|
Niestety, ale jasno wyrażone przez Pana Wojewodę Stanisława Kracika stanowisko: „Jestem przeciwny spalarni”(Gazeta Krakowska, 11-12-2009r) jest opinią – deklaracją polityczną, która nie uwzględnia ważnych merytorycznych i politycznych aspektów sprawy.
Wypełnia też Pan Wojewoda – czy chce czy nie, licząc na poklask społeczny, scenariusz polityczny napisany przez Pana Prezydenta Jacka Majchrowskiego i jego otoczenie. Uzasadnienie mojego zdania mogłoby być długie – niemniej spróbuję je ująć w punktach. Wedle zasady – mądrej głowie dość dwie słowie. 1/ Celem działania każdego polityka jest dbałość o dobro ogólne. Truizm to? 2/ Stanowisko – jestem przeciwny spalarni, są inne technologie jest wejściem w spór jako strona. Jakże by inaczej zabrzmiało oświadczenie; uznaję, że sprawa gospodarki odpadami w Krakowie, aglomeracji i w ogóle w Województwie, powinna być rozwiązywana z uwzględnieniem lokalnych i ponad lokalnych aspektów, zgodnie z obowiązującym prawem. Oprócz różnych innych okoliczności wymaganych prawem – będę oczekiwał, iż tak Raporty Środowiskowe jak i Zezwolenia Zintegrowane na instalacje wchodzące w skład realizacji PGO, będą wydane ze szczególną troska, rzetelnie i będą zweryfikowane pozytywnie przez moje służby i niezależnych ekspertów, a także będą posiadały w koniecznym zakresie akceptację społeczną. 3/ Prezydent jest właśnie najwyraźniej zwolennikiem i praktykiem rozwiązywania spraw w sposób dla siebie korzystny politycznie (to nie zarzut wszak każdy polityk działać chce też i na swoją korzyść – ale by jeden działał jak kula bilardowa pod wpływem drugiego – to już przesada), poprzez oddanie pola – niech się wykłócą – a potem następuje wejście rozjemcy - decydenta. Na sprawie odpadów to widać doskonale. Po co się dać ustawiać na ringu? W tym fragmencie mówimy i o polityce. 4/ Nie jest też tak bym był politycznie zwolennikiem jednego czy drugiego Pana. Uważam tylko, iż zabieranie się do sprawy merytorycznej od politycznego ogona jest czymś, co nie może dobrze zaowocować dla mieszkańców – czyli i dla mnie jako obywatela. 5/ Mając na uwadze to – co już wielokrotnie motywowałem, a przedkładałem też w wypowiedziach i stanowiskach, tak wiele wcześniejszych, tych wyrażanych w trakcie Społecznego Form Konsultacyjnego, a także i w opracowaniu uwag do Raportu Środowiskowego – wyrażam zdanie, iż wiele elementów procedury i rozwiązań w sprawie PGO nie wypełnia ważnych wymogów prawa. Też i sama procedura, czy raczej manewry proceduralne oraz wypełnienie treścią takich pojęć jak konsultacja społeczna czy stosowanie rozwiązań zgodnych z zasadą zrównoważonego rozwoju, są prowadzone w sposób – który niestety do sukcesu prowadzić nie może. Po co więc wpisywać się w rolę kogoś, kto będzie winien sytuacji, która powstanie – a powstanie, już 2012 najdalej 2014 roku, gdy Barycz zostanie zamknięta i to nie koniecznie z powodu jej wypełnienia, a uwarunkowań unijnych. Stocznie się już przekonały, że zasada jakoś tam będzie – po prostu nie działa. Wynika z tego nie całkiem dobry, choć możliwy do nakreślenia (co też zrobiłem: czytaj w działach Ekologia i Opinie) scenariusz w zakresie poruszanej sprawy, który nadspodziewanie szybko się już sprawdza. Nawet uczestnicy tzw. umowy w sprawie rekompensat zaczynają się już niepomiernie dziwić. No – ale zgodę wyrazili! I zrobili to na warunkach, na jakich zrobili, licząc na przysłowiowe obiecanki – paciorki. No cóż – polityczne potrzeby – i oczekiwania mieszkańców czy raczej Ich presja – mają swe prawa i Reprezentanci się dostosowują do potencjalnych oczekiwań mieszkańców – wyborców! Weźmy to pod uwagę jako swój – wyborców – obowiązek. Takie są czasy. Wyszło na to, że nie zadbali o rzeczy podstawowe, które się zresztą Im podpowiadało, a które były realne. Dziś budżet jest taki jaki jest – i trudno się temu dziwić. 6/ Postulaty – nawet silnie zapisane i deklarowane etapy PGO a/ zapobiegania u źródła, b/ skutecznej segregacji c/ recyklingu – są w fazie ogromnych, ale nad wyraz nieskutecznych wysiłków. To nie tylko prowadzi do monopolu spalarni. Czy nawet zamiana technologii spalarniowej na inną, tą sytuację zmieni? Zauważyć też warto, jaką wagę ma zamiana określenia Spalarnia na Zakład Termicznej Utylizacji Odpadów albo jeszcze lepiej Termicznego Przekształcania Odpadów Ma wagę i uspokojenia opinii publicznej i sięgnięcia po paliwo alternatywne. Brakuje tylko prywatnego inwestora ratującego Kraków – którego Pan Wojewoda – lub jego następca, wobec faktów, nie tylko zaakceptuje, ale i przyjmie z otwartymi rękoma. Kto wtedy będzie tym wygranym – politycznie? Nie mówiąc biznesowo. Aglomeracji miliona mieszkańców nie stać przecież na eksperymenty z technologiami niesprawdzonymi i nie gwarantującymi nie tylko niezawodność ale i minimalizację odpadu resztkowego na składowisku. Bo każda technologia – chce się czy nie chce - kończy się na wysypisku. A tego – przynajmniej teoretycznie też, jak dziś, nie ma. Zasadne byłoby wiec pytanie Pana Wojewody do władz Krakowa o ostatni – naprawdę ostatni - etap łańcucha odbioru odpadów od mieszkańca, wypełniający zasadę zanieczyszczający płaci. Przeciętny mieszkaniec musi mieć najpierw co jeść i gdzie mieszkać, później mieć środki dla dziecka na książki i może dopiero wtedy pomyśli, ile zapłacić za odpady. Polityk musi najpierw wygrać wybory, później dopiero i to może, pomyśli o przeciętnym mieszkańcu. Odpady są jednak wspólną sprawą obojętnie, ile mamy pieniędzy i jaką jesteśmy opcją polityczną. Kto jak kto – ale skuteczny polityk – ma takie rzeczy na oku, a nie tylko szachownicę rozgrywki. Nie mówię, że rozgrywka nie jest ważna – lecz wygrywa, kto nie koniecznie i ochoczo przyjmuje pole wyznaczane przez konkurenta.
Podsumowując: Oczekiwałem jako mieszkaniec że sprawa gospodarki odpadami będzie rozwiązywana z korzyścią dla mieszkańców i środowiska a nie stanie się kontynuacją gier politycznych. |