|
Pod takim hasłem protestowali dzisiaj pod senatem przeciwnicy GMO W Polsce. Demonstracja ta została zorganizowana w związku z tym, że teraz właśnie ważą się losy nowej ustawy o nasiennictwie w senacie, którą 1 lipca posłowie PO i PSL przegłosowali w sejmie.
Pokrętnie otwiera ona Polskę na uprawy Genetycznie Modyfikowanych Organizmów co spowoduje ograniczenie dostępu do tradycyjnych nasion. W związku z tym wczoraj brałam aktywny udział w akcji mającej na celu przekonać małopolskich senatorów PO do odrzucenia projektu wspomnianej ustawy. Wraz z Jadwigą Łopatą, sir Julianem Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, Janem Nawieśniakiem –prezesem Stowarzyszenia Rolników Ekologicznych w Małopolsce, a także kilkoma innymi osobami, które nie mogą i nie chcą się pogodzić z tym, iż wskutek bezmyślnych, a nawet można powiedzieć cynicznych działań posłów obecnej koalicji rządowej może dojść do nieodwracalnego skażenia ekologicznego środowiska w naszym kraju. Byliśmy w biurach senatorów Janusza Sepioła i Stanisława Bisztygi. Niestety nie zastaliśmy ich chociaż byli powiadomieni wcześniej o naszym przybyciu. W biurze Sepioła na ul.Kanoniczej zastaliśmy asystentkę ,która przyjęła nas rutynowo nie wykazując najmniejszego zainteresowania sprawą, natomiast ciekawa sprawa była ze zlokalizowaniem biura Bisztygi na ul. św. Gertrudy. Okazało się bowiem, że nie posiada on samodzielnego biura tylko „waletuje” w biurze posłanki Katarzyny Matusik-Lipiec, niemniej jego asystent wykazał zainteresowanie sprawą i obiecał bezzwłocznie poinformować go o naszej wizycie i naszych postulatach. A więc o tym, że domagamy się: 1.odrzucenia w całości obecnego projektu nowej ustawy o nasiennictwie, 2.szerokich konsultacji społecznych w tym wysłuchania publicznego nowej propozycji ustawy o nasiennictwie, 3.prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi, lokalnymi, które są dorobkiem pokoleń rolników i są ich wspólnym dobrem. Tradycyjni rolnicy przez setki lat selekcjonowali swoje nasiona, wymieniali z innymi rolnikami dla pozyskania różnorodności odmian i oczekiwanych cech, 4.natychmiastowych regulacji prawnych chroniących nasze rodzime nasiona i weryfikacji pod tym względem planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży , które winny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych, Z biur senatorskich udaliśmy się na Rynek Główny gdzie prowadziliśmy dalszą akcję uświadamiającą Krakowian i napotkanych turystów na temat zagrożeń wynikających z lansowanych obecnie przepisów zezwalających na wprowadzenie do Polski GMO. Naszym zadaniem było uświadomienie obywateli iż rząd RP wprowadza w błąd opinię publiczną przekonując, że nie może wprowadzić zakazu na uprawy GMO ze względów prawnych. Otóż sąd Unii Europejskiej 9 grudnia 2010r ogłosił wyrok w którym unieważnił decyzję Komisji Europejskiej zabraniającą Polsce wprowadzenia zakazu upraw genetycznie modyfikowanych. Oznacza to ,że polski ustawodawca może wprowadzić zapis o zakazie uprawiania roślin GMO do polskiego prawa, podobnie jak zrobiły to inne kraje UE. Trzeba przyznać ,że nasza akcja wywołała duże zainteresowanie przechodniów ,a szczególnie cieszy fakt autentycznego zainteresowania tym problemem młodzieży szkolnej. Dużym zainteresowaniem cieszyła się wypowiedź wspomnianego już wcześniej Jana Nawieśniaka na temat problemu masowego ginięcia pszczół na świecie a także u nas w Polsce na skutek roślin genetycznie modyfikowanych ,których pyłkiem żywią się te owady. Więcej na ten temat mogli Państwo przeczytać w moim artykule ”Giną pszczoły” z dnia 13 maja 2010r w dziale ekologia. I tu nasuwa się smutna refleksja, że jesteśmy bezbronni i zdani na polityczną poprawność naszych parlamentarzystów. Jak Państwo ocenią fakt, że wspomniana już posłanka Katarzyna Matusik – Lipiec kilka lat temu w swojej ulotce wyborczej pisała, że jest koneserką tradycyjnego miodu, że ma ojca pszczelarza, a dziś co robi?...Głosuje za wprowadzeniem GMO do Polski bo bliższa jest jej dyscyplina partyjna niż dobro nas wszystkich. Najgorsze w tym jest to, że tak postępuje większość parlamentarzystów obu partii koalicyjnych.











Kraków, dnia 28 lipca 2011 r.
Szanowna Pani Grażyna Zamorska Redaktor Naczelna Krakowskiej Gazety Internetowej
Z uwagą przeczytałem Pani artykuł pt „GMO to nie to”. Ze zdumieniem dowiedziałem się z niego co następuje : „(…)natomiast ciekawa sprawa była ze zlokalizowaniem biura Bisztygi na ul. św. Gertrudy. Okazało się bowiem, że nie posiada on samodzielnego biura tylko „waletuje” w biurze posłanki Katarzyny Matusik-Lipiec (…)”. Sformułowania zawarte w powyższym zdaniu są niezgodne z prawdą. Senator Stanisław Bisztyga wynajmuje biuro w pokoju 502 w budynku przy ul. św. Gertrudy 26-29 od grudnia 2007 r., zaś Posłanka Katarzyna Matusik-Lipiec wynajmuje biuro w połączonym z nim pokoju 503 od czerwca 2011 r. Od początku tego roku w budynku, w którym wynajmujemy pomieszczenia biurowe trwa remont, stąd chwilowy brak stosownej informacji o funkcjonowaniu biura na drzwiach wejściowych. Należy jednak wskazać, iż oba biura są opłacane, a informacja o ich umiejscowieniu i funkcjonowaniu jest podana do publicznej wiadomości, m.in. na oficjalnych witrynach internetowych Sejmu i Senatu. W tej sytuacji sformułowanie o „waletowaniu” kogokolwiek w opłacanym z publicznych środków biurze uważam za co najmniej niewłaściwe. Dlatego domagam się sprostowania podanych wyżej treści.
Łączę wyrazy szacunku Jakub Olech Asystent Senatora S. Bisztygi |