| Historia prywatnej Kliniki – i co z niej wynika |
|
|
|
| Interwencje |
| wtorek, 16 lutego 2010 06:36 | Wpisany przez fsd |
Jak wiadomo z popularnej definicji – socjalizm to system, uczący pokonywania trudności, których by nie było, gdyby nie było socjalizmu. W administracji, posunięciach władz, często system ten trwa – choć już tak się oczywiście nie nazywa.
Ma on jednak swoich fanów, wspomnienia z łezką w oku, i właściwe sobie muzea, których nie mogą się jakoś doczekać wraz z uznaniem – Ci, którzy z systemem tym walczyli. Druga powszechnie znaną w praktyce cechą owego systemu było i jest, panoszenie się Urzędów oraz ciągoty Państwa do opanowania wszystkich dziedzin życia i ich kontroli. Kto dziś, choćby chwilę się zastanowi nad stosowanymi i projektowanymi w życiu publicznym rozwiązaniami, powinien się zatrwożyć perspektywą tworzenia, w realu, nie w fikcji – zrębów Państwa totalnego. Niepoprawne myśli i książki – do wykluczenia (spalenia) różnymi metodami, a nawet Internet do kontroli. Oczywiście wszystko pod bardzo bogobojnymi hasłami i ze szczytnymi deklarowanymi celami. Któż by przecież nie chciał, tamy dla chamstwa, opanowania przestępczości itd.? To i o poparcie owych pomysłów – u bezmózgich, a owładniętych polityczną poprawnością - jest niezwykle łatwo. Wstęp ten był niezbędny by zobaczyć URZĘDOWĄ, a nie służebną w stosunku do pacjenta, (którzy za to wszystko płaci) – rolę INSTYTUCJI – Dyktatora. Z Sanepidem czy NFZ- tem nikt przecież nie porozmawia na argumenty. Nawet najbardziej rzeczowe – nie są w stanie przekonać nikogo. Jaki ma sens słowo „negocjacja” w przypadku NFZ – już wszyscy wiedzą. Czy już Państwo wiedzą dlaczego z taką energią zohydzono opinii publicznej i zniszczono dobrze zapowiadający się system dystrybucji środków o nazwie Kasa Chorych? Wymysły URZĘDNIKÓW posiadających – władzę i możliwość zniszczenia każdego usługodawcy czy producenta, bez żadnej swej odpowiedzialności (czy ktoś konkretnie odpowiedział za zniszczenie firmy Pana Kluski – choć Ten przecież sprawę wygrał?) są dla Urzędników niezbędnym narzędziem sprawowania władzy. Bycie służebnym i pomagającym nie wchodzi w ogóle w rachubę. To jest pewnik. A ilu, nie mających możliwości Pana Kluski - padło? NFZ – bywa – przejmuje właśnie rolę urzędniczą. A czymże by w socjalizmie był urzędnik, gdyby nie dystrybuował, nie decydował jak Pan życia i Śmierci a o zgrozo! SŁUŻYŁ? O kolejnych zmieniających się wymogach (a te każdorazowo wymuszają na usługodawcach – ich dodatkowe wydatki – czym przerzuca się na nich koszty naprawy tego co przez dziesięciolecia realsocjalizm zepsuł), o „negocjacjach” długo by pisać. Można i trzeba w końcu zapytać – gdzie są do cholery – moje pieniądze? Jaka jest proporcja tego co ludzie płacili – do tego, co dziś pochłania system redystrybucji. Po tym wstępie, jak sądzę, będzie jasne, że Pan Doktór z kliniki komuś nierozważnie się musiał postawić – czyli mówiąc wprost – podpadł jakiemuś URZĘDNIKOWI (nie koniecznie nawet ważnemu).Ten broniąc interesu – no właśnie – wcale nie Pacjentek (te wszak tracą – dobrą opiekę) a Firmy zarządzającej czyli systemu poboru i redystrybucji środków zdołał wykryć to, czego jakoś chyba wcześniej nie widział – bo jak wynika z informacji prasowych zaległość, która kasuje klinikę i Pana doktora, wynika z działalności paroletniej. Wcześniej – nie widział, teraz nastąpiła iluminacja i widać – może nawet zmiana interpretacji. Na pytanie – jak skutecznie bronić interesu, i nie tego Pana Doktora wcale, a Pacjentek – odpowiedź wydaje się być możliwą do udzielenia. Petycje – typu listy poparcia – błagalne oświadczyny – urzędnika i decydenta tylko rozśmieszają oraz upewniają go w Jego Władczej Funkcji i sprawczej roli. Tym samym nie wycofa się on ze swych światłych decyzji. Dziś – wykazuje On, że Jego decyzja broni porządku, jest właściwa i w ogóle. I tu – na gruncie przepisów utworzonych przez ten właśnie system – ma prawdopodobnie rację. Więc się uprze i … postawi na swoim. Dla urzędnika – tym, na co musi uważać, to jest; a/ prawo – no powiedzmy, bo myślenie socjalistyczne – zna tylko prawo socjalistyczne, a nie prawo jako prawo. Młodzi mogą tego nie pamiętać – ale była na przykład moralność i moralność socjalistyczna, była sprawiedliwość i – sprawiedliwość socjalistyczna itd. Tu „soc” było zawsze w istocie przedrostkiem zaprzeczającym zwykłemu rozumieniu danego pojęcia. To też trzeba brać pod uwagę i b/ Jego szef – też na tyle, na ile, to nie on szefa ma w saku. Czyli też i c/ szef szefa itd. To są pola szans na skuteczną interwencję. Stwierdzanie, że klinika była dobra, lekarz służył ludziom, jest tu bez znaczenia. To jest ostatni argument, który rozpozna automat. Wszak mówimy o cechach w istocie - niemierzalnych. W kategoriach mierzalnych „ich” miernikiem, klinika był zła. I tego będą te Panie i Ci Panowie bronili do upadu. Pytać więc raczej trzeba – czy zastosowane prawo, jest prawem, które dla danego przypadku się rzeczywiście stosuje, trzeba pytać o wykładnię, a nie tylko brzmienie prawa oraz o wypełnienie intencji ustawodawcy. Dobre są też pytania o powody nagłej iluminacji urzędniczej i o konsekwencję w stosowaniu prawa. Tu szanse są duże – bo Urzędnik realizując swą misję bycia Wielkim, prawo często rozumie tak i interpretuje tak, jak dziś jest Mu to wygodne. Nie na darmo przecież – co Urząd Skarbowy, to inna interpretacja tego samego przepisu i prawa odnoszącego się do tego samego przypadku. To nie fikcja, to fakt. Decyzję też podjął ktoś - najwyraźniej nadgorliwy i niezwykle dosłowny w interpretacji przepisów. Pytajmy więc nie Urzędnika, który podpisał decyzję, ten ma zapewne swą decyzję jakoś i to silnie umocowaną prawnie. Zwracajmy się do Jego przełożonych i to o dwa szczeble wyżej – z pytaniami o powody nadinterpretacji, powody zastosowania „kary śmierci”, powody nagłego urzędniczego zainteresowania się rzeczami, które wcześniej jakoś nie budziły wątpliwości . Zapytajmy też – czy NFZ – woli klientów roszczeniowych, czy zadowolonych i jak długo ten przełożony przełożonego, a także przełożony, przełożonego, przełożonego, ma zamiar utrzymywać nadal sytuację, w której lekarz rozlicza się ze swej działalności na podstawie ton papierów, których wypełnienie zajmuje więcej czasu niż samo leczenie. Jak długo jeszcze lekarz mógłby w istocie wcale nie leczyć, ale gdy wypełni prawidłowo papierki, bo tylko tym zadowala Urzędnika, okaże się być dobrym lekarzem. Inaczej jest złym, nie godnym zaufania Urzędu usługodawcą. . Jak Państwo widzą dochodzimy do bardzo ważnego – i uniwersalnego argumentu i jego właściwego adresata. Jest nim każdy polityk w tym głównie z Partii rządzących. Ty – Panie Polityku - czyli siło sprawcza w stosunku do systemu wykonawczego – przyjmij do wiadomości że my wiemy żeś jest Przełożony w najdalszym stopniu zwierzchności. Jest tak, bo tworzysz i utrzymujesz ten system. Gdybyś zeń zrezygnował – odszedł od „soc” i uczynił system służebny ludziom, byłbyś nam przyjazny. Wiedz, że dzisiejsza wersja „opieki” „dystrybucji środków” „panoszenia się urzędniczego” nam nie odpowiada. Zapewnienia o najwyższej trosce – są śmiesznymi pustymi słowami i świadectwem dobrego samopoczucia. Dajemy Ci – jako wyborcy – czerwoną kartkę braku zaufania i będziemy się rozglądać za takim politykiem, który nam zagwarantuje demontaż istniejącego systemu samodzierżawia. No tak, tylko że ludzie idą głosować, a nie wybierać. Przynajmniej na to politycy ciągle liczą – i się nie zawodzą. Obowiązuje konkurs piękności i skuteczności zabiegów medialnych z walnym udziałem nowoczesnych politruków wciąż wyjaśniającym ludowi, że trzeba dożynać watahy (to nowoczesna forma języka miłości w polityce czyli „soc” miłość polityczna), bo to najważniejsza rzecz w Państwie. Najważniejsza jest może dla Nich jako usunięcie przeszkody do zbudowania systemu sprawowania władzy już zupełnie nieodpowiedzialnego przed ludźmi. Zobaczmy to w perspektywie motywacji rzekomych „korzyści” z realizacji zamiarów gwałtownego zredukowania Sejmu. Po co ten zabieg odcinający jeszcze bardziej posłów od ludzi – jest potrzebny. Jak redukować – to dlaczego nie do dwóch albo i do Grzecha, Rycha, Zbycha i Mira. Ten komu ten wariant demokracji nie odpowiada – to widać oszołom i basta. Powiedzmy wiec – tym razem będziemy wybierać. Dziś masz jeszcze szanse wykazania w praktyce, ze obchodzi Cię Pacjent, Usługobiorca (w języku NFZ) – i wędrówka pieniędzy za Nim Gdy tego nie zrobisz – następna kadencja – nie będzie już Twoim uczestnictwem. W ten sposób, musi w końcu dotrzeć do Tych, którzy decydują o losie naszych pieniędzy na służbę zdrowia, że przypadek administracyjnego zlikwidowania dobrej placówki decyzją w istocie Władców – Urzędników, będzie się za nimi wlekła – aż do definitywnego Ich końca. Nie da się obronić swoich interesów tylko na płaszczyźnie próśb do Tych którzy je demontują. Oni muszą dostać po łapach. I ku zdrowotności – i dla pokazania na przyszłość, że społeczeństwo nie jest mierzwą i przedmiotem a podmiotem. Inaczej zawsze Urzędnik i utrzymanie systemu „soc” będą wieczną siłą sprawczą. Jeśli to komuś odpowiada może dalej reagować tak jak onegdaj „satyra” chłostała niegrzecznych kelnerów – i to był szczyt jej ostrości. Skuteczność jak po wpisie do książki skarg i zażaleń – gwarantowana. |











Jak wiadomo z popularnej definicji – socjalizm to system, uczący pokonywania trudności, których by nie było, gdyby nie było socjalizmu. W administracji, posunięciach władz, często system ten trwa – choć już tak się oczywiście nie nazywa.
Ma on jednak swoich fanów, wspomnienia z łezką w oku, i właściwe sobie muzea, których nie mogą się jakoś doczekać wraz z uznaniem – Ci, którzy z systemem tym walczyli.