Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Mamona przed „Bóg Honor i Ojczyzna”, czyli ciąg dalszy o Kopcu Kościuszki
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Mamona przed „Bóg Honor i Ojczyzna”, czyli ciąg dalszy o Kopcu Kościuszki PDF Drukuj Email
Opinie
wtorek, 29 września 2009 20:42 | Wpisany przez Feliks Stalony-Dobrzański

Swego czasu Gazeta Internetowa zamieściła mój tekst o zamiarach sprzedaży atrakcyjnych działek w otoczeniu Kopca Kościuszki (a w konsekwencji ich zabudowy czymkolwiek). Wedle ówczesnych informacji prasowych, zamiary te są nie do zatrzymania nawet przez konserwatora zbytków.

Nieemożżliweee! – Taka na ogół była reakcja – cóż waść straszysz!
Znów ten oszołom. Co on takie rzeczy tak jak i o różnych rzeczach, w tym też i o roszadach w sprawie odpadów prawi, wypisuje jakieś czarownictwa. Spiskowa teoria świata.
No i cóż droga publiczności? Dzisiejszy tytuł prasowy z Dziennika Polskiego „Czy wokół Kopca Kościuszki powstaną bloki mieszkalne? (to tytuł na pierwszej stronie) I  podtytuł z tekstem – batalia o ochronę najcenniejszych …. zakończyła się porażką władz miasta. Amerykę odkryto!
Ten tytuł jest i prawdziwy i twierdzę też, iż i w pewnym stopniu – jest nieprawdziwy. Prawdziwy co do faktów. Nieprawdziwy co do stwierdzenia, że jest to porażka.
Otóż o porażce mówimy, gdy nam się zamiary nie udają. Tu – twierdzę mamy do czynienia z ciągiem zdarzeń i postaw przewidywalnych. Prowadzonych jak po sznurku. Nie mówię, że koniecznie przez Miasto – by było jasne, lecz dużo „przypadkowych” posunięć to się składa na silne podejrzenie istnienia siły sprawczej. A Miasto? Cóż – ma inne problemy choćby kolejne kadencje, dobre układy polityczne, życzliwy stosunek biznesu itp. Strategia? Wartości? Na co jest to przeliczalne?. Ludzie biznesu wiedzą jak na tych organach naciskać klawisze by melodia wyszła potrzebna. Cierpliwości tylko trochę i drobne kroki. Nikt wszak nie może powiedzieć, iż to jest zły interes takie zagospodarowanie takiego terenu.  Kraków jako całość jest lepszy – ale cierpliwości. To przed nami. Połacie już są podporządkowywane. Byle by odpowiedni ludzie decydowali – i mamy pewniaka.

Obecny stan rzeczy i to nie tylko w sprawie zagospodarowania Kopca, jest ze strony decydentów, trzeba wyraźnie powiedzieć, między innymi i rezultatem pewnej świadomej „postępowej” postawy wobec tego, co ludzie zwykli nazywać wartościami ogólnymi. Bóg – Honor – Ojczyzna, już dawno przez salon są zamienione na mamona, cóż – opłaca się i internacjonalizm. Wartości w świetle interesików nie istnieją. Nie są brane pod uwagę.
Wyprowadzę z błędu Pana Korneckiego – przezacnego skądinąd człowieka, który w tejże gazecie zabrał głos jako człowiek Towarzystwa statutowo broniącego wartości Miasta jako świadka historii. Na marginesie – P. Kornecki onegdaj i brał też udział w obradach Społecznego Forum Konsultacyjnego w sprawach odpadów. Z obrad tych się wtedy wycofał – czego ja niestety nie zrobiłem. Sądzę więc, iż widzi On dokładnie konteksty sprawy i dziwię się, iż w tym samym tekście mówi on o tym, że tu przegrał interes ogólny z prywatą. Pan Kornecki powiedział, iż tu interes publiczny przegrał z prywatnym. Prostuję. Nie tu i nie teraz – a w momencie dokonywania decyzji wyborczych to się stało. Warto wyraźnie na to wskazać i nie ma się na co boczyć. To prosty rezultat wyborów, które dokonywali ludzie. Stwierdzono, czy dano sobie wmówić, iż takie rzeczy jak pamięć, historia, wartości, to już dziś są śmieszne rzeczy – i wybrali też ludzi, którzy te sprawy lekceważą w imię – przeliczalnego dziś interesu. Wybierając nie brali w ogóle pod uwagę wartości innych poza tym – co On nam załatwi. A, że załatwić tak naprawdę nie jest w stanie nic – to mówią o zawodzie. Jakie tam zawody. Widziały gały co robiły biorąc kartkę i ołówek do ręki. Bo to ludzie, nie duszki  wybrali tych, którzy dziś i w Radach  Dzielnic i w Mieście mają pomysły, od których nie tylko głowa boli, ale i od których Miasto traci. Demokracja wymaga świadomości – nie ma co narzekać jak się wybierało bo w telewizji mówili, że postępowy, w ogóle taki europejczyk. Słupki i trwanie w ich podtrzymywaniu to co innego niż rzeczywistość

Urabianie opinii publicznej jest dziś ważnym elementem gry politycznej i biznesowej a te dwie sfery są już nierozłączne. I tak jest wszędzie. Interesem obywatela jest, by były one w sposób rozsądny rozdzielone a tam gdzie trzeba - połączone. To chyba jasne.
Myli się też ten, kto sądzi, iż sprawa Kopca powstała ot - tak sobie. Ostatnio.
Nie proszę Państwa. To jest, zgodnie z tym co powyżej a ogólnie powiedziałem, pewna systematyczna, przemyślana – jak w każdym biznesie, sekwencja powodowania zupełnie różnych i nawet pozornie nie wiążących się ze sobą decyzji czy zdarzeń. Radni, Politycy w końcu i ludzie tego nie widzą – no bo jak każdy zajęty swymi sprawami ma widzieć takie skojarzenia? Niby ma to być w rękach szeroko rozumianych decydentów – prowadzących interes pod tytułem Miasto. No tak, ale Ci też z różnych powodów tych związków – wychodzi na to, chyba nie widzą. I tak jest w każdej dziedzinie. Biznes zaczął sprawę Kopca opracowywać bardzo dawno temu. Kto zauważył – a to jest fakt, że w umowie o dzierżawę terenów fortu wokół Kopca miedzy Miastem a Fundacja Komunikacji Społecznej był zapis (to była I albo i już II Kadencja Samorządu), że owa Fundacja zobowiązuje się w ramach tej umowy do sporządzenia Planu Zagospodarowania dla konkretnie 300 ha wokół Kopca? Moje między innymi ówczesne protesty były kwitowane stwierdzeniem – nie ma się czego czepiać, na Plan trzeba mieć pieniądze, i te nie będą wydanie przez Miasto. Czysty interes. Nie brano w ogóle pod uwagę iż a/ blokuje to możliwość by Miasto zabierało głos przed procedowaniem przygotowanego planu, że b/ przygotowanie Planu to nie tylko pieniądze ale i dyspozycja terenem – a ta jest prerogatywą właścicielską, i że w końcu c/ to jest tak, jakbym wynajął komuś kawałek swego terenu, dając mu prawo dyspozycji tym, co się będzie działo u sąsiadów w tym i u mnie na mich działkach. Dysponent wtedy pieczołowicie przecież zadba by linia energetyczna, droga, gaz, woda, kanalizacja  dochodziła do działki pozostającej w jego dyspozycji ale możliwie poprzez inne tereny i by ta dyspozycja trwała na wieki wieków. Tam przecież też były zapisy o remontach, konserwacjach itd. Silne motywacje i ekspertyzy zawsze poprą proponowane rozwiązania i Rada Miasta zatwierdzi. Chwytem dodatkowym było to, że Miasto ma tu do czynienia z kimś co łatwo poprzez działanie medialne może każdego polityka skasować. Ile trwa zmasowane bombardowanie robionych na karykatury kabaretowe nawet Bliźniaków. Czy ludzie się na to nabiorą? Jeśli tak – to nich się potem nie dziwią.

W tym świetle zobaczmy również wręcz precyzyjną rozgrywkę w sprawie odpadów – tą już zdążyłem nieco opisać i dziś mówię; nie wszystko co jest nieracjonalne, nie jest niemożliwe. A spopielania? Czy ktoś prywatny wydaje pieniądze na instalację, która jednak coś kosztuje – a będzie sobie tylko stała? Radni Dzielnicy XVIII ochoczo rzucili się na niepowtarzalną i mam nadzieję nie wirtualną szansę dużych inwestycji w zaniedbaną infrastrukturę (i chwała Im za to!), ale zupełnie w amoku nie wzięli w ogóle pod uwagę postulatu, by w rezultacie zaistnienia spalarni był poprawiony stan środowiska. Nie powiązano tu kwestii zejścia autostradowego i kilku innych rzeczy. Stara metoda. Gdy wilki nas gonią, należy im coś rzucić – nawet kolegę. By przed owymi wilkami się zabezpieczyć – postulowana przez stronę społeczną grupa nadzorująca przebieg realizacji umowy między Miastem a umownie nazwijmy – Dzielnicą (podpisywał Przewodniczący Rady Dzielnicy a nie społeczeństwo In copore) została przez Prezydenta już powołana. Skład? Wyłącznie a teraz w przeważającej części składa się z tych, odpowiedzialnych za realizację. Sami siebie kontrolują. Reszta tylko kibicuje bo w większości nie ma istotnego głosu. Co sobie ta mniejszość pogada i co zauważy – to jej. Stan doskonały. I to się nazywa skuteczność działania  i otwarcie na społeczeństwo. Ostatnio nawet już powstaje wyraźnie artykułowana wątpliwość komu i na co są potrzebne konsultacje społeczne i edukacja – to nie nasza rola mówią decydenci.
Ludzie! Macie coście sami chcieli.

To obowiązuje też i w Dzielnicy VII. A co Żabiniec gorszy?  
Skala tego co w tym atrakcyjnym terenie się dzieje – do wycinki drzew poprzez zabudowę atrakcyjnych terenów itd. jest wystarczająca by się zastanowić na przykład nad tym dlaczego wybuchła „afera” z wiceprezydentami. Wiemy o czym jest mowa. Dziwnym zbiegiem okoliczności jedna Pani Prezydent aktywnie broniła przed zabudową terenów wzdłuż al. Waszyngtona, drugi Pan Prezydent marzył o bezpiecznym Mieście itd. Każda z tych osób „miała coś na sumieniu” wobec biznesu. To i skończyło się. Przypadkiem? Nie zastanawia to Państwa i to przed wyborami?
Dla własnego bezpieczeństwa warto pomyśleć o takich ciągach wydarzeń jako o czymś co nie jest wcale izolowane i to w Państwa rękach jest, by wybory nie wygrywał tylko nacisk medialny, pieniądz i ludzie od niego uzależnieni. W końcu bilbordy i „święta piwa” (też autentyk – tym razem z Dobczyc) dziś nie na darmo zastępować mają dla gawiedzi rozmowę o rzeczywistym, a nie wirtualnym programie, o rzeczywistym zrozumieniu problemów, a nie o deklaracjach  ich znajomości.
Czy teren Kopca będzie zabudowany?
W dzisiejszym powiązaniu polityki i biznesu – a wykazałem w poprzednim tekście, iż udostępnienie tego terenu – to decyzja polityczna i tu nie ma co się od tego uchylać – jest to całkiem możliwe. Powiem więcej. Prawdopodobne.  
No cóż. Jest w Krakowie jeszcze parę wolnych miejsc. Taki Rynek. Takie Błonia (w tym zakresie Rada Dzielnicy VIII już poczyniła  milowe kroki) Takie Planty albo i Wawel. W końcu ohydny lazaret i tereny dawnej osady na Wzgórzu – to jest atrakcyjne miejsce z widokiem na Miasto i katedrę. Z zamku widok co prawda jest lepszy. Tą już sprawę zostawmy na razie otwartą. Mamy czas. Trzeba tylko opracować logistykę przedsięwzięcia.

Nie narzekajmy, przygotujmy się do wyborów,  a nie nabierajmy się na głosowanie.