| Rządcy wymyślili sprzedaż KGHM |
|
|
|
| Opinie |
| sobota, 25 lipca 2009 09:16 | Wpisany przez dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański |
|
Dyskusje wokół tej sprawy, krążą wokół problemu opłacalności, ceny możliwej do uzyskania za to przedsiębiorstwo i zatykania dziury. Pan Premier jest nawet przeciw lecz tylko z powodów kalkulacyjnych – dywidenda z paru lat będzie wyższa niż kwota uzyskana ze sprzedaży!! Nie piękny to argument sam sobie? I o czym Oni jeszcze dyskutują? Nawet tylko z tego punktu widzenia, Pan Grad chce jak widać, spowodować okradzenie skarbu na lata! NIEDWRACALNIE! Jedni są za inni, są przeciw. Znów mecz w miejsce kalkulacji. Proponowałbym jednak poszerzyć tą dyskusję przede wszystkim od strony wydaje się pomijanych elementów podstaw decyzji biznesowych. Takie rzeczy jak te, o których będę mówił, uwzględniające długofalowe skutki decyzji gospodarczych i biznesowych są brane pod uwagę i to nie tylko w skali Państwa ale i nawet w naszych decyzjach codziennych.Dlaczego w tym przypadku wydają się być pomijane? Niedoinformowanie? Niekompetencja? Uwikłanie w inne uwarunkowania – w końcu? Jeśli tak – to gdzie interes Państwa – czyli nas wszystkich? Warto zadać to pytanie. 1. Ktoś, kto decyduje się na jakąkolwiek transakcję – nawet w skali pojedynczego gospodarstwa, musi brać pod uwagę skutki jakie ta decyzja za sobą pociągnie i to nie w skali „dziś” ale i „jutro” a nawet „pojutrze”. To tylko dziecko podejmuje decyzję kupna lizaka czy wymiany guzika na pętelkę, pod wpływem chwili, dla spełnienia, wydaje się niezbędnie koniecznej do zaspokojenia chęci, potrzeby, a nawet zachcianki. Tak się decydować w gospodarstwie nie da. Gospodarz nie sprzedaje tego, czym zarabia. Może sprzedać nawet srebra rodowe, cenne obrazy, precjoza – by przeżyć. Chłop nie sprzeda jednak pługa, nie sprzeda narzędzi, nie sprzeda surowca – materiału siewnego. Podobnie kowal nie sprzeda kowadła miechów i młotów, a także kawałów żelaza z różnej formie. Dla innych to żelastwo nie ma sensownej ceny – dla niego to podstawa produkcji i możliwości zarabiania – czyli życia. Nikt rozsądny nie sprzedaje tego, za pomocą czego się utrzymuje, co przynosi mu dochód dziś, jutro i pojutrze i pozwala na rozwijanie działalności. W tym przypadku nie jest nawet motywacją to, że dziś zje obiad, bo wie, że jutro już umrze z głodu. Może z konieczności dziś się ograniczyć do bólu – ale na samobójstwo ma zawsze czas. Chyba, że na to samobójstwo się decyduje – i wtedy to też jest świadoma decyzja. Samobójstwo społeczeństwa – nie może być jednak decyzją biznesową najbardziej nawet demokratycznie wybranych władz Także i samobójstwo indywidualne – ma swe różniące się dramatycznie oceny moralne. Od decyzji tego typu – niszczących przyszłość proszę się trzymać z daleka. 2. Polskie złoża rudy miedzi i cały przemysł oparty właściwie na produkcji pochodzącej z KGHM, są złożami, które mają swoją wielkość, możliwości eksploatacyjne i co ważne są wyczerpywane. I nie jest to perspektywa setek a nawet wielu dziesiątek lat. Zarówno proces produkcji samego metalu jak i jego przetwarzanie, jest prowadzone nie tylko na – nie waham się powiedzieć – najlepszym do osiągnięcia poziomie technicznym ale i w procedurze właściwej i w pełni dostosowanej do przepisów unijnych w dbałości o środowisko. Jest to więc narzędzie za pomocą się zarabia. I to dobre narzędzie. Oczywistym i hańbiącym pojęcie o gospodarności kolejnych ekip, jest traktowanie tego zasobu jedynie jako rodzaju (nawet jeden z polityków tak to wprost ujął) sreber rodowych. Tak, to jest skarb – wyczerpywany na dodatek, ale przede wszystkim to ważne narzędzie dla gospodarki. Zupełnie celowo i świadomie napisałem – o hańbiącym sposobie traktowania. Dziś węgiel, ruda i inne zasoby kosztują tyle ile kosztuje ich wydobycie. Zasady obowiązujące w tym zakresie mówią wyraźnie – korzystasz z zasobów i środowiska – to co zabrałeś zrekompensuj – by ten zasób i środowisko (w tym energię) zostawić dla następnych pokoleń. Pozyskanie wiec zasobu powinno odbywać się racjonalnie, w skali niezbędnej dla gospodarki ale i uszczuplenie zasobu nie może nosić w sobie filozofii – po nas choćby potop. 3. Przemysł kablowy czy elektroniczny i wiele innych dziedzin – bez miedzi nie może się obejść. Sprzedaż KGHM – nie oznacza od razu braku surowca, lecz oznacza rezygnację z własnej dyspozycji NARZĘDZIEM. Dostępność metalu bo KGHM – to wydobycie, to metalurgia czyli i otrzymywanie metalu będzie wynikała już nie tylko z potrzeb Polski a z ogólnej koniunktury i decyzji politycznych. Tak bo, niegdyś uzależnienie był przeprowadzane drogą wojny, podboju, dziś wystarczy opanowanie gospodarki i finansów. 4. Jak ważne są to rzeczy, niech odziała na wyobraźnię jedna tylko informacja mówiąca o tym, jak inni dbają o zasób i za wszelka cenę chronią zasób pierwotny będący w ich dyspozycji. Złom polskiej miedzi, a w szczególności w postaci jej stopów, beztrosko wobec stanowiska naszych rządzących, wypływa sobie z Polski. O ten zasób ubożejemy każdego dnia i gdy zasoby pierwotne się skończą – a się skończą i to przewidywalnie krótkim czasie – staniemy się klientami tych, którzy dziś od nas kupują. My zasób mamy i wydaje się nam że to jest stan dany nam przez naturę na wieczność. Otóż ta „wieczność” ma bardzo określony horyzont czasowy. To też ma swój wpływ na cenę i na późniejsze traktowanie udostępnionego zasobu. Nie będzie to bo być nie będzie mogło traktowanie gospodarskie. Określenie eksploatator – będzie jedyne pasujące a eksploatuje się kolonię, która z definicji jest ograbiana ze swych dóbr – na rzecz kolonizatora. Jakiż los chcą Panowie zgotować Polsce – od strony gospodarczej Biorąc to wszystko pod uwagę sprzedaż KGHM – dla potrzeb symbolicznie mówiąc „zjedzenia obiadu dziś” jest występkiem wobec przyszłości gospodarki Państwa – jest odebraniem gospodarce narzędzia do utrzymania się przy życiu gospodarczym. Tak samo należy zakwalifikować brak realnej dbałości o racjonalność zużycia metalu i o zamknięcie jego obiegu. Wedle wcześniej wymienionej zasady, zyski KGHM- powinny być przynajmniej w czesi - źródłem finansowana powstawania całej gałęzi przemysłu o nazwie recykling miedzi (i jej stopów), który byłby jakby następną, a nie zużywającą surowca pierwotnego a oszczędzającą surowiec i energię „kopalnią” surowca o nazwie miedź – (ruda miedzi). Ktoś powie – nie ma nad czym deliberować, Może i jest w tym jakaś racja – ale pieniądze z prywatyzacji są niezbędne dziś – nie jutro. Odpowiadam – w tej sytuacji, jeśli nawet jest ona tak dramatyczna, to nie dyskutując nawet kto jest temu winien zastanówmy się nad tym, że tylko prawdziwy gospodarz, gospodarz a nie najemnik, i nie kolonizator, myśli jak skuteczniej użyć narzędzia i tym zasilić swoją gospodarkę. Nie myśli w ogóle o tym jak pozbyć się narzędzia by dziś napełnić brzucho. Mają najwyraźniej wszystko na uwadze a nie dobro POLSKI a nawet to Ich ukochane europejskie prawo kładące nacisk na to, że gospodarcze zachowania człowieka muszą być dostosowane do generalnej zasady rozwoju ale realizowanego w sposób zrównoważony. To jest prawo a nie zachcianka! W sumie sam zamiar tej prywatyzacji jest przestępstwem. Haniebnym bo podcinającym gałąź, na której się siedzi. Czy może o to chodzi?
Autor jest emerytowanym pracownikiem naukowym Wydziału Metali Nieżelaznych Akademii Górniczo Hutniczej |








