|
W roku 1991 przypadała okrągła 70 - rocznica trzeciego Powstania Śląskiego. Jako córka jednego z czołowych dowódców trzech powstań śląskich oficjalnie byłam opiekunem powstańców śląskich i wielkopolskiego zrzeszonych w Wojewódzkiej Komisji Weteranów Powstań Śląskich i Wielkopolskiego.
Komisja ta działała przy Zarządzie Okręgu ZBoWiD ( od 1990 roku Związku Kombatantów RP i b. Więźniów Politycznych) w Krakowie. Organizowałam dla nich coroczne uroczystości : sesję naukowe, akademie z występami artystycznymi i koncertami w teatrach krakowskich, Polskiej Akademii Nauk itp. W roku 1991 z racji 70– rocznicy miały to być uroczystości szczególne. Żyło Ich jeszcze w województwie krakowskim 66. (Do trzeciego powstania wyruszyło ich z Krakowa i Małopolski około 1100, w czasie okupacji część ze Śląska przeniosła się do Krakowa – po wojnie było ich w Krakowie i Małopolsce około 360) Pierwszy solidarnościowy wojewoda krakowski Tadeusz Piekarz niezwykle ucieszył się z projektowanej uroczystości i oświadczył, że sam zawiezie wnioski na odznaczenia orderowe dla wszystkich żyjących powstańców i przygotuje uroczystość wręczenia odznaczeń w Krakowskim Urzędzie Wojewódzkim. W salach Polskiej Akademii Nauk (dużej i małej auli) miała się odbyć sesja naukowa. Powstańcy, wszyscy byli w stopniach oficerskich, umundurowani na uroczystości państwowe. Niektórzy z nich zwłaszcza ci, którzy byli żołnierzami w Siłach Zbrojnych na Zachodzie mieli wysokie stopnie oficerskie – nawet stopnie pułkowników. Większość z nich posiadała już Krzyże Kawalerskie (V klasa) Orderu Odrodzenia Polski. Zgodnie z ustaleniem przygotowałam wnioski na odznaczenia Krzyżem Oficerskim (IV klasa) Orderu Odrodzenia Polski dla tych, którzy już posiadali Krzyż Kawalerski i wnioski na odznaczenie Krzyżem Kawalerskim dla tych kilku, którzy tego Krzyża Kawalerskiego jeszcze nie posiadali. Podpisał je ówczesny prezes Zarządu Wojewódzkiego Związku Kombatantów RP i b. Więźniów Politycznych mjr Józef Kopczyński oraz dyrektor Działu Odznaczeń przy Wydziale Spraw Obywatelskich Krakowskiego Urzędu Wojewódzkiego dr Jerzy Tarnawski. Wnioski te wojewoda Piekarz osobiście zawiózł do Warszawy i wręczył je prezydentowi RP Lechowi Wałęsie. Mam wrażenie, że sam – jako wojewoda – również je podpisał. Zbliżał się termin uroczystości, która odbyć się miała dokładnie w rocznicę wybuchu III powstania śląskiego w dniu 3 maja 1991r. Kilka dni przed tym - zgodnie z umówionym terminem zaopatrzona w dwa upoważnienia : prezesa ZW Związku Kombatantów RP i wojewody krakowskiego – pojechałam po odbiór odznaczeń do Kancelarii Prezydenta RP. Już w Biurze Przepustek poinformowano mnie, że właśnie odznaczenia czekają przygotowane do obioru w pokoju pod takim a takim numerem. ( Idąc korytarzem widziałam urzędniczki w długich sukniach wieczorowych. Doradcą „ds. artystycznych” był – jak głosił napis na drzwiach jednego z pokoi na dole – jakiś piosenkarz). Pamiętam - było to na parterze w lewym skrzydle. Zapukałam i oznajmiłam kim jestem i po co przyszłam. Wielce speszona urzędniczka kazała mi czekać na korytarzu. Potem zaczęło się nerwowe gonienie urzędniczek tam i z powrotem po sąsiednich pokojach. Kiedy zdumiona w końcu odezwałam się prowokacyjnie do jednej z nich: ”Czy ja wyglądam na wariatkę? Zdaje się że wiadomo, po co tu przyszłam i ktoś mnie tu wpuścił...” - zostałam poproszona do pokoju i owa urzędniczka pokazała mi otwartą teczkę kancelaryjną z czystą kartką papieru, na której mniej więcej u dołu widniał czyjś podpis. Wyjaśniła mi, że oto kierowniczka Działu Odznaczeń złożyła ten podpis i kazała jej napisać powyżej, że „powstańcy śląscy dostali za udział w powstaniach jakieś odznaczenia np. Śląski Krzyż Powstańczy”. Taki miał być powód odmowy załatwienia wniosków. Wstałam i oznajmiłam: „Idę do Wałęsy”. Opuszczając rejon Działu Odznaczeń minęłam drzwi z napisem „Henryk Sienkiewicz – doradca ds. odznaczeń”. Był to poprzedni kierownik tego Działu – rozsądny i fachowy urzędnik. Następnie otworzyłam drzwi Sekretariatu ówczesnego ministra Pietkiewicza. Na mój widok podniosła się sekretarka ze słowami „Proszę siadać – zaraz przyniosę odznaczenia.” Spokojnie zorientowałam ją w sytuacji. Zszokowana zaproponowała „ Pani wejdzie do ministra Pietkiewicza”.... Otworzyłam drzwi ... Minister zobaczywszy mnie zachował się identycznie jak jego sekretarka.” Proszę siadać i zaczekać... Zaraz przyniosę odznaczenia.” Usiadłam i wytłumaczyłam, że niestety nic nie przyniesie, bo sprawa wygląda tak i tak. Następnie oświadczyłam, co następuje: „Panie Ministrze, oświadczyłam urzędniczce, że „idę do Wałęsy” ale nie będę tego robić. Wracam teraz do Krakowa. Ja nie mogę tego powiedzieć, co tu zastałam ani swojemu wojewodzie ani prezesowi Zarządu Wojewódzkiego Związku Kombatantów ani tym bardziej powstańcom – bo to jest wielki skandal.” Odpowiedział „Bardzo Pani dziękuję. Ja do Pani zaraz w poniedziałek rano zadzwonię”. Zadzwonił, ale niestety – okazało się, że „poległ w walce z urzędniczką !” Poprosił, żebyśmy wystąpili jednak do prezydenta Wałęsy... Ale na to już nikt wtedy nie miał ochoty – ani Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu Wojewódzkiego ani prezes Kopczyński.... Mogłam to zrobić sama, posługując się pieczątką Wojewódzkiej Komisji Weteranów Powstań Śląskich i Wielkopolskiego, która do tej pory znajduje się w moich rękach – albo pojechać do Katowic do Komisji Krajowej, ale tego nie zrobiłam, bo w końcu i sami powstańcy orzekli „gdzie to wszystko mają...” Oczywiście tu trochę przesadzam, ale tyko w tym sformułowaniu. Uroczystości się odbyły. Wręczyliśmy wszystkim żyjącym jeszcze w tym momencie powstańcom śląskim specjalnie ufundowane dyplomy. Po sesji naukowej w auli PAN (Polska Akademia Umiejętności nie była jeszcze wtedy reaktywowana), w której udział obok zaproszonych gości wzięła także młodzież krakowskich szkół im. Powstańców Śląskich - odbyło się kameralne spotkanie powstańców z poczęstunkiem w Małej Auli. Również za prezydentury Lecha Wałęsy wojewoda katowicki Ciszak razem z Sejmikiem wystąpili do niego o przyznanie najwyższego odznaczenia cywilnego: Orła Białego, ale Kancelaria prezydenta Lecha Wałęsy oświadczyła na piśmie (?), że Orła Białego Wojciechowi Korfantemu nie nada, „boby się to odznaczenie zdewaluowało”. Władze województwa katowickiego śmiertelnie się obraziły i kiedy ja osobiście – po zawnioskowaniu przez Komitet Organizacyjny Obchodów 75 – rocznicy powrotu Śląska do Macierzy - przygotowałam wniosek na to odznaczenie dla Wojciecha Korfantego - odmówiły podpisu pod wnioskiem. |