Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ludzkie losy Jest takie miejsce...
Smaller Default Larger
Jest takie miejsce... PDF Drukuj Email
Ludzkie losy
niedziela, 08 lutego 2009 15:37 | Wpisany przez Grażyna Zamorska
W śródmieściu Krakowa przy ulicy Poselskiej jest barokowy kościół pod wezwaniem św. Józefa i zakon kontemplacyjny Sióstr Bernardynek oparty na III Regule św. Franciszka z Asyżu.

W jednym z jego bocznych ołtarzy znajduje się późnogotycka figurka Dzieciątka Jezus, zwanego Koletańskim. Figurka jest wykonana w drewnie a jej historia sięga przełomu XVI i XVII wieku.
Figurka ta początkowo była związana z historią nieistniejącego już klasztoru Sióstr Koletek nad Wisłą niedaleko Wawelu. Jak mówią najstarsze przekazy Figurka dotarła do Krakowa unoszona nurtem Wisły nie wiadomo skąd. Zatrzymała się przy brzegu naprzeciw klasztoru.
Siostry wydobyły ją z wody, przyniosły do klasztoru i umieściły na ołtarzyku w refektarzu.
Od tego czasu zaczęły się dziać liczne cuda, zwłaszcza nadzwyczajne uzdrowienia, a Figurka została otoczona wielką czcią.

Jednak radość Sióstr Koletek nie trwała długo.
Gdy Szwedzi napadli na Kraków ( 1655-1657) niszczyli kościoły, rabowali miasto. Spłonął także klasztor Koletek; zostały tylko mury i ołtarz z figurką Dzieciątka Jezus.
Zdziwieni tym Szwedzi nie ośmielili się założyć tam stajni dla swych koni. Polecono więc jednemu z nich usunąć Figurkę z ołtarza i wrzucić ją do Wisły.
Szwedów kilkakrotnie usiłował spełnić rozkaz, ale nie mógł, bo Figurka mocno przylgnęła do jego ręki. Gdy się tak biedził, nadszedł Żyd, szklarz, poznał Figurkę, bo nieraz był zatrudniony w klasztorze, poprosił więc żołnierza, by mu ją sprzedał.
Szwed chętnie się jej pozbył za pięć czeskich, a Żyd zaniósł ją do domu i schował.
Po odejściu Szwedów przyniósł Figurkę do klasztoru św. Józefa, gdzie Siostry Bernardynki z radością ją kupiły za 50 zł.
Jednak niedługo cieszyły się nią, gdyż Koletki dowiedziały się o tym i zażądały zwrotu Dzieciątka. I tak Figurka trafiła na swoje pierwotne miejsce do klasztoru Koletek.

Jednak w XIX w na skutek niesprzyjających okoliczności Klasztor Sióstr Koletek został zniesiony. Ostatnie dwie siostry przeniesiono do klasztoru św. Józefa.
Zabrały one z e sobą jako drogocenny skarb i pamiątkę , cudowną Figurkę.
Odtąd Dzieciątko Jezus zamieszkało w klasztorze Sióstr Bernardynek. na Poselskiej i kult Jego trwa do dzisiaj.

Siostry Bernardynki poświęcają się życiu kontemplacyjnemu, aby- za wzorem św. Franciszka- uwielbiać Trójjedynego Boga, rozważać i naśladować życie Chrystusa oraz w łączności z Nim zanosić modlitwę wstawienniczą za braci w świecie.
Łączność z Panem , nabytą na modlitwie, Siostry przedłużają w trudzie codziennej pracy, przez którą zdobywają środki do ubogiego życia.
Wykonują szaty liturgiczne i paramenty kościelne oraz różne prace w kościele, klasztorze i ogrodzie.

I właśnie tu swoją ziemską wędrówkę w wieku 91 lat zakończyła Siostra Antonina, która była człowiekiem ,a właściwie sługą Furty tak jak św. Rafał Kalinowski sługą konfesjonału.
Przez 70 lat życia zakonnego pełniła różne funkcje i dzieliła się swoim talentem muzycznym jako organistka. ,ale najbardziej lubiła pracę na Furcie, bo to było Jej powołanie.
Była tam ku pokrzepieniu serc wszystkich , którzy mieli szczęście J ą chociaż raz w swoim życiu spotkać. Cicha pokorna , bardzo skromna. Niosła ludziom radość dziecka Bożego , a zarazem była tytanem modlitwy za wszystkich potrzebujących łaski i wsparcia. Siostry o Niej mówiły Święta Siostra.
Żegnając ją ksiądz kapelan powiedział: "Do zobaczenia Siostro Antonino", a więc i ja mówię do zobaczenia.