczyszczalnie jak Kostrze, Sidzińka, które w ogóle nie spełniają swoich zadań. Na zakończenie naszej rozmowy zapytałam o jakość wody, w którą zaopatrywani są mieszkańcy Krakowa. I tu dowiedziałam się, że w 40% z 3 punktów uzdatniania czyli na Sance, na Rudawie oraz Dłubni gdzie mamy wodę III klasy ,a w 60% ze zbiornika w Dobczycach o znacznie wyższej jakości. Nie dostrzegam w Krakowie większego zainteresowania problemem jakości wody czy powszechnego dostępu mieszkańców do sieci kanalizacyjnej. Statystycznie to może i dobrze wygląda, bo chlubimy się tu wskaźnikiem 92%. Ale pozostałe 8% to prawie 60 tys. gospodarstw. Osobiście znam całe rejony Swoszowic, gdzie o kanalizacji ludzie mogą tylko pomarzyć. A jest to dzielnica Krakowa chlubiąca się statusem uzdrowiska. Mogę tylko smutno zauważyć, że marnujemy ogromne pieniądze na jednostkowe – często głupawe - akcje natomiast kosztowny ale ogromnie ważny społeczno – zdrowotny problem leży odłogiem. Leży i zaczyna go czuć.








|