| Obrońca Westerplatte kpt Franciszek Dąbrowski |
|
|
|
| Ludzkie losy |
| poniedziałek, 31 sierpnia 2009 12:46 | Wpisany przez Edward Brożek |
|
Urodził się w 1904 roku w Budapeszcie jako syn węgierskiej baronówny i polskiego szlachcica, wówczas porucznika armii austriackiej Romualda Dąbrowskiego. Imiona Franciszek i Józef nadano Mu na cześć panującego cesarza. Dzień 1 września 1939 roku stał się sprawdzianem nie tylko umiejętności wojskowych, ale także żołnierskiego męstwa i patriotyzmu. Wystrzały z pancernika "Schleswig-Holstein" zapoczątkowały wybuch II wojny światowej a dla żołnierzy z Westerplatte 7 dniowy okres dramatycznej obrony w niewyobrażalnie trudnych warunkach. Mieli przeciwko sobie wszystko: bezkarnie bombardujące samoloty, ciężkie działa z pancernika, ataki nieprzyjaciela, wielokrotnie przewyższającego ich uzbrojeniem i liczebnością. Bardzo szybko obrona tej placówki stała się symbolem bohaterstwa polskiej wojny obronnej. Wszystkie komunikaty wojenne zaczynały się od słów: „Westerplatte broni się jeszcze…” Ale oficerowie i żołnierze na Westerplatte mieli jeszcze jednego przeciwnika. Był nim…nominalnie dowodzący tą placówką mjr Henryk Sucharski. Po tygodniu walk, nie widząc najmniejszych szans na obronę, wobec braku amunicji, żywności, lekarstw dla rannych załoga skapitulowała. Aktu kapitulacji dokonał major Sucharski, który też odbierał od Niemców wszystkie dowody uznania za bohaterską postawę. Niemcom nie wyjaśnił kto faktycznie kierował obroną, z godnością też przyjął prawo noszenia szabli w niewoli. Tragedią kpt Dąbrowskiego było, że do końca utrzymywał pozory, że to mjr Sucharski był właściwym dowódcą. Zaciskał zęby i ani słowem nie prostował mylnych sądów. A mjr Sucharski będąc w innych obozach, aniżeli pozostali obrońcy, bez skrupułów zapisywał na swoje konto wszystkie zasługi związane z bohaterską obroną Westerplatte. Fałszywa legenda kwitła, szczególnie za sprawą książki Melchiora Wańkowicza i filmu Stanisława Różewicza. Bulwersuje fakt jak długo utrzymywał się fałszywy mit o obronie Westerplatte. Przed 20 laty, na temat roli i udziału w obronie tego skrawka polskiej ziemi, poszczególnych uczestników, rozmawiałem przed telewizyjną kamerą z córką Franciszka Dąbrowskiego, Elżbietą. Nieśmiałe próby oddania zasług jej Ojcu, spotkały się z gwałtowną reakcją cenzury, choć drobną część faktów jednak udało nam się przemycić. Z wielu audycji radiowych, publikacji prasowych wycinano niewygodne teksty. Czasem niektórym autorom (tak jak mnie) udawało się przekazać trochę prawdy historycznej , chociaż i oni z uwagi na ostrą krytykę i brak popularności rezygnowali z tego tematu. Były też obrzydliwe działania celowego fałszowania faktów. Niedawno ujawniona przez gdański IPN jako porucznik Służby Bezpieczeństwa Górnikiewicz w książce: „Lwy z Westerplatte” nawet nie wymieniła nazwiska naszego bohatera. Okres wojny kpt Dąbrowski spędził w obozie jenieckim w Woldenbergu. Po oswobodzeniu obozu przez Armię Czerwoną w lutym 1945r przybył do Krakowa, gdzie mieszkał jego młodszy brat Romuald .Tam zgłosił się ochotniczo do służby w szeregach odradzającego się Wojska Polskiego. Z końcem lipca 1945r został skierowany do dyspozycji dowódcy Samodzielnego Batalionu Morskiego w Gdańsku-Nowym Porcie. W dniu 1 września 1945 otrzymał Krzyż Virtuti Militari. Został awansowany do stopnia majora. Jego Samodzielny Batalion Morski zajmował koszary dokładnie naprzeciw Westerplatte. Później Batalion przeformowano w szkolny pułk Marynarki Wojennej, a Dąbrowskiego w stopniu komandora ppor awansowano na szefa sztabu pułku. W 1946 r ten szkolny pułk został przekształcony w Kadrę Marynarki Wojennej, (ośrodek szkolący marynarzy poborowych) , dowodzoną przez kmdr por Franciszka Dąbrowskiego. Funkcję tę pełnił przez trzy lata. W końcu marca 1947 roku Kadra Marynarki Wojennej została przeniesiona z Gdańska-Nowego Portu do Ustki. W 1946 roku powstał w Gdańsku Związek Obrońców Westerplatte, na którego czele stanął Dąbrowski. Z jego inicjatywy, siłami Kadry Marynarki Wojennej, a także dzięki szerokiemu odzewowi społecznemu, odsłonięto nagrobek poległych w 1939 roku Westerplattczyków. Ponowny okres krakowski, datujący się od roku 1950, był najtrudniejszy w jego życiu. Wspaniały żołnierz, którego nie imały się hitlerowskie kule, musiał się zmierzyć z trudną do przeżycia rzeczywistością. Zamieszkał w centrum miasta w dwóch niewielkich pokojach, bez kuchni i łazienki. W tych nader prymitywnych warunkach, Dąbrowski kontynuował leczenie, a w drugiej połowie 1951 roku rozpoczął półroczną kurację w sanatorium w Wodzisławiu Śląskim. Renta inwalidzka nie zabezpieczała finansowo czteroosobowej rodziny i we wrześniu 1951r podjął pracę w charakterze kasjera w krakowskim Klubie Międzynarodowej Prasy i Książki przy Pl. Szczepańskim. Zajął się też tłumaczeniami opowiadań z języka węgierskiego dla „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Polskiego”. W 1953 r. został zwolniony z pracy, bez podania istotnych powodów. W roku tym po raz kolejny przebywał w sanatorium dla podreperowania zdrowia. Nadszedł rok 1956, czas zasadniczych przeobrażeń politycznych w kraju. Proces rehabilitacyjny, jaki wtedy został przeprowadzony objął także Westerplattczyków, a w śród nich również Franciszka Dąbrowskiego. Po latach dyskryminacji i zupełnego zapomnienia, mógł teraz podjąć pracę w Centralnym Biurze Aparatury Chemicznej i Chłodniczej. Jako formę rehabilitacji otrzymał kwotę 15 tys. złotych, a w lutym 1958r. przydzielono mu mieszkanie w nowym budownictwie. W marcu 1957 roku odbyło się spotkanie Westerplattczyków w Kielcach, gdzie postanowiono wyłonić komisję, która zajęłaby się weryfikacją ponad stu żyjących na terenie kraju obrońców Westerplatte. Komisja ta przygotowała pierwszy Zjazd w dniu 1 września 1957r. w Gdańsku na Westerplatte. Równocześnie w tymże dniu, Gdańskie Towarzystwo Naukowe wydało książkę autorstwa Dąbrowskiego pt.: „Wspomnienia z obrony Westerplatte”. W tych wspomnieniach po raz pierwszy spróbował on oddać ( choć w niewielkim stopniu) prawdę tamtych 7-miu dni obrony. W miarę upływu czasu, osłabiony organizm nie mógł bronić się przed rozwijającą w sposób nieubłagany, gruźlicą. Komandor porucznik Franciszek Dąbrowski zmarł 24 kwietnia 1962r, wkrótce po swoich 58 urodzinach. Dwa dni później został pochowany z honorami wojskowymi w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pamięć o nim żyje. W Polsce jest kilka szkół jego imienia m.innymi również w Krakowie. Jego córka Elżbieta została zaproszona na uroczyści siedemdziesięciolecia wybuchu wojny które odbędą się jutro na Westerplatte. Również od niej dowiedziałem się, że wybitny krakowski pisarz Stanisław M. Jankowski napisał książkę o jej ojcu, która w najbliższym czasie ma ukazać się w księgarniach. |











Westerplatte skupia dziś i jutro na sobie oczy całego świata. Chciałbym przypomnieć postać jego obrońcy sprzed 70 lat kpt Franciszka Dąbrowskiego.