Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ludzie biznesu Niespodzianka w Lesie
Smaller Default Larger
Niespodzianka w Lesie PDF Drukuj Email
Ludzie biznesu
niedziela, 31 stycznia 2010 14:22 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

Jadąc autobusem PKS z Krakowa do Żywca, za Suchą Beskidzką w miejscowości Las dostrzegłam przydrożną reklamę  firmy „ Arex  budowa domów z drewna”  Do Żywca  jechałam w poszukiwaniu kolejnego zakładu budującego drewniane domy  i po raz kolejny się strasznie zawiodłam.

Na swojej ponad 8 arowej działce, jedynej niezabudowanej w willowej części  Bochni, chciałam postawić mały drewniany domek, o powierzchni 30 m2, funkcjonalny, gdzie można byłoby okresowo przebywać od wczesnej wiosny do później jesieni. Chcąc zamówić taki domek straciłam mnóstwo czasu. Czytałam reklamy w prasie, studiowałam przeglądarki internetowe, wysyłałam zapytania pocztą elektroniczną. Otrzymywałam zachęcające odpowiedzi, szybko weryfikowane po przyjeździe do konkretnego zakładu. Zawsze mi coś nie pasowało; albo cena była inna niż w ofercie, albo termin odległy, albo wygórowana zapłata i jeszcze na dodatek z góry.
Wspomniałam, o wyjeździe do  Żywca, też daremnym, ale jednak go nie żałuję, bo dzięki temu nawiązałam kontakt z  właścicielką firmy „Arex „ p. Beatą  Cebrat.
Tak  więc wracając do domu wstąpiłam do jej zakładu ,gdzie spotkała mnie miła niespodzianka. Po przedstawieniu przeze mnie moich oczekiwań i po odpowiedzi na kilka pytań p.Beata w ciągu paru minut narysowała  czytelny projekt, opowiedziała o sposobie wykonania, przedstawiła sposób montażu i skalkulowała koszt budowy domku pod przysłowiowy „klucz”.  Akurat wszystko pasowało: cena była nieporównywalnie niższa aniżeli w dotychczasowych ofertach, sposób wykonania także mnie zaskoczył , bo usłyszałam, że będę miała ocieplane  ścianki i dach. Zaoferowano mi  również  krótki termin wykonania tej usługi,  że nawet  ledwo mogłam zdążyć z załatwieniem formalności związanych z budową. Szybko podpisałyśmy umowę, wpłaciłam symboliczną zaliczkę i firma przystąpiła do wykonywania elementów, a ja do przygotowywania terenu pod domek. Nawet wynikające w trakcie załatwiania zgody w Starostwie biurokratyczne przeszkody, polegające na ograniczeniu powierzchni domku do 25 m2  w niczym nie zakłóciły umówionego terminu montażu.
W umówionym dniu ekipa montażowa  przyjechała i po trzech dniach domek był już gotowy. Byłam pod dużym wrażeniem fachowości  pracowników, ich kultury pracy, dbania o czystość i perfekcyjnej organizacji. Szczególnie zaimponował mi ich szef, który konsultował ze mną niektóre rozwiązania, czasem mi cierpliwie odradzał, ale – jak się później okazywało – miał zawsze rację.  
Po wybudowaniu całości, przez kilka dni miałam wycieczki sąsiadów, którzy też byli pod wrażeniem urody domku, jego szybkiego zestawienia, ciszy i spokoju w trakcie montażu.
A tak na marginesie to podczas mojej wizyty w firmie „Arex” , którą do dziś wspominam niezmiernie miło, okazało się ,że p. Beata ma nie tylko talent organizacyjny, menedżerski oraz jest wzorowym szefem swojej firmy, ale także ma zdolności plastyczne. W trakcie tego pobytu mogłam podziwiać  obrazy namalowane przez nią wiszące na ścianach w jej biurze. Dla mnie jest to przykład, że można być nie tylko człowiekiem biznesu w tym pozytywnym znaczeniu, ale również realizować swoje pasje. Niestety tacy ludzie i pozytywne przykłady giną z pola widzenia opinii publicznej, gdyż jest ona  epatowana tylko aferami ludzi biznesu. Należałoby sobie życzyć ,abyśmy jako klienci jak najczęściej spotykali się z tego typu pozytywnymi przykładami.