|
Dzisiaj wybrałam się na poszukiwanie oznak nadchodzącej jesieni do Maszkowa. Celem mojej wędrówki było znane mi już Gospodarstwo Ekologiczne Janówka, które opisywałam Państwu na początku sierpnia.
A tak na marginesie to do dzisiejszej „ucieczki” z Krakowa skłonił mnie również widok zaśmiecanego miasta przez wyłaniające się z każdego kąta tektury i plakaty wyborcze a to z „białą damą” a to z jakimiś dziwnymi facetami, które w sposób nachalny zawłaszczyły przestrzeń publiczną naszego miasta. A wracając do mojej dzisiejszej wyprawy to mogłam nasycić się widokiem jesiennych pagórków, gdzie na horyzoncie majaczyły zaorane już puste pola chociaż czasami było widać pracujących rolników przy wykopkach ziemniaków. Idąc tak przez te pola w stronę Janówki przypomniała mi się z dzieciństwa piosenka do słów Marii Konopnickiej i muzyki Zygmunta Noskowskiego: „Na pastwisku siwy dym się wije pod lasem daleko, tam pastuszki ognie palą i kartofle pieką…” Kiedy już dotarłam do gospodarstwa p.Jana to jak zawsze powitały mnie sympatyczne i gościnne psiaki. Niestety słynnego kota nie zastałam gdyż było już popołudnie. Natomiast gospodarz jak zawsze mile mnie zaskoczył, tym razem pokazując dyplom jaki zdobył za zajęcie I miejsca w małopolskim etapie konkursu na najlepsze gospodarstwo ekologiczne w kategorii „ekologia-środowisko” tym samym przechodząc do etapu ogólnopolskiego. Mam nadzieję, że tu również zostaną docenione jego wysiłki na rzecz rozwoju rolnictwa ekologicznego, a co za tym idzie jedności człowieka z naturą, tak cenną, a jednak zapomnianą w dzisiejszym świecie. Pan Jan opowiedział mi też o tym jak jego gospodarstwo w ramach lekcji przyrody odwiedzają szkoły z różnych miejscowości, ale najbardziej zafascynowały go przedszkolaki, szczególnie te 3 letnie, które zadawały mu tak mądre i przemyślane pytania ,że nie jeden dorosły by się ich nie powstydził. Przebywające tu dzieci bez żadnych ograniczeń mają bezpośredni kontakt z naturą. Mogą wszystko zobaczyć na własne oczy, wszystkiego dotknąć i o dziwo niczego nie zniszczyć, gdyż poprzez stworzone im tu warunki, samorzutnie nabierają prawdziwego szacunku dla otaczającej je przyrody. Niestety dowiedziałam się również o różnego rodzaju problemach i barierach na jakie napotyka obecnie rolnictwo ekologiczne. Wydawałoby się, że nie powinny mieć one miejsca, a jednak nie wszystko tak różowo wygląda jakby się z pozoru wydawało. Mam nadzieję, że przy wielkiej determinacji rolników ekologicznych, zostaną one pokonane dla dobra nas wszystkich. Oczywiście moja wizyta nie mogła się obyć bez przechadzki po ogrodzie czy sadzie. Widać ,że tu już również zagląda jesień. Nie ma już ogórków, a na ich miejsce posiana jest gorczyca dla użyźnienia gleby i widać, że nie mogą się z tym pogodzić pieski, bo ciągle tam przesiadują. I tym razem wzbogaciłam się o cenną i ciekawą wiedzę ,a mianowicie ,że wokół truskawek należy posiać nasturcje, gdyż są one ulubionym przysmakiem śliniaków i w ten sposób nasze truskawki ochronimy przed tymi szkodnikami. I właśnie na tym m.in. polega samoregulacja ekosystemu co skutkuje zachowaniem równowagi w przyrodzie. Na pożegnanie mogłam sobie urwać pachnącej mięty co oczywiście nie omieszkałam zrobić i wróciłam do Krakowa.






|