Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Opowieść zgreda na tle dylematów maturzystki
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Opowieść zgreda na tle dylematów maturzystki PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 18 grudnia 2009 16:43 | Wpisany przez dr Feliks Stalony - Dobrzański
Dawno, dawno temu – bo w latach 50 – tych – (matura w 1960) ubiegłego wieku, nie za górami, a w Krakowie, przy ul – wtedy Świerczewskiego obecnie i wcześniej – Studenckiej mieścił się Zakład (my cichcem w czasie przemowy Dyr. Potoczka dodawaliśmy – karny) Męski – Potoczkowe  Divadlo (to druga – równoległa  nazwa nieformalna) czyli V LO.
Ileż zabiegów, starań i jak nienagannego (w oficjalnej ocenie wychowawcy) zachowania wymagało, by sam Pan Dyrektor – wyraził zgodę na (uwaga trudne słowo) potańcówkę i by można było przez specjalną Delegację – zaprosić dziewczyny z Liceum Joteyki mieszczącego się po sąsiedzku. Pani Dyrektor mogła, ale nie musiała, i nie w odniesieniu do wszystkich klas wyrazić zgodę. Studniówka – też była – ale jako uroczystość szkolna i temu prawu tak ostro nie podlegała. Można było przyjść z „kuzynką” A, że wszyscy są jedna rodziną – to i problemów nie było. Rzecz się jednak odbywała w szkole – nie w knajpie nie z wyszynkiem i bez super szpanu. Swa wagę to miało – grono – i w ogóle!
Oczywiście. Dziewczyny - to było zjawisko, coś, przy czym zachowanie niegodne dżentelmena i to z elity V LO, było tak niewyobrażalnie straszne – iż to One tylko znały sens fraszki Leca – Kto nigdy na głowie nie stał – nie pojmie co to piedestał.
W ogóle, wtedy, się „chodziło z dziewczyną”. Dziś pojęcie chyba obce i trudne – gdy dziewczyna to kumpel od piwa i do poklepania po łopatkach. W ogóle cała sfera tajemniczości – tej szkoły wzajemnego szacunku, w praktyce jest dziś brutalnie odjęta. Pytam się po co, i czy wychodzi to na dobre?
Popatrzmy się, co nastolatka pisze – zresztą w dobrym i wartkim w czytaniu tekście o  tym, że Najbardziej zadowolone są dziewczyny, posiadające obecnie stałego partnera. Jeśli jeszcze chodzi do równoległej klasy odpada nam nie tylko poszukiwanie, ale również dodatkowe opłaty. Wygoda i komfort, ale niestety nie da się tego zorganizować w ostatniej chwili, ani na siłę. Nie bierzmy pod uwagę środków przymusu siłowego.
Posiadające i to od razu - PARTNERA! Dla nich chłopak to rodzaj wstążki u sukienki do pochwalenia się przed koleżankami. Czysty brutalny  utylitaryzm.
Dalej mamy - inni przyjaciele są raczej mało „wyjściowi” –  przecież to przyjaciele. Nigdy nie musieli wyglądać ani się zachowywać. A pytam się, a to dlaczego nie musieli? To inaczej ma się zachowywać „znajomy” a inaczej „nabytek” I teraz im tego (wyglądu i zachowania) brakuje. Poza tym znają zbyt wiele kompromitujących szczegółów z naszego życia (nie za wcześnie zaczynają się aż kompromitacje? I co to jest w takim razie owa kompromitacja, co może być zakwalifikowane jako kompromitujące?) , które bardzo łatwo mogą się stać anegdotką towarzyską. Przyjaciołom dziękujemy.
Nie widzicie jaki to jest świat pozorów?
No i istna tragedia kieszonkowa Mnie samej zostało do studniówki mniej niż 30 dni, a listy osób towarzyszących powinny być dawno zamknięte. Nie ma już szans na szukanie nowych kandydatów. A trzeba jeszcze zadbać, żeby pretendent na naszego partnera nie był zainteresowany koleżanką/jedzeniem/ czymś gorszym. Też dla mnie zagadkowy tekst – no ale w końcu nie wszystko muszę rozumieć
A pytanie Jak prześwietlić go w godzinę to temat na rozprawę naukową proponuję pozostawić właśnie nie na poszukiwanie towarzysza zabawy, a na rozważania przedślubne. Te są chyba traktowane tak samo jak te ze studniówki. No i mamy efekty .
Czasem uprzejmi znajomi albo rodzina, postanowią nas z kimś spotkać, żeby ułatwić nam poszukiwania. Nie jest to zły pomysł, przecież oni nas dobrze znają i łatwo odsieją potencjalnych emocjonalnych popaprańców. Instytucja swatki – zauważam – już była i to była profesjonalna z nie amatorska. Dziś to czysta amatorszczyzna.
Rozczulający już zupełnie w tym tekście jest fragmencik A może akurat znają jakiś wyjątek, który umie tańczyć? Umieć tańczyć, tak by w miarę to wyglądało – choć nie w klasie mistrzowskiej, to było tak, jak właśnie nie przeklinać przy dziewczynach, jak nie siorbać przy jedzeniu zupy i wiedzieć co to widelec, co łyżka, i kto to był Wyspiański.
To - Najbardziej desperacką metodą jest wrobienie dawno-nie-widzienego-ale-kochanego kuzyna. Głupio mu będzie odmówić, bo to w końcu rodzina. Nawet jeśli daleka i niechciana. Brzmi to mało optymistycznie. Czy warto skazywać niewinnego człowieka na wieczór w garniturze z naszą klasą? Jest dokładnie to samo, jak bywało jeszcze wcześniej. Nihil Novi.
Możemy poudawać, że zostajemy feministkami ze skutkiem natychmiastowym i odmówić zapraszania kogokolwiek. Zgadzam się, że obecność partnera nie warunkuje wcale dobrej zabawy. Tu przynajmniej zdrowy rozsądek – feminizm jest tu instynktownie zupełnie identyfikowany jako rodzaj pozy, sztuczności, maski.
A już zdanie Wszystkie panie dobrze wiedzą, że o mężczyzn coraz trudniej, i to z dodatkiem o czym sama się przekonałam. Pokazuje, już bezpośrednio, jak są zgubne skutki opanowywania świata przez feministki kształtujące normalnych chłopów na swój obraz i podobieństwo jako wyraz docelowego a w rzeczywistości odrzucanego – mężczyzny? No, od razu powiedzmy -  nie mężczyzny a instrumentalnie traktowanego przedmiotu na swoistym rynku. Przedmiotu do którego ma się właśnie ściśle przedmiotowy stosunek. A co się robi z przedmiotem po jego zużyciu? Się go wyrzuca, lub poddaje utylizacji.
Zadaję więc podsumowujące pytanie
I po cóż wam kobity było schodzić z tego piedestału, po co udawać i chłopa i babę w jednym i po co odejmować młodym ten tak potrzebny okres kształtowania ideałów, czegoś do czego z natury podchodzi się z szacunkiem i poszanowaniem godności.
Komu to przeszkadzało?
I nie mówię tego jako stary zgred – i nie twierdzę wcale iż dawniej to było o wspaniale. Ale na pewno i Potoczkowe divadlo – nauczyło nas tajemnicy Teatru, Potoczkowy Zakład Męski pokazał formy odpowiedzialności i dyscypliny a i te podchody nauczyły nas, że kobietom z Ich konstrukcji należy się szacunek – bo są nosicielkami życia a i One wiedziały jakie natura Im daje zobowiązania życiowe.  
Proste i odwieczne to, a dziś – skasowane.
Komu to przeszkadzało – nie w tej formie – ale co do utrwalania pewnych reguł.
   
 Oczywiście istnienie reguł nie oznacza, iż nie są one łamane – ale za to mają być jako rodzaj przymiaru, wzorca.
Wzorce i pojęcia idealne – warto mieć w sercu, a nie w niepamięci.

 „Szukajcie a znajdziecie” chyba jednak nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości można już tylko potraktować jak jęk podświadomej tęsknoty za pojawieniem się reguł w których nie koniecznie trzeba mieć Partnera, być w związku Partnerskim. Wystarczy mieć chłopaka i z nim chodzić. Nie lepsza to reguła i konwencja?
A jak smakuje owoc zakazany? Wie tylko ten, co go w końcu spróbuje.
Oni  biedni , dzisiejsi młodzi, tego widać nie wiedzą