Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Interwencje Zostałem okradziony z własnego zdania
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Zostałem okradziony z własnego zdania PDF Drukuj Email
Interwencje
sobota, 22 października 2011 15:59 | Wpisany przez Edward Brożek

W lutym 2010 pisałem o procesie mieszkańca Żabińca członka Spółdzielni Mieszkaniowej „Ziemi Krakowskiej” z Zarządem. Chcący się uwłaszczyć, nasz sąsiad  nie pobiegł z kilkoma tysiącami do kasy Spółdzielni aby „dopłacić do gruntu” tylko poszedł do adwokata i oddał sprawę do Sądu. Uważał, że taka dopłata się Spółdzielni nie należy. Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy przegrał, ale w  apelacji Sąd Okręgowy przyznał mu całkowicie rację, nakazując Spółdzielni złożenia oświadczenia woli tej treści:  „Spółdzielnia Mieszkaniowa „Ziemi Krakowskiej” z siedzibą w Krakowie ustanawia odrębną własność lokalu mieszkalnego składającego się z  (tu następuje szczegółowy opis mieszkania) i własność tak wyodrębnionego lokalu wraz ze związanym z nią udziałem w nieruchomości wspólnej składającej się z działki ewidencyjnej (opis działki) przenosi na rzecz (…)
Dodatkowo Sąd nakazał Spółdzielni Mieszkaniowej „Ziemi Krakowskiej” założenie Księgi Wieczystej dla w/w lokalu oraz obciążył ją kilkutysięcznymi kosztami sądowymi.  Byłem na rozprawie rewizyjnej i  zarówno sam wyrok jak i jego ustne uzasadnienie przyjąłem z dużym zadowoleniem. Zaraz też napisałem z tego ważnego wydarzenia sprawozdanie zatytułowane: Niesłuszne dopłaty do gruntów na Żabińcu. I 11 lutego 2010r  o godz.13,38 ten tekst zamieściłem. Sąsiad, zapewne w trosce o własny spokój, odmówił zgody na podanie jego nazwiska, więc w tekście zamieściłem prawdopodobnie takie zdanie: Gdyby ktoś z Państwa chciał się powoływać na ten wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie w swojej sprawie  to podaję jego sygnaturę: II Ca 1927/09
Od tego czasu upłynęło kilkanaście miesięcy. Kilka osób z osiedla zwracało się do mnie z prośbą o informację o tym procesie, ale wszystkich odsyłałem do swojego tekstu z lutego 2010r. Ponieważ te prośby się powtarzały odnalazłem ten tekst i –mocno zdziwiony – zauważyłem, że tego zdania z sygnaturą w nim nie ma.  W innym miejscu w komputerze archiwizuję napisane teksty i po sprawdzeniu, okazało się, że tego zdania w kopii tekstu też nie ma.  Na szczęście przed pomniejszeniem zachowało mi się zdjęcie wokandy i stamtąd odczytałem  numer sygnatury. Mogę tylko przeprosić – nie za swoje winy – te osoby, których mylnie informowałem o zawartości własnego tekstu.
A tak na marginesie chciałem jeszcze wspomnieć, że na Święta Wielkanocne w tym roku mieliśmy włamanie na stronę –podobno z jakiegoś mołdawskiego serwera – i przez dwa dni nie mogliśmy dojść do ładu z komputerem nie tylko my, ale i firma u której mamy wykupioną domenę i miejsce na serwerze. Czy to jakiś związek z tą sygnaturą – trudno powiedzieć.