| Po raz piąty o bloku na os. Hutniczym 2 |
|
|
|
| Interwencje |
| piątek, 30 października 2009 21:27 | Wpisany przez Edward Brożek |
|
Mogłem udzielić tylko jednej: zobaczyć kto „trzyma władzę we Wspólnocie”, jaki poziom te osoby reprezentują oraz czym się kierują w swoich działaniach. Aby do takiej konfrontacji doprowadzić, kilka zorientowanych walczących z ewidentnymi patologiami osób z bloku zdecydowało się zrobić spotkanie sąsiedzkie, które musi się przekształcić w zebranie. Początkowo obawialiśmy się, że rządząca od 2001r grupa przyjdzie i zakrzyczy obrady, ale później zdecydowaliśmy, że ich obecność na tym spotkaniu sąsiedzkim jest niezbędna, bo tylko wówczas można zobaczyć jacy to są ludzie, jaki reprezentują poziom i jakie motywy nimi kierują. Wszystko zależało jednak od tego ilu ludzi rzeczywiście zainteresowanych efektywna poprawą przyjdzie. Mogliśmy też ponieść porażkę bo ani jedna ani druga strona mogła nie dopisać. Wynajęliśmy salę pobliskiego klubu oraz zredagowaliśmy czytelne zaproszenie na spotkanie sąsiedzkie, którego fragment poniżej: „Szanowni Państwo, Drodzy Sąsiedzi Jesteśmy mocno zaniepokojeni sposobem zarządzania naszą Wspólnotą Mieszkaniową. Najbardziej niepokoi nas niemożność wglądu w dokumenty Wspólnoty, które prawdopodobnie powstają z inspiracji firmy administrującej. Sytuacja robi się bardzo niebezpieczna bo przekonani jesteśmy, że wydawanie pieniędzy z funduszu remontowego, bez najmniejszej konsultacji z mieszkańcami, może spowodować, znaczny wzrost kosztów utrzymania bloku, a co za tym idzie podwyżek opłat dla nas wszystkich. Teoretycznie każdy rządzi się na swoim, ale części wspólne naszego bloku wymagają mądrego i uczciwego gospodarza. Niestety zanik rzeczywistych sąsiedzkich więzów w naszym bloku powoduje, że oddaliśmy zarządzanie naszą Wspólnotą ludziom niekompetentnym i niegospodarnym…”. Zaproszenie to zostało włożone do skrzynek pocztowych kilkudziesięciu osobom z bloku, z tym, że osoby z Zarządu go nie otrzymały. W dniu zebrania 22 października szybko się okazało, że nikt nas nie zawiódł. Najważniejsze, że przyszli Ci, na których najbardziej liczyliśmy, czyli zaniepokojeni mieszkańcy, dotychczas stojący z boku i bez głośnego szemrania płacący zawyżony –nawet w stosunku do sąsiednich bloków – 1,90 zł funduszu remontowy za 1 m2. Nie zawiodła naszych oczekiwań grupa ”trzymająca władzę” , która też stawiła się w komplecie, podobnie jak nie zaproszony właściciel firmy administrującej chyba nawet z pracownikami. Prowadziłem to zebranie i od razu zostałem zaatakowany szczególnie przez p. Janinę Drąg, o której pisałem we wcześniejszym tekście. Z szacunku do starszej, rozhisteryzowanej kobiety, nie będę tu pisał jakie zrobiła wrażenie, ważne że zobaczyły ją „w akcji” również te osoby które faktycznie chcą radykalnych zmian w gospodarowaniu wspólnym groszem. Przykładowo pani Drąg wiedziała że skoro we wspólnocie na zlecenie poważniejszych robót nie są wymagane przetargi, więc –chyba nieprzypadkowo - zlecała różnym dziwnym firmom poważne i kosztowne prace. Nie da się racjonalnie wyjaśnić, dlaczego wykonanie elewacji budynku zleciła jednoosobowej firmie „Sorgo” p. Małgorzaty Mińkowskiej – Gut zarejestrowanej na świadczenie usług przewodnika turystycznego. Z tego powodu z konta funduszu remontowego Wspólnoty niepotrzebnie „wyparowała” znaczna suma pieniędzy. Na zebraniu totalnej krytyce poddano m.inn. remont balkonów, remont pomieszczenia wodomierza. Krytykowano głównie brak możliwości wglądu do dokumentów wspólnoty oraz widoczną chęć natychmiastowego wydania każdej wpłaconej przez ludzi złotówki. Zarzucono Zarządowi, że całkowicie nie dla o interes bloku i jego mieszkańców a jest posłuszny firmie administrującej blokiem. Zresztą właściciel firmy BIZ też usłyszał co ludzie o niej myślą. Krytykowano rówż Głos Nowej Huty, do którego się bezskutecznie zwracano o pomoc. Na zebraniu było wyraźnie widać, że działania na oszczędzanie zarówno ludziom z Zarządu Wspólnoty jak i firmie BIZ są absolutnie obce. Ta świadomość dotarła do większości zebranych, dlatego też wrzaskliwe kobiety było natychmiast uciszane. Marnie zaprezentował się również właściciel nielegalnej pieczątki jako przewodniczący Wspólnoty Wojciech Dubiel, który na pytanie jaka jest sytuacja finansowa z dumą obwieścił, że Wspólnota nie jest zadłużona bo ma na koncie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Również z taką samą miną obwieścił, że ma też 100 tys. kredytu w banku. P.Dubiel pokazał też postanowienie sądowe, nakazujące właścicielce firmy „Sorgo” zwrotu i Wspólnocie kilka tysięcy złotych. Ale z tym postanowieniem od kilku miesięcy p.Dubiel jeszcze się nie pofatygował do Komornika. Ostatecznie zebrani na sąsiedzkim spotkaniu podjęli uchwalę zobowiązującą Zarząd Wspólnoty do zwołania zebrania, nie kryjąc wcale tego, że będą chcieli ten fatalny zarząd odwołać i na jego miejsce powołać ludzi kompetentnych i uczciwych.
|











Kilka moich poprzednich tekstów o fatalnym gospodarowaniu wspólnymi pieniędzmi przez Wspólnotę Mieszkaniową zrobiło swoje. Miałem telefoniczne zapytania skąd mam takie szczegółowe informacje oraz czy biorę za nie odpowiedzialność.