|
Istnieje pewien typ książek, wobec których nie da się przejść obojętnie, udać, że ich nie ma, bo każda ich strona krzyczy. Ten niemy krzyk, jest napędzany wspomnieniami, przeżyciami ich bohaterów. Pozbawione fikcji, w posmaku autentyzmu, a nawet brutalności, abstrahując od wzniosłego patosu, drążą bezlitośnie tą część naszych sumień, która ze wstydem w końcu przyznaje- Wybaczcie, zapomnieliśmy.
Taką jest na pewno- Zwyciężyły wartości, książka napisana przez dr Urszulę Wińską, zbierająca relacje więźniarek kobiecego obozu w Ravensbrück, osobiście wręczona Janowi Pawłowi II. Książka, została wydana w Gdańsku w 1985 roku. Otwierając wstęp autorka pytała: Dlaczego po trzydziestu latach wracamy do przeżyć obozowych, choć już tyle napisano na ten temat, a nas jest coraz mniej na świecie? Analogicznie możemy pytać dziś, po co do tego wracać, kiedy większości z nich, tak, jak pani Wińskiej nie ma już wśród nas, a od wydania książki minęło 27 lat. Może warto o niej przypomnieć zwłaszcza ludziom młodym, dla których wojna stała się tylko jednym z wielu abstrakcyjnych słów w ich słownikach. Warto zawieruszoną w nieubłaganym rytmie dziejów, przykrytą kurzem czasu, tkwiącą głęboko w ukryciu, znowu wnieść na piedestał. Opowieść przejmująca nie mniej, niż Medaliony Zofii Nałkowskiej. Niektóre książki trzeba po prostu znać, by chociaż poczuć w imię ludzkiej solidarności, człowieczeństwa, poczuć, gdy nie da się zrozumieć... Autorka- Urszula Wińska (1902- 2003), była dr filozofii, zdolną nauczycielką języka polskiego w bocheńskim żeńskim seminarium, następnie prywatnym żeńskim gimnazjum, na której życiu, podobnie, jak wielu jej podobnym, bolesną rysą położyła się wojna. Absolwentka dwóch szanowanych uczelni: Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie (od 1922 r.) i Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (od 1923 r. do 1927 r), w 1932 r. uzyskała doktorat za rozprawę Poczucie samotności duchowej w życiu i w poezji Juliusza Słowackiego, napisaną pod kierunkiem sławnego Ignacego Chrzanowskiego. Po wybuchu wojny dr Wińska wraz z dyrektorem liceum w Bochni, prof. Piotrem Galasem, podjęli starania o utworzenie dwuletniej Szkoły Handlowej. Pod płaszczem legalnego szkolnictwa wplatano materiał z zakresu historii i literatury polskiej. Jej mieszkanie Związek Walki Zbrojnej wykorzystywał, jako punkt kontaktowy do przechowywania bibuły i meldunków wywiadowczych, co stało się bezpośrednią przyczyną aresztowania nauczycielki w 1941 roku i osadzenia jej w Krakowie na Montelupich, a następnie wywiezienia do stworzonego specjalnie dla kobiet obozu koncentracyjnego w Ravensbrück (od 13 IX 1941 do 28 IV 1945 r). Obozowa rzeczywistość została opisana przez nią w dwóch książkach: Więzi i Zwyciężyły wartości. Po zakończeniu wojny uczyła języka polskiego w różnych szkołach zawodowych Sopotu, Gdyni i Gdańska. Przyczyniła się także do podniesienia i ujednolicenia poziomu kształcenia nauczycieli polonistów w całej Polsce. Związana następnie z Uniwersytetem Gdańskim. Za swą pracę dydaktyczną i nie tylko Urszula Wińska otrzymała liczne odznaczenia, wymienię przykładowo: Złoty Krzyż Zasługi (1956), Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1998). Kiedy życie staje się świadectwem, zwyciężają wartości...- te słowa, jako pierwsze przyszły mi na myśl po lekturze książki. Nie, nie chodzi mi o pompatyczne przytakiwanie i pławienie się w patosie, od którego trudno w tym przypadku uciec. Czyż nie ma w nich pewnej przekornej prawdy o naszym człowieczeństwie? Powiedzmy szczerze, wolimy swoje bezpieczne życie, nad heroiczne działania. Nikt nie rodzi się bohaterem. Skąd brała się ich siła, skąd wartości, którymi się kierowały, skąd świadectwa po których dzisiaj deptamy? Mówimy do Ciebie przechodniu/ Mówimy skupienia chwilą/ Taką siłą naszego wspomnienia/ Co popiół w diament przemienia (…)/ Ale czy Ty nas zrozumiesz, przechodniu/ Nie wiem...( motto: Oratorium ravensbrückie, Mirosławy Grupińskiej). Trudno pozostać obojętnym wobec tych słów. Nie, chyba nie zrozumiemy, tylko spróbujemy. Książka składa się z 7 głównych rozdziałów i szeregu podrozdziałów, dodatkowo została wzbogacona o aneksy, niepublikowane utwory więźniarek, zdjęcia, spis respondentek, skorowidz nazwisk, spis treści oraz pytania ankiety, którą wypełniały byłe więźniarki, autorki przywoływanych wspomnień. Właściwie jest to zbiór subiektywnych relacji, odczuć, sugestywny obraz złożony z ludzkich doświadczeń, emocji. W konsekwencji wyłania się powoli obraz „nieszkodliwego” pozornie, wizualnie obozu, jak zaznaczyła jedna z respondentek: przypominającego domek letniskowy, a potem szoku i stopniowego wciągania w obozową rzeczywistość. Pierwsza jest nadzieja, że to koniec bolesnych dochodzeń, bicia, torturowania, to miejsce, gdzie spokojnie doczekają końca wojny: Koło domków rosną kwiaty, coś czerwonego. To szałwia ogrodowa. Jeszcze kwitnie. Jeszcze jest wyjątkowo piękna...- tymczasem zamiast spokoju przychodzi strach, bo jak oswoić się z tą nadzieją, nie pozwolić jej sobie wyrwać, gdy kolumny tak samo dziwnie ubranych kobiet podążają w jednym kierunku, czy gdy dzień wyznacza selekcja, medyczne eksperymenty. Znika, ale nie umiera. Książka kreuje obraz walki o zachowanie wewnętrznej wolności, gdy ta zewnętrzna została brutalnie zagrabiona- pokazuje prawdziwą wspólnotę, rodzącą „nad- człowieka” kultury chrześcijańskiej, który nie porzuca starej wiary, wbrew teorii nietzscheanizmu, za to w aurze towarzyszącego nam mesjanizmu i martyrologii. Jak pisała w 1941 roku U. Wińska w utworze Credo- Wierzę Chryste narodzony/ Że nasz naród jest wybrany/ By początek dał ofiary/ W której zginać musi stary/ Świata naszego porządek(...) Poznajemy świat, w którym żyły- wzorce osobowe, przyjaźnie, modlitwy, nabożeństwa, pracę kulturalną, wychowawczą, nauczanie, próby zgrupowań ideowych, przejawy twórczości, bunty, represje, eksperymenty medyczne ( w tym „bunty królików”), selekcje, jak przyznaje jedna z nich- niczym Sąd Ostateczny. Na końcu książki znalazło się miejsce na oceny i refleksje. Pada wiele szanowanych nazwisk osób aktywnie działających w rzeczywistości Ravensbrück, jak choćby: Karolina Lanckorońska. Może ku większej precyzji należałoby retorycznie zapytać: Świadectwo życia, obroniło wartości, czy wartości, zrodziły świadectwo z życia? Poszukując odpowiedzi, posłuchajmy tej, która postanowiła zachować dla potomnych głos współwięźniarek: W warunkach przemocy, w warunkach pozbawienia nas wszystkich wartości materialnych- wartości duchowe zadecydowały o zachowaniu i o rozwoju naszego człowieczeństwa- przekonuje ostatecznie Urszula Wińska, a mnie nie pozostaje nic innego, jak pozwolić, by te słowa zakończyły niniejszy tekst.

|