|
Na pierwszy rzut oka temat, który poruszę jest ogólny, wydaje się mieć charakter niepraktycznej konstatacji i nie ma nic wspólnego z życiem codziennym, a już nie pozostaje w żadnym związku z polityką czy postawą społeczeństwa wobec problemu dokonywania wyborów.
Na moją opowieść jednak proszę spróbować popatrzeć jak na dziś przydatny przykład ścisłego związku pomiędzy mentalnością rządzących, a praktyką życia codziennego. Związku, który nie jest w ogóle zauważany, nie brany pod uwagę jako coś praktycznego. Jak mówię – to przykład i to z dalekiej przeszłości, ale wart głębokiej refleksji. Opowieść dotyczy losów jednego z największych naukowców z naszego narodu. Losy to tragiczne w sumie i wielce pouczające. Dlatego proponuję je zobaczyć, gdy osią życia społecznego wydaje się być linia propagandy – kto i kogo silnej zauroczy obietnicami, a gdy w istocie powinniśmy mówić o chęci odtworzenia siły własnej państwowości. W praktyce liczą się przecież nie obietnice, a dokonania. Nie zapominajmy też, że Polska straciła niepodległość nie tylko dlatego, że była słaba. Zaborców obudziła myśl konkretnej reakcji restytucyjnej lecz i tylko ta z kolei, pozwoliła na przeniesienie myśli o niepodległości przez całe 120 lat niewoli. Czyż nie warto dziś tego zauważyć? Dziś akurat mamy chyba szanse zdążyć z restytucją, bo dziś bardziej się walczy nie orężem a gospodarką i … myślą. Tym bardziej więc wróćmy do naszego przykładu. Mówimy o Janie Czochralskim. Urodził się pod koniec XIX w. lecz żył i działał w pierwszej połowie wieku XX. Nazwisko dla ludzi zachodu nie do powtórzenia, a jednak do dziś wymawiane prawidłowo i cytowane! Zwłaszcza w literaturze materiałoznawczej dotykającej problemów własności i odkształcalności metali, elektroniki, chemii itp. Dokonania stawiające Go wśród najznamienitszych, ale i losy godne opisu tragedii osobistej w poświęceniu dla Ojczyzny. Życiorys, który by mógł obsłużyć nie jeden film sensacyjny. Gdy powstawała wolna Polska oddał jej wszystko co mógł, a do czego powołał Go osobiście dla Jego znanych już zasług i pozycji sam Ignacy Mościcki. W czasie okupacji – pracował i dalej działał dla niej jak mógł, a zawistni ludzie i komuna posługując się kłamstwem, przeinaczeniem, fałszerstwem dla Jego twardej postawy po wojnie Go wykończyli biedą i wpędzili w zapomnienie. Do końca jednak nie zdradził, kogo wspomagał w czasie okupacji, kogo ratował – bo wiedział co znaczy dla nowych rządów hasło AK. Zapomnienie i chyba do tej pory poczucie winy, skoro do dziś są kręgi bezmyślnie powtarzające kalumnie co im oczywiście nie przeszkadza do dziś czerpać z Jego dorobku. Takie to są polskie losy. Urodził się w rodzinie wielodzietnej w Kcyni (k/Poznania) jako poddany zaboru pruskiego. Szkołę średnią ukończył, ale niezadowolony z ocen – świadectwa nie odebrał. Ten bezsensowny ruch uczyniony w młodości – później Go dużo kosztował – lecz nie przeszkodził w osiągnięciu szczytów w świecie, który jeszcze zadawał pytanie nie tyle jaki masz papier, a co potrafisz. Trudno tu opisywać całą drogę, jednak to w Niemczech zarobił spore pieniądze na tzw baumetalu (stop do łożysk w kolejnictwie). Na dodatek małżeństwo z bogatą Niemką – pozwoliło przeznaczyć pieniądze na badania naukowe. Na osobiste wezwanie Mościckiego nie tylko pozostawił zorganizowane już w świecie swe laboratoria a zameldował się do pracy w Ojczyźnie, ale i oddał swe wszystkie możliwości i umiejętności sprawie budowy gospodarczej siły Państwa – w swojej dziedzinie. Z racji swej przeszłości w Niemczech i żonie Niemce – w czasie okupacji mógł prowadzić dalszą działalność a w jej ramach pod nosem nazistów produkował też broń dla AK i ratował ludzi. Po wojnie dorwała go warsiwaka i bezpieka. Warsiwaka nie mogła przecież ścierpieć profesora uznanego w świecie o wielkich osiągnięciach, a bez formalnej matury. Skandal – doszyto Mu gębę kolaboranta (co w latach 40-tych było dziełem chęci, a nie faktów a dla Profesora było dramatem) lecz swych kontaktów z AK nie zdradził, choćby dla ratowania własnej skóry. Umarł w tejże Kcyni w 1953 r wytwarzając kosmetyki i właściwie w biedzie. Wspólny to los wielu wielkich, by wspomnieć choćby zamęczonego podobnie zupełnie i na raty życiem codziennym oraz stwarzanymi warunkami prof. F.Konecznego. Mam nadzieję, iż kiedyś w końcu znajdzie się jakiś historyk gospodarki, który pokaże mechanizmy dające dynamikę rozwoju gospodarki i infrastruktury Polski międzywojennej i koszty cywilizacyjne działania mechanizmów okresu powojennego, które funkcjonują w najlepsze po dziś dzień, a które ten rozwój wręcz uniemożliwiają. Skąd też i ta międzynarodowa sława? Bez odkrycia i patentu prof. J. Czochralskiego w zakresie monokrystalizacji, nie byłoby współczesnej elektroniki a Jego metoda otrzymywania monokryształów jest stosowana do dziś – oczywiście jako zasada – do której wszyscy się odwołują. Dlaczego – choć niezwykle skrótowo – pokazuję sylwetkę tego Wielkiego – publicznie zapomnianego to w kontekście związku pomiędzy mentalnością i wiedzą ogólną rządzących a skutecznością Ich działań? Umiejętność zauważenia takich ludzi i wykorzystania Ich wiedzy, chęci i możliwości jest kluczem do sukcesu gospodarczego całego społeczeństwa. Organizacje konkursów innowacyjności czy czegoś podobnego – to tylko protezy autentycznej wiedzy i umiejętności wykorzystywania informacji przez rządzących. Mechanizm automatu jakiegoś konkursu nie zastąpi osobistej umiejętności formułowania celów do osiągnięcia i posiadania zdolności do oceny jakości informacji. W dzisiejszym świecie – to te właśnie cechy zarządzających decydują o sukcesie przedsięwzięć, koncernów i państw. Dziś nasza elita – zdemolowana onegdajszym podstawieniem – wystarczy, że tylko w jej części – pseudoelitą „swojaków” – nie ma właściwie głosu. Rządzący i to na każdym szczeblu chcą rządzić – a do utrzymania się przy władzy i do osiągania sukcesów w postaci realizacji jakiś zadań – informacja niezależna i rzeczowa jest w istocie przeszkodą, zawadza w tzw skuteczności działania. Potrzebni są tylko eksperci „a jak ma być?” Mamy co prawda potem ;”sukcesy” umów na odcinki autostrad, ceny za realizacje stadionów, upychane kolanem i czasem wbrew prawu zezwolenia na strategiczne inwestycje i realny wypływ mózgów. To są skutki – ale odciągnięte w czasie. Działalność Pań Minister Edukacji i Nauki (mówiąc w skrócie) i Pana Ministra Obrony – a właściwie ich skutki wystarczą za dowód. Profesor I.Mościcki – wiedział po co i kogo powołuje i dlaczego daje akurat Profesorowi Czochralskiemu te akurat nitki do ręki. Wiedział – co ważne - jak te nitki od różnych ludzi z różnych dziedzin razem wiązać. Nie musiał się bawić w „gospodarskie wizyty” Robił swoje – zestawiał informacje i je oceniał oraz podporządkowywał pewnej strategii. Miał pełną świadomość jakie ma obowiązki jako rządzący wobec Ojczyzny. I ta motywacja – była powszechna. Dziś, taka motywacja jest wprost nazywana anachroniczną, a Ci którzy o niej mówią są nazywani – oszołomami Niegdyś była Konfederacja i Targowica. Dziś – w innych warunkach – jesteśmy na podobnym – i to bez żartów – rozdrożu. Tyle, że dziś mamy szanse pokonać to rozdroże bezpiecznie. Choć nie wiem wcale, czy na przykład taki gaz łupkowy będzie zostawiony sobie w spokoju do dyspozycji Polski. Tu jest pole walki w której mózgi i świadomość oraz umiejętność ich zatrudnienia mają kluczową rolę. Tu sama chęć utrzymywania się przy władzy, jest realnym zagrożeniem dla wszystkich. Co mówię i pokazuję – jeszcze przed wyborami.
|