Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Interwencje Krakowskie Centrum Handlowo Targowe („Tandeta”) – stan na dziś
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Krakowskie Centrum Handlowo Targowe („Tandeta”) – stan na dziś PDF Drukuj Email
Interwencje
poniedziałek, 25 października 2010 15:44 | Wpisany przez Edward Brożek

Innymi laty, o tej porze roku  mieszkańcy z bliższych i dalszych miejscowości Małopolski ruszali na zakupy. Większość z nich zjawiała się na Tandecie,  dziś funkcjonującej jako  Krakowskie Centrum Handlowo Targowe. Poważne inwestycje sprzed kilku lat 230 kupców, udziałowców spółki  z o.o., w najczarniejszych snach nie wróżyły dzisiejszego koszmaru. Były nowe obiekty, kupcy rozszerzali asortyment  bo widzieli szansę na godziwe zyski. Niskie ceny równoważyły tłumy klientów przez cały tydzień.  Wszyscy byli zadowoleni.
To, niestety już historia, którą starałem się przedstawić w moich kilku poprzednich tekstach.  Powstał łańcuch  kilku fatalnych zdarzeń, które zaszkodziły zarówno kupcom jak i ich klientom. A mianowicie - moim zdaniem - nielegalna budowa sąsiedniego Centrum Handlowego, oraz zabranie parkingu „Tandecie” z powodu inwestycyjnego rozmachu Miasta w rejonie przyległym do niej bez należytego przygotowania dróg dojazdowych do zakładu pracy dla kilkuset osób. Taka operacja na żywym organizmie bez najmniejszego znieczulenia. Miasto, trzymające w ręku wszystkie decyzyjne  karty, formalnie zapomniało, że dezorganizując ruch drogowy poprzez budowę estakady nad Nowohucką i linii tramwajowej na Golikówkę, z dnia na dzień pozbawiło właścicieli kilkuset rodzinnych firm środków do życia.  Trzeba pamiętać, że wraz z rodzinami kupców i producentami oraz innymi kooperantami znacznie obniżyły się przychody kilku tysięcy osób, a niektórzy wręcz stracili jedyne źródło egzystencji. Zasilą zapewne rzeszę bezrobotnych. Pisałem już, że kupcy faktycznie zostali sami, bo ich losem nie przejmowali się ani  poprzedni ani obecny wojewoda, a niektórzy rajcowie miejscy jeszcze przeszkadzali, szukając na siłę afery tam gdzie jej nie było, nie dostrzegając rzeczywistej tuż obok. Jedynie do stanowiska  Prokuratury Okręgowej w Krakowie nie można mieć zastrzeżeń.  Ale to trwa, a zrozpaczeni kupcy, których liczba od marca do września zmalała z 600 do 400, nadal nie rozumieją  jak można ich było pozostawić na pastwę losu.  To tak jakby rannego w wypadku zostawić na drodze i odjechać. W tym przypadku takim odjeżdżającym są wszyscy: Urzędnicy Prezydenta  jak i Wojewoda ze swoimi służbami. Miasto jak już wspominałem przez tak długi okres czasu nie było w stanie należycie przygotować i zabezpieczyć do chwili obecnej dróg dojazdowych do „Tandety” szczególnie od strony Nowej Huty. Dziś, aby tam dojechać trzeba kluczyć po wertepach, ryzykując uszkodzenie zawieszenia w swoich samochodach. Klient jest wymagający, więc jedzie po prostu gdzie indziej.  Z tego miejsca mogę tylko zaapelować do stałych  klientów „Tandety”  aby – mimo karygodnych utrudnień – nie zostawiali samych kupców, u których latami robili zakupy. Na zdjęciach widać, że korytarze Krakowskiego Centrum Handlowo Targowego – dawnej „Tandety” na dzień dzisiejszy święcą pustkami. Pani Małgorzata musiała zakończyć działalność, jej koleżanki martwią się co będzie z ich firmami. Trzeba ten – trwający od marca stan – dostrzec i koniecznie załagodzić jego skutki.  Miasto nie może cały czas chować głowy w piasek.  Są różnorakie narzędzia, szczególnie związanie z wysokością opłat dzierżawnych wnoszonych przez Spółkę Krakowskie „cht” na rzecz miasta, które już dawno powinny być zderzone ze znaczącym spadkiem przychodów Spółki i realnymi możliwościami ludzi, tam handlujących, którzy kiedyś handlowali z klientami  a dziś tylko na nich wyglądają.