Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Ludzkie losy Bogusław Sobczuk uniewinniony
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Bogusław Sobczuk uniewinniony PDF Drukuj Email
Ludzkie losy
piątek, 12 listopada 2010 16:55 | Wpisany przez fsd

Najważniejsza  wiadomość z dzisiejszej prasy to uniewinnienie redaktora, aktora, konferansjera w jednej osobie – Bogusława Sobczuka od zarzutu molestowania własnego syna. Można nad tą informacją przejść do porządku dziennego. Dobrze, bo sprawiedliwość widać jednak działa. Czyżby? Okazuje się, że im bardziej abstrakcyjne oskarżenie tym skuteczniejsze. No bo jak udowodnić żeś nie wielbłąd? A B.Sobczukowi – o dziwo – widać to się udało. Po tylu latach i odsiadce – udało się.
Staje jak żywy problem odpowiedzialności bezwzględnej kobiety, która użyła – bo poza wyrokiem mamy już nieodwracalne fakty dokonane -  zidiocenia polityczną poprawnością do swej prywatnej zemsty, pomsty, chęci dopieczenia, zniszczenia. Ona wiedziała od początku że ma w tej sprawie handicap jakiegoś „nad prawa” specjalnego statusu bronionego automatyzmem i ogłupieniem polityczną poprawnością. Z zimna krwią użyła struktur państwowych i tego jak się okazuje „niby” prawa rodzinnego do swoich celów. Zobaczmy nie jeden, a wiele przypadków odbierania dzieci, koślawienia relacji rodzinnych, rujnacji materialnych – bo tak się podoba rozbestwionej kobiecie jak modliszka żądnej tylko krwi.
Nie da się postawić tezy, ze w tych sprawach mężczyźni są aniołami – ale też i nie da się dowieść, iż są tylko bezwzględnymi samcami – jakby chciały to widzieć feministki.
Dla wypełnienia elementarnego poczucia sprawiedliwości i spowodowania by nikomu już do głowy nie przychodziły takie rzeczy jak bezkarne a instrumentalne używanie prawa musi się pojawić ciąg dalszy – pełna i realna odpowiedzialność. Fakty są przecież takie, że te 8 czy 9 lat temu (bo przecież o takim przedziale czasowym mówimy!)  B,Sobczuk był wziętym estradowcem. W tym interesie nie lata a miesiące a nawet dni – są ważące dla rozwoju kariery i co tu dużo nie mówić, pieniędzy. Inni weszli w Jego miejsce – czy dziś fizycznie, materialnie i najprawdopodobniej psychicznie zniszczony człowiek, pozbawmy dziś – realnych  podstaw egzystencji w zawodzie, wróci na swoje dawne miejsce? Mówimy o utraconych zarobkach, o złamanej karierze i o odpowiedzialności moralnej tych, którzy ze ślepego posłuszeństwa politycznej poprawności niegdyś odmówili Mu poręczenia i tych co to jako narzędzia prawne dawali się używać.
Czy to się da wszystko cofnąć?
Syn wtedy zakładam – kilkuletni – dziś jest już prawie mężczyzną. Utracił Ojca – relacje są nie do odbudowania. Mówimy nie tylko o latach ale i o tym na jaki etap rozwoju Jego osobowości sprawa trafiła. Zniszczenia – nie do powetowania. Czy matka o tym myślała – czy nienawiść wszczepiana (a znam takie przypadki) jest do wyleczenia? Są nie tylko inne relacje z Ojcem – ale jak młodemu człowiekowi wytłumaczyć co zrobiła Mu jego własna Matka?
Czy to się da cofnąć?
Ile pan Sobczuk stracił przez odsunięcie od zawodu? Właśnie w tych latach, gdy działalność estradowa, w której talent, polot, inwencja – czyli te wszystkie cechy, które wtedy dawały Mu pozycję – zaczynała przynosić już konkretne pieniądze – on został wyrzucony za burtę. Dzisiejszy status materialny idoli estrady jest konkretny. Nie zazdroszczę Im, bo biorą pieniądze, które ludzie chcą płacić - i nie dyskutuję nawet czy zasadnie. Te szanse, jednym ruchem, z użyciem poprawności politycznej i strachu przed użyciem zdrowego rozsądku -  zostały zniszczone. Temu człowiekowi został odebrany możliwy do osiągnięcia status materialny i życiowy. Czy jest dziś do oszacowania skala szkód/
Podstawowe pojęcie sprawiedliwości wymaga naprawienia szkód. Ta Pani powinna się dowiedzieć jakie są skutki jej samowoli i gdzie są granice opłacalności niszczenia drugiego człowieka. Na dzień dzisiejszy Prawo na takie działania jej pozwala. Jest bezkarna.
To już jest zadanie Sądu, a sprawę powinien podjąć sam Wymiar Sprawiedliwości w obronie własnego dobrego imienia z urzędu. Bo Pan Sobczuk już zapewne nie jest w stanie ani tego oszacować i nie sądzę by Mu się jeszcze chciało czego innego jak tylko odzyskania kontaktu z synem. To już jest niewykonalne. Tak jak i śmierć zadana jest nie do naprawienia. Ale iż za zadanie śmierci jest jakaś kara. Ten wymiar też powinien zostać uwzględniony.
Czy więc ten dzisiejszy wyrok oznacza sprawiedliwość? To dopiero wstęp do uzyskania sprawiedliwości.
Puentując
Poddaję tą myśl – jako że w różnych wymiarach Pan B.Sobczuk nie jest osamotnionym przykładem. Sądzę, iż nowym polem aktywności Pana Sobczuka, jako już znawcy problemu, jest założenie i prowadzenie fundacji na rzecz rewindykacji szkód czynionych polityczną poprawnością. Nie dajmy się zwariować sprowadzeniem problemu do feminizmu i antyfeminizmu.