|
Jazz Band Ball Orchestra jest najstarszą grupą jazzu tradycyjnego w Europie, a może i na świecie. W przyszłym roku obchodzić będzie dostojny jubileusz półwiecza.
W roku 1962 założyli ją studenci krakowskiej Wyższej Szkoły Muzycznej, trębacz Jan Kudyk i pianista Jan Boba, który jednak po wielu latach współgrania powołał do życia własną grupę Boba Jazz Band. Od dziesięcioleci w Jazz Band Ballu gra wybitny muzyk, kompozytor i aranżer, przez lata notowany na top listach fachowego pisma Jazz Forum, o ile nie na pierwszych, to zawsze na czołowych miejscach, wśród najlepszych puzonistów w kraju. Podobnie zresztą jak cały zespół w kategorii grup jazzu tradycyjnego. Jazz Band Ball Orchestra przewędrowała przez cały świat koncertując na wszystkich kontynentach, zawsze i wszędzie przyjmowana entuzjastycznie. Od ponad dwudziestu lat otwiera festiwal jazzu tradycyjnego w amerykańskim Sacramento, w którym dawno już temu burmistrz wręczył im symboliczne klucze od tego miasta. Rzecz jednak nie o zespole, a o muzyku tej grupy Marku Michalaku, który poza swoimi znaczącymi dokonaniami artystycznymi zajął się również organizacją życia jazzowego w Krakowie. Cztery lata temu w piwnicznych pomieszczeniach pałacu Pod Baranami założy jazz klub, w którym w każdy czwartek można wysłuchać jazzowych fraz na światowym poziomie i wziąć udział w wywiązujących się tam jam session. Dlaczego właśnie on i właśnie tam? Piwnica pod Baranami kojarzona jest głównie z kabaretem Piotra Skrzyneckiego i nie wiele osób ma wiedzę, że zanim zagościł tam kabaret, podziemia pałacu Potockich były miejscem spotkań jazzowych. Na początku lat pięćdziesiątych minionego stulecia popularyzacją jazzu w Krakowie zajął się wybitny scenograf, późniejszy profesor Akademii Sztuk Pięknych Jerzy Skarżyński. Swoje prelekcje o tym gatunku muzyki, ubarwione muzyczną ilustracją płyt puszczanych z gramofonu, wygłaszał w lokalu przy ulicy Krowoderskiej, gdzie mieścił się Klub Młodzieży Chrześcijańskiej YMCA. Po likwidacji klubu wraz z kontrabasistą Melomanów Witoldem Kujawskim, założycielem i wieloletnim redaktorem naczelnym Przekroju Marianem Eilem, Jackiem Borowcem i Kornelią Woltyńską swoją pasję przeniósł do piwnicy Pod Baranami. Właśnie stąd w roku 1954 wypłynęła inicjatywa zorganizowania pierwszego po wojnie ogólnopolskiego spotkania muzyków jazzowych. Spotkanie to odbyło się w pierwsze dwa dni listopada w sali gimnastycznej szkoły podstawowej przy ulicy Królowej Jadwigi i chociaż nie miało charakteru koncertowego, a jedynie jam session, to i tak do historii przeszło jako pierwsze Krakowskie Zaduszki Jazzowe. Można zatem uznać, że Piwnica jest kolebką, z całą pewnością krakowskiego, a może i polskiego jazzu. Rozbrzmiewająca tu muzyka jazzowa jest nawiązaniem do tradycji i miejsca. Drugim celem, jaki przyświecał Markowi Michalakowi, była kontynuacja dzieła rozpoczętego przez Andrzeja Jakóbca na początku lat 90. XX wieku. Założył on przy alei Krasińskiego Jazz Klub Kornet. Na początku tej działalności nikt nie wróżył mu, może nie tyle sukcesu, co nawet powodzenia. Klub położony niejako poza centrum życia kulturalnego Krakowa stał się wkrótce Mekką muzyków jazzu tradycyjnego i jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Krakowie. Środowe koncert gromadziły niezliczone tłumy, a nie mieszcząca się w klubie publiczność słuchała ich przy otwartych drzwiach lokalu w niewielkim zewnętrznym ogródku, a nawet za ogrodzeniem posesji na chodniku alei. Jednakże to pasmo nie dającego się racjonalnie wytłumaczyć sukcesu, przerwała niespodziewana i przedwczesna śmierć Andrzeja Jakóbca. Wraz z jego odejściem wszystko padło. Ale, jak to określił Marek Michalak, życie nie znosi pustki i podjął się niełatwego zadania organizacji Jazz Klubu pod Baranami. Po czterech latach działalności należy uznać, że to mu się udało. W każdy czwartek do piwnicy przychodzą liczni wielbiciele muzyki jazzowej. W zorganizowanych tu blisko dwustu koncertach, po których zazwyczaj spontanicznie wywiązują się jam sessions, razem z Jazz Band Ball Orchestrą zaprezentowało się piwnicznej publiczności wiele czarnoskórych, amerykańskich, wyśmienitych wokalistek jazzowych. Występowali tu nie tylko muzycy tradycyjni, ale też m.in. Wojciech Olejniczak, Leszek Żądło, czy znakomita grupa bluesowa z Rumunii. Na koncert jubileuszowy Marek Michalak zaprosił znakomitą wokalistkę Dian Pratiwi z Indonezji. Urodzona w stolicy kraju Dżakarcie, lecz wychowana na wyspie Bali, jest dziś adiunktem w Akademii Muzycznej w Dortmundzie. I koncert jubileuszowy z tą drobnej postury wokalistką stał się dla wielbicieli jazzu nie lada atrakcją. Jej pozornie delikatny głos stawał się w bardziej dynamicznych partiach niemal drapieżny, a wszystko utrzymane było z jakże charakterystycznym dla jazzu poczuciem swingu. To musiało zadowolić nawet najbardziej wybrednych koneserów jazzu. Dian Pratiwi towarzyszyła JBBO w skaldzie: Jan Kudyk (lider, tp), Wojciech Groborz (p), Jacek Mazur (ts, cl), Marek Michalak (tb), Teofil Lisiecki (b) i Bartek Staromiejski (dr). Cztery lata, jeśli chodzi o istnienie, to niewielki jubileusz, ale jeśli wziąć pod uwagę tak wrośniętą w tradycję kontynuację, należy uznać czterolecie Jazz Klubu pod Baranami za rocznicę niezwykle ważną. Nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć klubowi i Markowi Michalakowi, by przetrwali i dotrwali do wielu kolejnych jubileuszy.

Jan Kudyk i Marek Michalak Foto: Roman Kownacki

_
Dian Pratiwi j JBBO Foto: Roman Kownacki |