| Mężczyźni pilnie poszukiwani |
|
|
|
| Opinie |
| czwartek, 17 grudnia 2009 19:30 | Wpisany przez Iza Solarz |
|
b) Musi mieć prezencję, c) Umieć tańczyć, d) Potrafić się zachować w towarzystwie, e) I zapewnić nam godziwe towarzystwo na cały wieczór. Niestety, kiedy zbliża się data balu, nasze oczekiwania się coraz mniejsze. Co powoduje, że szukamy opcji, którą nazwałam „WZGLĘDNIE”. Oto ona: a) Powinien względnie wyglądać chociaż na faceta, b) Względnie nie wyglądać w garniturze jak pijany pingwin, c) Względnie policzyć w rytmie do 3 i wiedzieć, którą nogą zacząć poloneza, d) Względnie przemilczeć wszystkie sprośne dowcipy jakie przyjdą mu do głowy e) I nie na robić nam wstydu w granicach normy. Sposoby poszukiwania są bardzo różne. Od bardzo desperackich do tych, które nie wymagają żadnych zmartwień. Najbardziej zadowolone są dziewczyny, posiadające obecnie stałego partnera. Jeśli jeszcze chodzi do równoległej klasy odpada nam nie tylko poszukiwanie, ale również dodatkowe opłaty. Wygoda i komfort, ale niestety nie da się tego zorganizować w ostatniej chwili, ani na siłę. Nie bierzmy pod uwagę środków przymusu siłowego. Inną szansą na bezstresowe znalezienie towarzystwa jest zabranie najlepszego przyjaciela. Niestety, nasi najlepsi przyjaciele często mają zazdrosne kobiety, które będą tak długo narzekać i płakać, aż w końcu ich wybranek serca powie „nie” swojej znajomej z przedszkola. Z kolei inni przyjaciele są raczej mało „wyjściowi” – przecież to przyjaciele. Nigdy nie musieli wyglądać ani się zachowywać. I teraz im tego brakuje. Poza tym znają zbyt wiele kompromitujących szczegółów z naszego życia, które bardzo łatwo mogą się stać anegdotką towarzyską. Przyjaciołom dziękujemy. Kolejna opcja to odrzuceni w procesie doboru naturalnego koledzy z klasy czy szkoły. Jeśli mamy szczęście, odrzut będzie po prostu nieszczęśliwym samotnikiem. Jeśli go nie mamy, spędzimy wieczór z pokręconym outsiderem, od którego na co dzień wszyscy uciekają. Nie zdawajmy się na ślepy los. On może być ślepy od dawna. Możemy również poszukać nowych znajomych, którzy chętnie zobaczą nas w eleganckich sukniach. Teraz już na to trochę za późno. Mnie samej zostało do studniówki mniej niż 30 dni, a listy osób towarzyszących powinny być dawno zamknięte. Nie ma już szans na szukanie nowych kandydatów. A trzeba jeszcze zadbać, żeby pretendent na naszego partnera nie był zainteresowany koleżanką/jedzeniem/ czymś gorszym. Jak prześwietlić go w godzinę to temat na rozprawę naukową. Czasem uprzejmi znajomi albo rodzina postanowią nas z kimś spotkać, żeby ułatwić nam poszukiwania. Nie jest to zły pomysł, przecież oni nas dobrze znają i łatwo odsieją potencjalnych emocjonalnych popaprańców. A może akurat znają jakiś wyjątek, który umie tańczyć? Najbardziej desperacką metodą jest wrobienie dawno-nie-widzienego-ale-kochanego kuzyna. Głupio mu będzie odmówić, bo to w końcu rodzina. Nawet jeśli daleka i niechciana. Brzmi to mało optymistycznie. Czy warto skazywać niewinnego człowieka na wieczór w garniturze z naszą klasą? Możemy poudawać, że zostajemy feministkami ze skutkiem natychmiastowym i odmówić zapraszania kogokolwiek. Zgadzam się, że obecność partnera nie warunkuje wcale dobrej zabawy. Pozostają również metody zakazane prawnie, ale bardzo kuszące. Hipnoza, grzybki halucynogenne, wykorzystanie haju czy pijackiego amoku to wymuszenia obietnicy wymagają zaledwie niewielkiego zaangażowania, a dają pewne efekty. Mimo to są karalne. Jaka szkoda. Czasem nie warto szukać na siłę i psuć sobie nastrój poszukiwaniami. Wszystkie panie dobrze wiedzą, że o mężczyzn coraz trudniej, o czym sama się przekonałam. „Szukajcie a znajdziecie” chyba jednak nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.
|









Jeżeli, drogi czytelniku, myślisz, że na studniówce najważniejszy jest polonez a zaraz po nim sukienka, mylisz się. Sukienka to tak naprawdę nie jest problem. Jest nim znalezienie partnera!