|
Ekologia
|
|
poniedziałek, 26 września 2011 13:15
| Wpisany przez Grażyna Zamorska
|
|
Wybory wyborami, lecz mnie skusiła piękna pogoda i w minioną sobotę znowu wybrałam się na Ignacówkę. A tam niespodzianka. W starej altanie z narzędziami zamieszkała kocia rodzina.
Maluchy już są na tyle duże, że same baraszkują po ogrodzie, ale jeszcze są karmione przez matkę. Oczywiście nie mam zamiaru im przeszkadzać i w trosce o tą sympatyczną „rodzinkę” podrzuciłam im mleko. Od sąsiadów dowiedziałam się, że oni też dokarmiają karmiącą kotkę. Wrzesień to czas zbiorów, jak mówi przysłowie „… jabłek pełna kieszeń” i nie tylko. Mój kuzyn Andrzej, który jest fanem dyń pokazał mi swoją tegoroczną kolekcję. Rzeczywiście jest imponująca, a szczególnie zadziwiła mnie dynia makaronowa. A skąd nazwa? Otóż miąższ tej dyni jest w formie podłużnych pasków, które po ugotowaniu doskonałe naśladują nitki makaronowe. Ciekawą dynią jest również dynia melonowa, którą można jeść na surowo jako jeden z podstawowych składników surówek. Ja wybrałam sobie dynię zieloną jak ogórek gdyż moja o wiele skromniejsza kolekcja to tylko klasyczne dynie pomarańczowo-żółte. Miąższ dyni obfituje w błonnik, tym samym ma zdolność do wiązania toksyn i eliminowania ich z organizmu. A sok z dyni zawiera cenne witaminy i składniki mineralne, nie mówiąc już o pestkach, które są źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych tak ważnych dla naszego organizmu. Dlatego też zachęcam Państwa do korzystania z dobrodziejstw tego cennego warzywa.








|