|
Na cmentarzu w Bochni rzucają się w oczy dwie duże zbiorowe mogiły. Napisy na nich informują, że spoczywają tam ofiary Rabacji z 1846r. Określenie „Rabacja” w najmniejszym stopniu nie oddaje grozy wydarzeń z lutego 1846 głównie na terenie okolic Tarnowa.
Zostało wówczas spalonych około 500 szlacheckich dworów a ponad 1000 ziemian i ich oficjalistów zostało bestialsko zamordowanych. Aresztowano 3000 ludzi w tym wielu rannych. Tragiczne w swojej wymowie jest to, że tych barbarzyńskich aktów dokonali chłopi, ich poddani, którzy na co dzień zmuszani byli do odrabiania pańszczyzny w ich majątkach. Po utracie przez Polskę niepodległości pod koniec XVIII wieku do tragicznej sytuacji chłopa pańszczyźnianego w Galicji w relacji ze swoim panem doszły jeszcze jego relacje w stosunku do władzy państwowej,uosabianej przez administrację austriacką. W deklaracjach państwo austriackie wzięło pod opiekę chłopa przed uciskiem dworu, ale była to opieka ,która w praktyce powodowała, że chłop został od swojego pana podwójnie uzależniony. Austriacy przekazali swoje uprawnienia władzy państwowej polskiemu ziemiaństwu. Szlachta polska dała się użyć za narzędzie władzy zaborczej wobec chłopa i przez to brała na swoje sumienie i rachunek egzekucję jej najsurowszych poleceń. Chłopi nie rozróżniali co z czynności dworu (dominium) idzie na korzyść szlachcica a co na korzyść cyrkułu (urzędu). Wobec nich narzędzie ucisku było tylko jedno. Od decyzji dominium chłop mógł apelować do cyrkułu. Jednak swoją skargę musiał złożyć na ręce urzędnika dworskiego. Skarga nie wstrzymywała egzekucji. Tego typu skargi wymagały ze strony chłopa osobistej odwagi i tylko nieliczni z nich decydowali się na taką drogę dochodzenia swoich krzywd. Jednym z nich był Jakub Szela, kołodziej ze wsi Smarzowej w cyrkule jasielskim. Przez 20 lat był pełnomocnikiem gromady w sporze z dziedzicem Boguszem. Wielokroć karany chłostą lub aresztem cierpiał swoje,ale nie ustępował. Zyskał sobie przez to rozgłos i szacunek w całej okolicy jako obrońca chłopów i wróg dworu. W takiej napiętej sytuacji trudno było myśleć o powodzeniu jakiejkolwiek niepodległościowej akcji zbrojnej. Mimo to zaplanowano w Galicji wybuch powstania w nocy z 18 na 19 lutego. Na czele ruchu stanąć miała szlachta. Czyli lud wiejski – tak, ale pod rozkazami szlachty. I to powstanie miejscami wybuchło, ale miało zupełnie inny przebieg aniżeli planowali organizatorzy. Tymczasem administracja austriacka w wyjątkowo zbrodniczy sposób skierowała chłopski gniew przeciwko szlachcie. I chłopi -dając jej wiarę- wykorzystali okazję,aby pomścić wielowiekowe krzywdy. Pod dowództwem Jakuba Szeli napadali na dwory: paląc i mordując. Austriacki starosta tarnowski Breinl płacił chłopom za każdego zabitego ziemianina. On też był inspiratorem działań Jakuba Szeli, spotykając się z nim kilka dni wcześniej przed wybuchem walk. Po zakończeniu walk Jakuba Szelę rząd austriacki wynagrodził 20 morgowym gospodarstwem na Bukowinie. Część ofiar chłopskiego buntu znajduje się na cmentarzu w Bochni. Pani Janina Kęsek ze Stowarzyszenia Bochniaków mówi, że w jednym grobie znajdują się ofiary, które zostały przywiezione martwe, a w drugim leżą ci,którzy zmarli od ran później. W dziejach każdego narodu są wydarzenia chwalebne i wstydliwe. Do chwalebnych zaliczyłbym Insurekcję Kościuszkowską, Powstanie Listopadowe czy Konfederację Barską. Mamy też wydarzenia dziejowe smutne w swych skutkach szkodliwe, niosące ofiary. Do takich wydarzeń historycy zaliczają rok 1846 w Galicji. Niebywałą klęskę zanotowali w nim działacze demokratyczni oraz polskie ziemiaństwo. Chłop galicyjski dokonał zemsty na szlachcie za wiekowe krzywdy, ale miał od tej pory polską krew na rękach. Choć rozpowszechniane później w literaturze słynne opowieści o używaniu do zabójstw pił do rżnięcia drzewa (Wyspiański – Wesele) nie zostały potwierdzone przez historyków.




|