Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ludzkie losy Zbigniew Religa - przyjaciel wędkarzy
Smaller Default Larger
Zbigniew Religa - przyjaciel wędkarzy PDF Drukuj Email
Ludzkie losy
poniedziałek, 04 maja 2009 11:28 | Wpisany przez Płk pil.prof.dr hab. Paweł Tyrała

W lotnictwie wojskowym latanie jest nie tylko piękne ale wielce wyczerpujące.

Dlatego wielu z nas szukało rekreacji w czynnym uprawianiu wędkarstwa. Moim największym hobby jest wędkarstwo, dzięki temu poznałem prof. dr. hab. Zbigniewa Religę. Służba w lotnictwie wymaga odreagowania, dlatego najlepszym sposobem na to jest łowienie ryb lub uprawianie ogródka. Równie stresująca jest praca dydaktyczno naukowa.  Ja te dwa sposoby uznałem za najlepsze na zrelaksowanie. Uprawiam wędkarstwo od dawien dawna, zarówno jeziorowe, rzeczne jak i morskie. Takim ulubionym miejscem było jezioro Trzebuń na poligonie drawskim w Jaworzu. Tam w Ośrodku Wypoczynkowym Wojsk Lotniczych miałem przyjemność oraz wielki zaszczyt przez sześć lat w czasie urlopu bywać w towarzystwie wielkiego człowieka i pasjonata wędkarstwa prof. dr. hab. Zbigniewa Religi. Pewnego dnia w sierpniu 1993 roku mieliśmy wypłynąć na leszcze, już byliśmy gotowi udać się z wędkami do naszych łódek, zadzwonił telefon. Profesor w skupieniu słuchał. Nagle powiedział do słuchawki „prezydentowi się nie odmawia”, były to słowa do Lecha Wałęsy. Byłem tym, który pierwszy poznał sytuację rozpoczęcia w BBWR działalności politycznej Profesora Religi. Znam te sprawy dokładniej, jednak nie będę tego tutaj rozwodził. Podjął tą decyzję po konsultacji ze swoim środowiskiem lekarskim dla dobra kardiochirurgii i zdrowia w Polsce.

Przyleciał Mi –2 z politykami prezydenta, zapamiętałem Pana Włodarczyka, z tego powodu w tym dniu popłynąłem na leszcze sam. Profesor był na rybach tak samo zaangażowany jak w swej każdej profesjonalnej działalności. Dawało nam to wiele aktywnego relaksu. Byliśmy dobrymi wędkarzami. Na załączonych zdjęciach są widoczne niezłe wyniki. To był człowiek najwyższej klasy i jednocześnie bardzo prawdziwy oraz przyjacielski. Rozmowa z nim była zawsze zasadnicza, konkretna bez zbytecznej egzaltacji. Poruszaliśmy różne tematy, zawsze był obiektywny i szczery. Poznał dobrze Ślązaków i miał do nich najwyższy szacunek za rzetelność. Poznał nasze powiedzenie „patrz tam jako”. Co oznacza polegam na tobie, miej baczenie na wszystko, zrób wszystko aby osiągnąć zamierzony cel. Pracuj nad podjętym zadaniem jak należy. Daj z siebie wszystko. Niesamowicie cenił ludzi lotnictwa, lotnictwu wojskowemu zawdzięczał możliwość szybkiego dostarczania narządów do przeszczepów. Od 1983 roku lotnictwo zapewniało dostarczanie serc do przeszczepów. To był bardzo ważny i niezbędny element systemu kardiochirurgii. Mieliśmy z moją żoną  zaszczyt obcować z wielkim człowiekiem. Tak samo miła była jego żona i teściowa. To wspomnienie poświęcam pamięci wielkiego miłośnika przyrody. Na leszcze wypływaliśmy razem. Łódki stawialiśmy obok siebie w odległości 20 metrów. Łowiliśmy z tego samego zanęconego miejsca. Profesor podczas wędkowania był tak samo skupiony jak podczas najtrudniejszych operacji chirurgicznych kiedy ratował życie ludzkie. Był prawdziwym wędkarzem. Szanował wskazówki bardziej doświadczonego. W tym przypadku  byłem dla profesora tym, który radził mu aby w lipcu raczej szukał przyjemności w połowie leszczy niż szczupaków. Zgodził się z tym i był szczęśliwy z naszej „rybaczki”, ponieważ ryba brała. Miał wesołe usposobienie dlatego grupa utalentowanych lekarzy, naszych znajomych wczasowiczów na moją propozycję wykonała „Patent - Dyplom Wędkarza Leszczowego”. Podpisała ten dyplom komisja wędkarzy i wręczyłem go profesorowi podczas ogniska, na którym prezentowałem swoją książkę pt.: „Kształcenie lotnicze”. Profesor Religa był wyraźnie uradowany tą niespodzianką. Mimo, że łowił na Wyspach Zielonego Przylądka to mówił mi, że to nasza przyroda i takie naturalne wędkowanie Go bardziej pasjonowało. Całkowicie pochłaniało Go to co działo się ze spławikiem. Podczas wędkowania nie zapalił ani jednego papierosa. Ganił ten swój nałóg. Po powrocie z aktywnego wędkowania mówił, że to mu daje energii na realizację wielu wyczerpujących zajęć jakimi był obarczony. Profesor Religa był wielkim przyjacielem wszystkich wędkarzy. W naszym środowisku wędkarskim zachowamy na długie lata pamięć o tym wielkim człowieku.


Jaworze jezioro Trzebuń, 1. 08. 1995r., Autor Paweł Tyrała - słońce jest już bardzo wysoko, po rannym połowie leszczy – ładny wynik, w siatce duże sztuki. Zdjęcie wykonał Zbigniew Religa.


Jaworze Ośrodek Wypoczynkowy Wojsk Lotniczych nad Jeziorem Trzebuń. 3 sierpień 1995r Leszcz 2,76 kg. Z lewej Zbigniew Religa waży rybę, z prawej Paweł Tyrała


Jaworze 7.07.1995r., jezioro Trzebuń, Ośrodek Wypoczynkowy Wojsk Lotniczych na poligonie Drawsko. Od lewej: Zbigniew Religa, Paweł Tyrała. Wypływamy na leszcze.


Jaworze 11.08.1998 r. od lewej Z.Religa, P.Tyrała, płk dypl. pil. Józef Dendzik. Szczupak złowiony przez prof. Z. Religę.


Paweł Tyrała dorsz złowiony na wędkę w rejonie Darłówka, lato 2001r.
Zdjęcia: Leonia Tyrała