|
Kilka dni temu w siedzibie PSL w Krakowie odbył się tradycyjny opłatek. Zebrani działacze, z wicewojewodą Harężlakiem, dzieląc opłatkiem składali sobie serdeczne życzenia.
Zastanawiano się nad przyszłością, oceniano przeszłość, wspominano zasłużonych działaczy w skali kraju jak Wincenty Witos, a także działaczy małopolskich, w tym niezwykle popularnego prof. Antoniego Podrazę. Zdecydowanie podkreślano, że tylko PSL reprezentuje interesy mieszkańców wsi, do czego upoważnia go ponad stuletnia tradycja. W najtrudniejszych chwilach to polski chłop, odpowiadając na wezwanie swoich przywódców, szedł na ratunek Ojczyźnie. Tak było w czasie wojny bolszewickiej gdy na apel premiera Witosa do wojska wstępowali masowo mieszkańcy wsi. Również w czasach komunizmu członkowie partii chłopskiej nie ulegali dyktatowi działaczy PZPR. W pamiętnikach mojego wujka, Rudolfa Piecha znalazłem ciekawą historię związaną z prof. Antonim Podrazą. Wujek w 1949r, działacz ówczesnego ZSL powiatu krakowskiego został wezwany do I Sekretarza PZPR w Krakowie. Tam kazano mu iść do szefa krakowskiego ZSL mgr Antoniego Podrazy i poinformowania go, żeby w najbliższą niedzielę razem pojechali do podkrakowskiej Mogiły, (w której budowano Kombinat Metalurgiczny) i namawiali chłopów do dobrowolnego przekazania swojej ziemi pod budowę. Wujek, oczywiście nic nie dyskutując, poszedł do Podrazy i mu powtórzył polecenie I Sekretarza. Podraza wpierw zaniemówił, a później wrzasnął: Nigdzie nie pójdziemy, a Sekretarz niech mnie w d… pocałuje. Wujek te słowa zapisał dokładnie w zeszycie, ale –na wszelki wypadek – zeszyt głęboko schował. Po kilkudziesięciu latach szanowany krakowski naukowiec prof. Antoni Podraza miał jakiś wykład w krakowskiej Kronice i spotkaliśmy się na Krzemionkach, gdzie wówczas pracowałem. (Wcześniej spotykałem się z profesorem, ale w relacji student – profesor, więc nie wypadało mi o tym incydencie rozmawiać) Po wystąpieniu w Kronice podszedłem z tym zeszytem – pamiętnikiem wujka do prof. Podrazy i mówię: „No ładnie się Pan kiedyś zachowywał Panie Profesorze – opisali Pana w pamiętnikach” Profesor nieco zaskoczony zapytał kto, więc mu powiedziałem i odczytałem fragment o tym poleceniu Sekretarza PZPR. Sądzę, że śmiech Antoniego Podrazy było słychać z Krzemionek do Rynku Głównego. Zostałem wyściskany i – w celu kontynuowania dalszych wspomnień – poszliśmy obaj do TVardowskiej na piwo. Profesor stawiał. Idąc później za jego radą przekazałem pamiętnik do Historii Ruchu Ludowego.




|