|
Kultura
|
|
wtorek, 29 grudnia 2009 21:52
| Wpisany przez Edward Brożek
|
|
Nie ulega wątpliwości, że dom w którym na ścianie wiszą portrety przodków wzbudza ogromną sympatię i duży szacunek i…ciekawość. Gdy w nowo poznanym domu podczas pierwszej wizyty, widzę portret na ścianie to pytam gospodarzy o osobę, z którą przecież na co dzień żyją i która ich łączy.
Słucham często niezwykle ciekawych opowieści historii rodzinnej, czasem na przestrzeni długich lat. Kiedyś widziałem przepiękną galerię w jednym z klasztorów: na długich korytarzach, głowa przy głowie, wisiały setki portretów zakonników. Najstarsze z początków XVII wieku. Pamiętam też jakim ogromnym zainteresowaniem cieszyła się przed laty w Krakowie wystawa „Polaków portret własny” Przyjeżdżały na nią wycieczki z całego kraju. Było to bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce XX wieku. Uwielbiam przyglądać się portretom. Obojętne z jakiej są epoki. Zawsze w ludzkich twarzach i strojach znajduję coś fascynującego. Nieważne, gęby brzydkie czy piękne. Bardziej istotne, co modele wkładają na siebie; jak ustawiają nóżkę-rączkę; kto im towarzyszy. Z podobizn można wyczytać mnóstwo informacji o charakterze pozujących, ich upodobaniach, słabościach i mocnych stronach. Przekonany jestem, że nie ma innej możliwości, aby w dalekiej przyszłości stać się tematem rozmowy, niż pozostawienie potomnym swojej podobizny. Będzie to najlepsza pamiątka, mająca wartość nie tylko emocjonalną, budująca międzypokoleniowe więzi rodzinne, ale również cenne dzieło sztuki. Krakowski malarz Jan Gołębiowski tym razem zachwycił mnie mistrzowsko wykonanymi portretami. Patrząc na jego dzieła, wydaje mi się, że o każdej portretowanej postaci wiem wszystko, że każdy jego obraz, to napisana przez artystę historia życia prezentowanej postaci. Nawet podświadomie zazdroszczę osobom, które Jan Gołębiowski namalował lub namaluje. Postać nie zginie w mroku historii, nie zatrze jej upływający czas. Dobrze, że z bohaterami swoich dzieł niezapomniany będzie też ich autor. Jan Gołębiowski swoją sztuką w pełni na to zasługuje. Zresztą, proszę zobaczyć…




|