Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Kultura Dożynki w Bochni
Smaller Default Larger
Dożynki w Bochni PDF Drukuj Email
Kultura
wtorek, 31 sierpnia 2010 17:48 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

W ostatnią niedzielę  sierpnia odbyły się tegoroczne dożynki  powiatu Bocheńskiego. Barwny korowód  wyruszył z Rynku w Bochni do bazyliki mniejszej pod wezwaniem św. Mikołaja.

W pochodzie brali udział nie tylko przedstawiciele okolicznych miejscowości z tradycyjnymi wieńcami dożynkowymi, ale również włościanie w średniowiecznych strojach reprezentujący Urząd Miasta jak również rycerstwo małopolskie. A wszystko to w nawiązaniu do Króla Kazimierza Wielkiego, któremu tak dużo Bochnia zawdzięcza.
Msza dziękczynna, której mottem przewodnim były słowa: „Bogu dziękujcie ducha nie gaście”  miała miejsce na placu przed bazyliką. Ksiądz proboszcz witając wszystkich zebranych wspomniał o tegorocznej powodzi jaka nawiedziła te tereny,    a mimo to rolnikom udało się zebrać plony i przygotować piękne wieńce dożynkowe  z którymi przybyli do tego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, aby Bogu dziękować za wszystkie dary ziemi pomimo przeciwności losu jakie ich w tym roku spotkały.
Do tych słów nawiązał  również ks. Józef kustosz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Czarnym Potoku, który w homilii wspomniał, że jest to rok trudny dla naszej Ojczyzny –najpierw katastrofa Smoleńska, potem powódź ogarniająca rozległe obszary naszego kraju i niosąca tak duże straty. To wszystko powinno pobudzić nas do refleksji przypominając nam staropolskie powiedzenie: „Bez Boga ani do proga”
Dziękował on  rolnikom, że w dzisiejszym świecie nie wstydzą się swojej tradycji i kultury, noszą piękne regionalne stroje i demonstrują swoje przywiązanie do ojczystej ziemi i pracy na niej w tych niełatwych czasach. W ten sposób są żywymi wyrazicielami słów „Bogu dziękujcie ,ducha nie gaście”
 Jak trudny to był rok dla tych rolników to doskonale sama rozumiem, gdyż moja „Ignacówka”  położona  w tych okolicach też została zalana i na własnej skórze przeżyłam walkę z tym żywiołem. Niestety mój piękny ogród i sad też uległ zniszczeniu, ale mimo to z wyhodowaną  przez siebie dynią przyszłam na dożynki łącząc się w dziękczynieniu z zebranymi na tej uroczystej mszy dożynkowej.