| Śląsk i Ślązacy w Powstaniu Styczniowym |
|
|
|
| Ludzkie losy |
| poniedziałek, 23 stycznia 2012 21:12 | Wpisany przez Ireneusz T. Lisiak |
|
I w miarę możliwości Śląsk wywiązał się z tego obowiązku należycie, bo warto tu przypomnieć, że już w 1861 roku mamy zarządzenie rejencji opolskiej, w którym mówi się o" bliskiej możliwości wysyłania przez granicę pruską broni i amunicji do Powstania w Królestwie". I kolejne ostrzeżenia tychże władz do urzędników kolejowych na Górnym Śląsku, o obowiązku informowania władz o podejrzanych transportach, a władze miały niezwłocznie informować policję rosyjską. Zaledwie kilka dni po wybuchu powstania, bo dnia 26 stycznia 1863 roku ta sama rejencja opolska ogłosiła nowe zarządzenie ograniczające transport i handel bronią. Nałożono obowiązek informowania policji o wysyłaniu broni, nawet myśliwskiej, w jednostkowych egzemplarzach i prochu w ilości 5 funtów, podając nadawcę i adresata wraz z dokładnymi adresami. Pomimo takich obostrzeń przemyt broni do powstania istniał i trudnili się nim drobni agenci, czasem doraźnie i jednorazowo. Drobni agenci bardzo często wpadali jak wskazuje na to sprawa Franciszka Mandrelli z Czarnochowic, którego schytano 19 czerwca 1863 roku z transportem prochu i postawiono przed sądem. Można podać także przykład restauratora z Bierunia, który zadenuncjował transport 5 centnarów /250 kg/ prochu, za co miejscowa ludność spaliła mu stodołę z plonami. Ale o wiele ważniejsze było zaangażowanie poważnych kupców, takich jak Stanisław Maciejewski, który był szefem filii przedsiębiorstwa handlującego tytoniem. W Berlinie działał mianowany przez Centralny Komitet Narodowy na zabór pruski komisarz Juliusz Łukaszewski. Maciejewski był zaprzysiężonym agentem Rządu Narodowego i dysponował rozwiniętą siecią spedytorów. Głównymi pomocnikami Maciejewskiego byli w Katowicach piekarz Ferdynad Zips i rzemieślnik Karol Lehman, do których docierała tajna korespondencja z zakładów zbrojeniowych w Liege. Maciejewski przerzucał wagonami broń do Królestwa Kongresowego przez Dąbrowę Górniczą, a tam dalszą spedycją zajmowali się Twaryński i Goldman. Maciejewski bardzo ostrożnie i w sposób dobrze zakonspirowany wysyłał transporty belgijskich sztucerów do powstańców, ale nie próżnowała również policja czy to rosyjska czy pruska. I tak 7 czerwca 1863 roku w składzie kupca Olszewskiego skonfiskowano 7 skrzyń z prochem nadesłanych jako cygara z Wrocławia, na gliwickim dworcu wpadł transport 600 karabinów, że wspomnę tylko kilka wpadek. W końcu Stanisław Maciejewski zostaje aresztowany i do dzis nie wiadomo, czy miało to związek z aresztowaniem przez policję rosyjską w Sosnowcu kupca z Mysłowic, Szymona Kuźnickiego. Z pracy p.Czesława Korusa p.t." Echa powstania styczniowego na ziemi śląskiej (1863-1864)" wynika, że aresztowanie Szymona Kuźnickiego miało niewątpliwie związek z ujawnieniem przemytu broni. Po aresztowaniu Stanisława Maciejewskiego nowym agentem Rządu Narodowego został Aleksander Mierowski z Brzezinki k/Mysłowic. W marcu 1863 roku Mierowski zostaje aresztowany jako podejrzany o przemyt broni, a podczas rewizji w jego domu policja znajduje szereg dokumentów i kilka tysięcy kapsli do broni palnej. Najbardziej obciążajace Mierowskiego były znalezione u niego przepustki graniczne " in blanco" ze stemplem landratury w Bytomiu i autentycznym podpisem landrata bytomskiego Solgera. Osadzony w więzieniu w Mysłowicach Mierowski ucieka stamtąd, prawdopodobnie do Bytomia. Aleksander Mierowski był podejrzewany o przemyt broni drogą wodną rzeką Przemszą. W każdym bądź razie, po jego ucieczce z mysłowickiego więzienia policja pruska zarządził ścisłą kontrolę chłopskich łodzi, szczególnie w miejscowościach nadbrzeżnych : w Jaździe koło Imielina, Dziećkowicach i Nowym Bieruniu. Według ustaleń pruskiej policji duże ilości broni docierały na Górny Śląsk drogą wodną, Odrą i Kanałem Kłodnickim do Gliwic. W Gliwicach przepakowywano transportowaną broń i amunicję do wagonów i ekspediowano do Katowic, Mysłowic lub Pszczyny. Część wysyłano dalej koleją, a część przeprawiano przez Przemszę do zaboru austriackiego, do powiatów chrzanowskiego i oświęcimskiego a dopiero stamtąd bezpośrednio do Królestwa. Gdy trwały powstańcze walki w rejonie Zawiercia, Wielunia i Częstochowy transporty przeprawiano w północnej części powiatu bytomskiego, w powiecie kluczborskim i lublinieckim. Katowicką agenturę przemytu broni nadzorowała przez swojego pełnomocnika gen.Józefa Wysockiego zamieszkałego wtedy we Wrocławiu paryska Komisja Broni. Należy wspomnieć tu o postaci działającej na pograniczu, a konkretnie w okolicach Sosnowca, o pani Wandzie Malczewskiej ( ur.1822 zm.1896), która przed wybuchem powstania aktywnie uczestniczyła w krzewieniu oświaty, a po wybuchu organizuje w Klimontowie szpital powstańczy, gdzie trafiali ranni powstańcy, ale nie tylko, bo leczeni tam byli także ranni żolnierze rosyjscy. Pod kierunkem dra Frydrycha z Mysłowic uczyła się podstaw chirurgii i internistyki. Ale poza tym była kurierką dostarczając " sekretną korespondencję" poprzez graniczny kordon. Razem z właścicielką apteki w Pilicy, panią Heleną Czaplicową dostarczały leki i środki opatrunkowe nawet do oddziałów walczących w głębi Królestwa. Tak wyglądało w skrócie wypełnienie przez Ślazaków " ...drugiego obowiązku.." o jakim wspomina odezwa Rządu Narodowego, bo pierwszym był udział w walkach. Już na początku powstania spora częśc mieszkańców Mysłowic udała się do obozu powstańczego w Dąbrowie. Policja pruska skrupulatnie robiła wykazy imienne osób, które zbiegły za kordon, aby wziąć udział w powstaniu i dziś są one dostepne w Archiwum Państwowym w Merseburgu. Znajdują sie tam Dzienniki Personalne Ministerstwa Spraw Wojskowych z adnotacjami o " ucieczce danego obywatela poza kordon". Oto przykłady zaczerpnięte z pracy Czesława Korusa: Sołtysek z Chełma pod Pszczyną, poległ 17.02.1863 r.pod Miechowem, Teodor Knopf z Raciborza, ranny 5.05.1863 r. w bitwie pod Krzykawką,, bracia Jan i Piotr Kucewicz z Imielina pow.pszczyński, aresztowani i wydani władzom pruskim za przemyt prochu, Józef Chudoba z Rybnika skazany przez władze carskie do rot aresztanckich na Syberii, Emanuel Jasik z Siemianowic wydany przez carską policję władzom pruskim po rozbiciu oddziału Langiewicza, ucieka do powstania po raz drugi i przepłaca to zesłaniem do rot aresztanckich na Uralu, Franciszek Skrobek z Woźnik, Jan Filipowicz z Opola, Franciszek Fuldscher z Kęt Opolskich zostali zesłani do rot aresztanckich w Tule, natomiast Herman Miller z Brzegu, Wincenty Michalski z Bytomia i Franciszek Herman z Kłodzka pracowali w rotach aresztanckich przy budowie kolei Orłow - Kursk. To tylko niektóre z długiej listy nazwisk Ślązaków, o których wiemy na pewno, że brali czynny udział w powstaniu. Ale warto wspomnieć historię Edwarda Wrońskiego ( prawdziwe nazwisko Skonieczny), który zesłany na Syberię wstąpił do konspiracyjnego " Syberyjskiego Legionu Wolnych Polaków" i z 9 innymi współtowarzyszami zsyłki doprowadził do wybuchu powstania nad Bajkałem 8 lipca 1866 roku. Skazany na śmierć przez sąd wojenny został ułaskawiony przez tamtejszego gubernatora i na tym urywają się wiadomości o jego losach. Poważnym problemem dla władz pruskich, poza udziałem ludności cywilnej w powstaniu, były nierzadkie dezercje z pruskiego wojska. Jak dość łatwo ustalić nazwiska cywilnych poddanych pruskiej władzy na Śląsku / rejestry policji/, którzy zbiegli do powstania, to z ustaleniem pełnej listy żołnierzy, którzy z bronią w ręku przeszli za kordon i brali udział w powstaniu jest duża trudność. Niemniej, możemy znaleźć wiele nazwisk w prasie lokalnej z tamtego okresu, która publikowała nazwiska żołnierzy , którzy zdezerterowali do powstania. Oto kilkanaście nazwisk, które pozwalam sobie przytoczyć za w/w. opracowaniem p.Czesława Korusa : i tak dnia 20.02.1863 roku z 1 górnośląskiego pułku piechoty zdezerterował Michał Dolina z Lędzin a 20.03.1863 roku szeregowiec Sitek z Pszczyny, którego 3 pułk grenadierów gwardii stacjonował w Siemianowicach, 8 dni później także z 3 pułku grenadierów zbiegł do powstania kanonier Nachlik z Borucina pow.Racibórz. Od czerwca do sierpnia 1863 roku do powstania zbiegli następujący zołnierze pruskiej armii: Adam Wehner z Bierunia służący w 2 kompanii jegrów, Teodor Wojtczyk z Mysłowic z 4 górnosląskiego pułku piechoty z Opola, Karol Haczyn z Rozenbachu koło Niemodlina, który uciekł z 4 dolnośląskiego pułku piechoty, Jan Sieworra z Gaszowic k/Rybnika dezerteruje z baterii haubic śląskiej brygady artylerii w Bytomiu, kanonier Jan Sobola ze Starych Rept, który zdezerterował z baterii artylerii w Nysie, Józef Świtlik z Wrocławia, który ucieka z 2 pułu grenadierów w Mysłowicach. W archiwum państwowym w Katowicach jest informacja, że wspomniany wyżej Adam Wehner uciekł do powstania zabierając karabin z 81 sztukami nabojów. Natomiast lokalne "Kreisblatty" publikowały listy gończe za młodymi ludźmi, którzy zbiegli do Kongresówki, zapewne, by wziąć udział w powstaniu. W swoich pamiętnikach z 1863 roku Jan Mazaraki, rotmistrz w oddziale płk.Chmieleńskiego. opisał zdarzenie, które było dość częste, ale niestety także rzadko opisane przez świadków wydarzeń, tym bardziej to zasługuje ma przypominanie. Jan Mazaraki pisze, że w lipcu 1863 roku w oddziale powstało "... wielkie poruszenie, przed barakiem pułkownika pojawili się jacyś uzbrojeni żołnierze na czele z oficerem. Gdy pułkownik ( Chmieleński - przyp.aut.) zobaczył żołnierzy, wyszedł im naprzeciw.Wtedy oficer złożył raport, że należy do pruskiego pułku piechoty stacjonujacego na granicy i przyszedł z żołnierzami walczyć w obronie szlachetnego narodu polskiego." Oddział liczył 27 żołnierzy w mundurach pruskich, uzbrojonych i wyposażonych, pod dowództwem kpt. Karol Hoffman- poźniej kpt. Karol Hoffman był dowódcą kompanii w sile 100 ludzi złożonej z żołnierzy zbiegłych z wojska pruskiego i austriackiego. Płk. Chmieleński przemówił do żołnierzy - " Ihr Deutschen....",......wtedy jeden z żołnierzy sprezentował broń i rzekł - " My nie żadne Niemce, jeno my Ślązaki, przeca my wiemy, że Polska to nasza rodna macierz jako i wasza". Ireneusz T. Lisiak Powyższy art. ukazał się w Tygodniku "Myśl Polska" |











Odezwa Rządu Narodowego do Polaków z zaboru pruskiego i austriackiego z dnia 7.02.1863 roku głosiła, że :" zasilanie powstania bronią jest drugim obowiązkiem tych prowincji. Broń, czy to w większych masach, czy też pojedyńczo sprowadzona, dostawioną być winna przez Was powstańcom przez wszystkie punkta kordonowe".