|
W całej dyskusji toczonej obecnie w sprawie Zbiornika Dobczyckiego wykładane są argumenty odnośnie szkodliwości lub nieszkodliwości zamiarów obniżenia jego poziomu. Ukazało się już kilka artykułów prasowych poruszających się w obrębie meczu „za” i „przeciw”.
Sam też pozwoliłem sobie na wskazanie istotnych, a pomijanych okoliczności sprawy (krakowska.info). Pokazałem argumenty – i nie uważam za potrzebne by kontynuować przepychankę – jako, że rzecz w zakresie decyzji administracyjnych jest dziś w konkretnych rękach. Decydent zna wszelkie argumenty – i niestety taka jego rola – zadecydować, a przy tym stworzyć warunki by wykonanie tej decyzji nie było groźne dla mieszkańców i środowiska. Nie zazdroszczę roli ale też i nie uważam za stosowne mówić cokolwiek więcej ponad to co powiedziałem w zakresie pokazania tych aspektów, które wynikają z mojego doświadczenia. Uważam jednak za konieczne by pokazać zjawisko rozpowszechnione w samorządzie, a groźne samym swoim istnieniem. Zjawisko to nazywam wprost butą niedoinformowania lub raczej lekceważenia wiedzy. Pokażę to na przykładzie wypowiedzi wójta Gminy Bochnia mgr inż. J.Lysego Jest tytuł naukowy, a za nim zapewne idzie wiedza w konkretnej dziedzinie (budownictwo, ściślej architektura (?) i konstrukcja - jak podano na stronie Urzędu ) i doświadczenie w zarządzaniu Gminą. Te uznaję. Lecz czy oznacza to już wszechwiedzę i prawo do lekceważącego i autorytatywnego wypowiadania się o tym co mówią ludzie z innych specjalności? Jakże też często nawet Pan Profesor jednej specjalności rozciąga swój autorytet na wszechwiedzę. Gdy się jednak ma władzę skutki mogą nie być ciekawe W artykule (Dziennik .Polski 02.08.11) mamy informację – Ekspertyza przygotowana przez grono specjalistów z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk wykazała, że obniżenie poziomu wody w Jeziorze Dobczyckim spowoduje niekorzystne i TRWAŁE zmiany, które wpłyną negatywnie na jakość wody. Podobne zdanie prezentuje RZGW. Te opinie wraz z innymi – przeciwnymi mają być zestawione i nie przez strony a decydenta. A tu – w wywiadzie – tamże mamy dość idącą po bandzie – jak się to mówi – wręcz mało parlamentarną i nie dyskutującą merytorycznie z tą poprzednią, za to jasno wyrażoną ocenę Pana Wójta (cytuję za Dziennikiem Polskim) Przekazywanie opinii publicznej sygnałów o rzekomej klęsce ekologicznej, które wywoła okresowe obniżenie poziomu wody w zbiorniku – szczególnie w przypadkach zagrożenia klęską żywiołową – jest ordynarną – (moje wytłuszczenie) manipulacją. Dalej też warto pokazać zdanie – że wg wójta woda do kranów nie płynie wprost ze zbiornika a poprzez system nowoczesnej stacji uzdatniania. Powyższe okraszone jest informacją podaną przez Pana Wójta ex cathedra, że decyzja o budowie zapadła po wielkiej powodzi w 1970 r. Oprócz najważniejszej funkcji retencyjnej (znów tylko zdaniem Pana wójta) zbiornik tylko dodatkowo miał być źródłem wody pitnej. Na tym cytaty zakończę. Daję Państwu pod rozwagę tylko następujące zdania odnoszące się do tego co zacytowałem. Ekspertyzę przygotowali ludzie o jakimś merytorycznym przygotowaniu i to w tej konkretnej dziedzinie. Nie zabierają głosu w sprawie konstrukcji, architektury czy prawa lokalnego. Są ludźmi z PAN i zajmują się konkretnymi zagadnieniami. Służą swoją wiedzą. Ileż trzeba mieć pewności co do swojej wiedzy w Ich dziedzinie by wprost powiedzieć, iż mówimy o ordynarnej manipulacji. Dalej sprawy nie omawiam, sama się ona prezentuje. Dalej. Woda do kranów płynie oczywiście po uzdatnianiu i to jest rzeczywiście technologia zmieniająca jakość wody. Każdy jednak najmniej naumiany inżynier wie, że każdy proces oczyszczania jest wydolny w stosunku do poziomu zanieczyszczeń zawartych w tym co ma być oczyszczane. Im coś brudniejsze – tym trudniej oczyścić. Tu – jakość wody pitnej ma konkretne wymogi jakościowe. Im więc brudniejszy „wsad” tym trudniej go oczyścić. W niedalekiej przeszłości sami tego doświadczaliśmy – gdy z powodu rozwoju sinic system stawał się już niewydolny - owocował deficytem wody w kranach. Rozwój sinic to temperatura otoczenia, jakość wody wpływającej ze zlewni rzeki górskiej czyli niosącej duży ładunek zanieczyszczeń obszarowych. Stąd ludzie zajmujący się prowadzeniem zbiornika wiedzą, iż trzeba mówić o jakimś poziomie bezpiecznym. Poziom niebezpieczny to właśnie pachnie katastrofą. Pan Wójt może zdawał maturę, może zaczynał studia, gdy w Krakowie całe osiedla nie miewały wody – dla jej braku. Tego doświadczałem osobiście już jako dorosły człowiek – mieszkaniec Krakowa. Nie darmo też zbiornik był, jako budowla hydrotechniczna, kończony w możliwie szybkim tempie i nie został do końca biologicznie – doskonale przygotowany oczyszczeniem podłoża. Woda była potrzebna już – a retencja – owszem to przy okazji. Gdyby było odwrotnie nie byłoby strefy ochronnej i zbiornik byłby jak wiele innych byłby od razu dopuszczony do użytkowania turystycznego i gospodarczego. Ten z tego powodu takim szybko nie będzie, a kto mówi, że to szybko spowoduje nie zdaje sobie kompletnie sprawy z konsekwencji. Skąd Pan Wójt czerpie wiedzę o bezwzględnym pierwszeństwie retencji w tym zamiarze inwestycyjnym – to już Jego słodka tajemnica. Niech Mu będzie. Ale warto wiedzieć, ze ten zbiornik ma swą specyfikę i o niej właśnie mówią ludzie przedkładający odpowiednie opracowania i to wcale nie ordynarne w swej treści, a niosące konkretną informację, której dla bezpieczeństwa całej aglomeracji nie wolno nie brać pod uwagę. Swoboda eksploatacji gospodarczej tego zbiornika to jest tylko dobry, nośny temat pod ogólnym hasłem „dopuszczony zbiornik – wielka szczęśliwość i deszcz dudków” czyli dobre hasło pod kolejne wybory. Ukłon w stronę zwiększenia retencji zapewne w jakimś zakresie jest możliwy ale na pewno musi to być przedmiotem rozważań decydenta, a nie publicystyki. Margines w tym względzie na pewno nie jest duży i wymaga gruntownej i niezwykle odpowiedzialnej decyzji prowadzących zbiornik, może będzie wymagał jakiejś korekty systemu zarządzania, ale na pewno nie może być rezultatem akcji prasowego czy politycznego nacisku. Nie ciągnąc dalej tego konkretnego tematu chciałbym PT Czytelnikowi uzmysłowić jak niebezpieczna jest pleniące się coraz bardziej przekonanie o nabyciu kompetencji wraz z dokonanym demokratycznie wyborem. Wybór tymczasem ani na jotę zwłaszcza na początku nie zmienia kompetencji merytorycznych. Daje tylko inne doświadczeni inne pole widzenia, widzi się inne uwarunkowania. By przykład wypowiedzi Pana wójta nie był osamotniony przypomnę, że w Dobczycach odrzucono Plan Rewitalizacji wykonywany przez fachowców, a Plan ten wykonywali, widać znający się na wszech tematyce Radni – o różnych zawodach ale zabierający głos wiążący w sprawie kultury materialnej, planowania przestrzennego, historii itd. I plan ten jest dokumentem obowiązującym. Sami wykonali, sami uchwalili. Warunków fachowcom widać nie potrafili postawić – i tym wykazali się jako samorządowcy. Szanowni Czytelnicy. Warto chyba powiedzieć, iż pogarda dla wiedzy zawsze musi być kosztowna – i to Państwo decydujecie czy trafi do Was jako przekonujące określenie „ordynarne kłamstwo” wydane w formie wyroku człowieka jednej specjalności w stosunku do merytorycznego opracowania. I to nie jednego zespołu. Wy decydujecie, czy planowanie może odbywać się na zasadzie „widzimisię” wybrańców a z lekceważeniem rzeczowych ocen i informacji. W demokracji to Wasz wybór, a zdziwienie już często nie jest na miejscu.
|