|
Kultura
|
|
niedziela, 29 listopada 2009 20:32
| Wpisany przez Grażyna Zamorska
|
|
Tomasz Arnold zajął pierwsze miejsce w Międzynarodowym Konkursie Marimbowym w Paryżu zorganizowanym w Konserwatorium Paryskim w dniach 24-29 listopada w grupie młodzieży między 20 a 25 rokiem życia. Więcej szczegółów poniżej.
Na konkursie Tomek – aktualnie student I roku perkusji Eastman School of Music w USA - wystąpił jako reprezentant Polski. W finałowej rozgrywce pokonał marimbistów z Korei i USA. Serdecznie gratulujemy. Redakcji udało się uzyskać więcej informacji o konkursie: Przy naprawdę dużej konkurencji uczestników z wielu krajów europejskich, USA i Azji tym bardziej cieszy sukces polskiego marimbisty. Warto przy tej okazji podać kilka informacji o samej imprezie. Międzynarodowy Konkurs Marimbowy w Paryżu odbywa się już od kilku lat. Organizatorzy bardzo dbają o zapewnienie międzynarodowego składu jury, w którym zasiadają najwybitniejsi perkusiści (a szczególnie marimbiści), kompozytorzy, pedagodzy. Konkurs połączony jest z festiwalem perkusyjnym Perkumania, na którym prezentują się bardzo wybitni wykonawcy - zarówno młodzi, często jeszcze studiujący laureaci konkursów, jak i artyści uznani od dawna (w wielu przypadkach są to właśnie członkowie konkursowego jury). Konkurs składał się 3 etapów, był więc konkursem o dużym stopniu trudności, przeznaczonym dla dojrzałych muzyków. Na repertuar konkursu składały się zarówno kompozycje obowiązkowe jak i utwory wybrane przez samych młodych artystów. W części obowiązkowej uczestnicy konkursu musieli m.in. zagrać wybrane fragmenty z Suit wiolonczelowych J.S Bacha w transkrypcji na marimbę oraz dwie nowe kompozycje: w 2 etapie "Out of the Blue" na marimbę z towarzyszeniem fortepianu oraz w 3 etapie kompozycję "Rounders" na marimbę i zespół perkusyjny. Obydwie kompozycje to nowe utwory Michaela Burritta. Ten ostatni - znakomity amerykański perkusista i kompozytor - występował także na koncercie wieczornym w zeszły piątek. Na tym samym koncercie grali również jego studenci prezentując bardzo dojrzałą, ekspresyjną grę na wielu instrumentach perkusyjnych. Co ciekawe (a u nas raczej się nie zdarza) wspomniany Michael Burritt mimo obowiązków jurora grał nie tylko solo na marimbie z towarzyszeniem fortepianu, ale także wystąpił z własnymi studentami i dyrygował oktetem perkusyjnym. W USA występy profesorów i uczniów nie należą do rzadkości; pedagodzy uczelni muzycznych w Stanach Zjednoczonych są równocześnie czynnie występującymi artystami nie bojącymi się ani nowych wyzwań, ani konfrontacji z wymagającą publicznością, a na scenie razem z uczniami dążą do uzyskania jak najlepszego efektu, poruszenia publiczności. Kiedyś ktoś słusznie powiedział: "Żaden słuchacz po zakończeniu koncertu nie powinien wychodzić z niego taki sam jak przed wejściem"; jednym słowem – z czym trudno się nie zgodzić - wykonawcy powinni słuchaczy zaintrygować, wzruszyć, nie pozostawić obojętnymi; to M. Burrittowi i jego studentom z Eastman School of Music znakomicie się udało.  Tomasz Arnold i profesor Michael Burritt w sali konserwatorium w Paryżu tuż po zakończeniu konkursu.
 |