Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Konferencja o gospodarce odpadami
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Konferencja o gospodarce odpadami PDF Drukuj Email
Opinie
niedziela, 28 czerwca 2009 21:13 | Wpisany przez dr Feliks Stalony - Dobrzański

Konferencja „Systemy Gospodarki Odpadami” - Eko-Vis  (25-26.06.09) była już drugą organizowaną pod kątem wymiany informacji wokół tego, co dzieje się w Krakowie w zakresie gospodarki odpadami.

Konferencja zawsze kojarzy się z dyskusją, ścieraniem opinii. W tych Konferencjach, referaty wiodące podawały informacje z różnych źródeł i punktów widzenia. Dyskusja ograniczona do końcowych fragmentów, nawet nie jednej, a paru sesji, była siłą rzeczy, raczej polem wypowiedzi dla tych, którzy mają inne nawet nie opinie, a informacje w danych sprawach.

Nie ma miejsca na fechtunek na argumenty czyli dyskusję. A tylko ta, jest źródłem nowego. Nowego widać – nie trzeba.

Można powiedzieć, że choć odbiega to od zwyczajów akademickich, jednak taka konwencja jest nawet w pewnym sensie przydatna dla słuchaczy – odbiorców. Informacje pochodzące z Narodowego Funduszu, z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, z Zarządu Województwa Małopolskiego, od Władz Miasta, od autorytetu w sprawach komunikacji społecznej, Europejskich Organizacji zajmujących się gospodarką odpadami, a także Gości z Niemiec Szwecji i Szwajcarii a też i doświadczonych uczestników dystrybucji środków unijnych – są wszak informacjami, a nie przedmiotem rozważań. Co najwyżej może pytań, a te konkretnie mogą być zadawane i pewnie były zadawane, raczej w kuluarach.. Kuluary w takich spotkaniach maja swą dużą wagę, i to wcale nie tyle towarzyską – jak często przez postronnych jest to widziane – a merytoryczną,w najlepszym tego słowa znaczeniu. Na sali przecież słuchaczami nie byli ludzie przypadkowi, a tylko zainteresowani przedmiotem Konferencji. Byli więc to raczej tacy, którzy w sprawie siedzą, jak się to mówi, po uszy, w tym i samorządowcy mający ze sprawą odpadów problemy. Ci ostatni bardziej byli zainteresowani poznaniem sytuacji w Krakowie – choćby dla ubogacenia swej praktyki.


Jedno jednak co należy też powiedzieć; w tym roku, zmniejszyła się ranga splendoru tej Konferencji. Właściwie wszyscy współorganizatorzy, patroni czy sponsorzy, przysłali na nią swój drugi garnitur obsady. Same zastępstwa „w imieniu”. Powody mogły być różne – w tym i sytuacja w kraju. Wydaje się jednak, że obecność tej właśnie obsady, chyba w sumie naprawdę wyszło na dobre. Może nieco umniejszyło formalny splendor i dmuchanie w powagę – ale Ci, którzy byli reprezentantami, byli na pewno, z natury, bliżej zorientowani w temacie niż Ci, będący formalnie najważniejszymi. Lepiej to rokuje dla owoców tego spotkania. W końcu, na przykład, w Krakowie, sprawę gospodarki odpadami prowadzi – nie tylko, ale jako ważna osoba – w-ce prezydent - prof. W Starowicz. Czy dla Konferencji, merytorycznie coś się złego stało, że nie przybył osobiście Prez. J.Majchrowski? Chyba jednak - nie.   
No, dość tego wychwalania. Warto chyba też każdą potrawę dosolić.
Byle nie przesolić, bo będzie popsuta.  
A i tą warto dosolić. W końcu ciągle jest na gazie – pozostając przy tej analogii.  

Taki sposób zorganizowania Konferencji zagwarantował niestety tylko sam miód informacyjny. Ach jak dobrze w tym Krakowie!
Fakt – dobrze, ale niebezpieczeństwa nie tylko są poważne – ale najgorsze, że reakcji na nie, nie widać. O tych zagrożeniach rozmawiano w trakcie obrad Społecznego Forum Dyskusyjnego jeszcze w jesieni ubiegłego roku. Po zakończeniu tych obrad – obyło się bez reakcji w zasadach sterowania sprawą. Raczej odwrotnie. Co prawda, rozmowy z Dzielnicą XVIII – dotyczące rekompensat wnoszonych przez Miasto, w zamian za zgodę na lokalizację – formalnie – zostały zakończone sukcesem. Lecz czy trwałym i prawnie obowiązującym? Grupy spod znaku „nie i już”, same się eliminują sposobem – „nie rozmowy”, postawą agresywną tak, jakby w ogóle chciały uzyskać sukces poprzez zakrzyczenie i obrażanie wszystkich dookoła. Myślą prawdopodobnie, że  zostaną wtedy sami na placu boju i będą mieli rację – ich rację – i nie zauważają, że nic więcej. Nie zauważają też tylko, że zwalniają swym działaniem decydenta z argumentacji i dają mu faktycznie wolne pola do decyzji. On zawsze może powiedzieć; bronię interesu miliona, a nie kilku opornych. Tą metodą można tylko zarobić na frustrację i nieskuteczność przed każdą instancją. Można mieć cel – „nie i już”, ale taka postawa też na ogół ma swe źródła i ukryte przyczyny. Trudno ją czasem, ale tylko z pozoru, uznać za racjonalną. Ona jest tylko jakąś ucieczką. Może warto to dostrzec i zanalizować – ucieczką – od czego. No i dlaczego podejmowaną? Racjonalnym wszak działaniem jest przynajmniej próba rzeczowej i jasno prowadzonej wymiany opinii. Nie tylko żądań – a uzasadnionych obaw i oczekiwań.

 
Z tego myślenia rośnie u decydenta poczucie uprawnienia do działania na skróty.


Na pewno inne motywacje oprócz tej jednej tylko zupełnie naturalnej chęci ochrony swego otoczenia, miały dwie osoby, które wzięły udział w Konferencji, a które pamiętam spośród przeciwników koncyliacyjnej postawy radnych Dzielnicy XVIII. Autentycznie – chciały się widać czegoś dowiedzieć i to jest ważne. I nie są to Osoby akceptujące bez zastrzeżeń podpisaną umowę wstępną – zwaną społeczną. Nie sądzę też, by to, co było mówione, Ich przekonało. W ogóle byłoby dziwne gdyby przekonało – i nawet nie chodzi o to by Ich przekonało, odbierając Im poczucie Ich racji i skuteczności obrony własnych interesów. Wykazali chęć słuchania – nie tylko na poziomie haseł i w atmosferze licytacji żądań i opowieści – co to nie dostaną w zamian za zgodę. Szanuję Ich za to, bo sądzę, iż Ich dalszy protest będzie osadzony w realiach i każe decydentowi poważnie się zastanowić nad dotychczasowym sposobem parcia do „skutecznego” rozwiązania problemu. Na skróty, z używaniem forteli. Wycieczki, zmiany treści umów, potem nie udostępnianych publicznie, nie zawieranie w umowie elementów, które budują zaufanie do skutków istnienia instalacji, pomijanie w dyskusji sprawy odejścia autostradowego i spopielani (to dla tej konkretnej lokalizacji), jako ważących czynników wpływających w tym terenie na stan środowiska i to nie tylko naturalnego, ale i kulturowego - to wszystko tylko dopełnia, trwającą jakoś już lata, obawę przed rozwijaniem innych działań owocujących szeroką i przemyślaną konsultacją i pracą nad pozyskiwaniem zaufania.


Mam nadzieję, iż to, co znalazło się w zaleceniu opracowania z końca 2007 roku, potem było powtórzone i poszerzone dyskusją SFK, w końcu zastąpi w realizacji działania, które w efekcie, że wypomnę, dały takie skutki jak publikacja prasowa po ostatniej wycieczce do Niemiec i eskalacja wpływów osób ekstremalnie i populistycznie nastawionych. Reakcja ta już wcześniej omawiana – świadczy tylko, jaka jest podatność na dezinformację i straszenie. Ona nie bierze się znikąd i im dłużej problem jest zostawiany do omijania z daleka, tym gorzej! Może dla kogoś jednak lepiej – któż to wie? W tym zakresie na przykład, i to nie tylko na tych podatnych, silne wrażenie by chyba zrobiła opowieść o praktycznych skutkach eksperymentów z instalacjami MBA, czy w ogóle realizacją gospodarki odpadami jaką mógłby z praktyki opowiedzieć samorządowiec z Bydgoszczy. Ten przybliżył by prawdopodobnie skutki wcześniejszego lekceważenia prostych zasad i informacji rzeczowych. W ogródku można sobie eksperymentować – miasto już na to sobie pozwolic nie może.  
Myślę więc, iż nie tylko dla uczestników ale i dla decydentów w sprawie odpadów w Krakowie ta Konferencja coś przyniosła dobrego i mam nadzieję na zmianę, w końcu zmianę, filozofii podejścia do problemu.