Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Kultura Słoneczne kwietniowe popołudnie
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Słoneczne kwietniowe popołudnie PDF Drukuj Email
Kultura
środa, 29 kwietnia 2009 11:14 | Wpisany przez Lidia Prokopowicz
Słoneczne kwietniowe popołudnie, wchodzę do Audialni, wiedziona chęcią obcowania z Poezją. Nic nie wiem o zacnym gronie, które się tam spotyka, ani o tym, że w późniejszym czasie przyjdzie mi pisać ten artykuł. Otrzymałam dar niewiedzy, który pozwala mi poświecić uwagę temu, co ważne. Rzucona na głęboką wodę, nie odczuwam tremy, za nieśmiałym uśmiechem ukrywam wielką ciekawość i chęć poznania miejsca, w którym przyszło mi przebywać. Starałam się zbytnio nie rozglądać, lecz pomieszczenie, w którym się znalazłam budzi we mnie wielkie emocje. Zachęcona podchodzę do obrazu, który w sposób szczególny przykuł moją uwagę. Przedstawia on starą kobietę, która w niesionym przez siebie zwierciadle odbija się jako osoba młoda i piękna. Pozwalam sobie na chwilę cichego zachwytu nad pomysłem, jaki przyświecał autorowi tej pracy.

Wodze wzrokiem po sali, wymieniając uprzejme uśmiechy i ucieszona z tego w jak ciepły sposób zostałam przyjęta, ponownie siadam na swoim miejscu...

Mijają minuty, a ja nie mogę przestać się rozglądać, ciągle jest mi mało.

Od czasu do czasu słychać brzęczenie dzwonka (tu nawet tak pospolity dźwięk brzmi elegancko). Schodzą się kolejni goście, wymieniane są uprzejmości. W powietrzu unosi się zapach wiosennych kwiatów, za oknami widać ludzi spacerujących w promieniach zachodzącego słońca. 

     O wyznaczonej godzinie pojawia się gwiazda dzisiejszego popołudnia, Halina Kwiatkowska. Wszyscy witamy ja z należytym szacunkiem i powracamy do naszych rozmów. Postanowiono poczekać na ostatnich zaproszonych, jeszcze przysłowiowy „studencki kwadrans" dla spóźnialskich. 

     Występ aktorki starego teatru poprzedza krótki wstęp, którego autorem jest pan Roman Hnatowicz. Jego słowa wyryły się w mojej pamięci i gdy pokrótce opisuje losy pani Haliny, powoli uświadamiam sobie z jak wielką osobą dane mi było przebywać.

Pierwszy z zaprezentowanych wierszy- „Źródło" Karola Wojtyły, dał mi bardzo jasno do zrozumienia jak ważny był Ojciec Święty dla aktorki. Ja sama czuje się niesamowicie wiedząc, że była ona w bliskim kontakcie z Janem Pawłem II, pisała z nim maturę, wspólnie występowali, a potem była wielokrotnie goszczona w Watykanie.  

     Z wyczekiwaniem patrzę jak pani Halina powoli podchodzi do fortepianu i, lekko się o niego oparłszy, zaczyna deklamować utwór Cypriana Kamila Norwida „Fortepian Szopena".

W salonie panuje całkowita cisza... wstrzymuję oddech i gdy „ideał- sięgnął bruku- -„ czuje, że coś we mnie pękło. Nigdy wcześniej nie słyszałam tych słów wypowiedzianych w tak piękny i przejmujący sposób.

W tej chwili zrozumiałam, że dane mi jest obcować z poezją najwyższych lotów, pozwolono mi skupić się na sztuce, bez przejmowania się konwenansami. Uświadomiłam sobie, że dla wszystkich ludzi, którzy się znaleźli tego dnia w Audialni, język polski stanowi nadrzędna wartość. Jak powiedział później pan Roman: „Poezja podtrzymuje pamięć narodu!".  

     Swój występ pani Halina kończy deklamacją „Poloneza" będącego fragmentem „Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza, wprowadzając nas tym samym w atmosferę zabawy. Następnie wzniesiony zostaje toast na cześć aktorki, która właśnie tego samego dnia obchodzi swoje urodziny.

Wręczone zostają kwiaty i pani Halina godzi się rozdać parę autografów, na co zdawało się wszyscy czekają.

W czasie rozmowy, która wywiązała się podczas składania podpisu na podsuniętej przeze mnie kartce, aktorka pyta mnie i moje koleżanki, czy się, aby nie nudziłyśmy. Prawie od razu, zgodnie z prawdą odpowiadamy, że nie... Tego popołudnia nie dane nam było nudzić się ani przez chwilę. 

     Po tym dialogu, odchodząc na bok, uświadamiam sobie, że pani Halina jest jak zaczarowane zwierciadło, które odbija Poezje... dzięki niej utwory powstałe w minionych epokach nabierają nowego blasku, stają się świeże i ponad czasowe, trafiają do serca każdego słuchacza nie zależnie od jego wieku.

Myślami powracam do obrazu wiszącego przy drzwiach...

Wiem, że z przyjemnością powrócę do Audialni państwa Hnatowiczów, by ponownie doświadczyć niesamowitej, magicznej atmosfery tego miejsca.