|
Interwencje
|
|
niedziela, 14 lutego 2010 19:36
| Wpisany przez Edward Brożek
|
|
W poprzednim tekście w obronie dr Andrzeja Bałasza, napisaliśmy o planowanym, Walentynkowym spotkaniu przed kliniką na ul. Królowej Jadwigi. Niestety pogoda pokrzyżowała szyki i dzieci „spesiaki” wraz z rodzicami doktor przyjmował w rejestracji.
Były to niezwykle wzruszające rozmowy, przerywane telefonami od rodziców, którym warunki atmosferyczne przeszkodziły w przyjeździe. Były prezenty od dzieci, były rozmowy z rodzicami, którzy zupełnie nie rozumieli zdrowotnej polityki państwa. Zamkniecie kliniki rodzice zgodnie ocenili jako szytą grubymi nićmi intrygę konkurencji doktora. Żałosne jest tylko, to, że do tego celu użyto państwowych instytucji, jakim jest Sanepid, NFOZ czy prasa w rodzaju Gazety Wyborczej, która przecież sama kiedyś prowadziła akcję „Rodzić po ludzku” a dziś kontynuuję akcje niszczenia jednej z najlepszych klinik ginekologiczno- położniczych. Dlaczego w tej sprawie nie odzywa się Rzecznik Praw Pacjenta, do którego zdesperowane kobiety napisały wiele listów, nie otrzymały natomiast ani jednej odpowiedzi. NFOZ występując do Sądu o zwrot pieniędzy za przeprowadzone porody, chciałby od doktora Bałasza wyciągnąć pieniądze, które mu się całkowicie należały. W Walentynki do dr Andrzeja Bałasza przyszły dzisiaj jego pacjentki z mężami i dziećmi, ze swoimi pociechami -owocami miłości- z wyrazami otuchy i poparcia. Doktor otrzymał od dzieci walentynkowe serduszko, a rodzice rozważali powołanie Stowarzyszenia do walki o dobre imię Kliniki SPES. Nasza Redakcja chętnie będzie temu patronować.










|