Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Śmieci: nowy porządek czy stare myślenie
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Śmieci: nowy porządek czy stare myślenie PDF Drukuj Email
Opinie
niedziela, 10 stycznia 2010 21:10 | Wpisany przez dr Feliks Stalony - Dobrzański

Ponoć tematyka odpadów Czytelnikom się znudziła. Nie jest ciekawa. A co jest ciekawe? Dużo rzeczy. Z tym, że każdego interesuje co innego. Czy nie są jednak ciekawe pieniądze wypływające z kieszeni, nakładanie zobowiązań nie do wypełnienia lub wręcz kapralskich w swych zapisach?

Wobec tego, że nie jest to może i ciekawe – to tylko informuję Państwa, że wchodzi właśnie, na najbliższej sesji RMK, pod obrady, projekt nowej uchwały o utrzymaniu porządku w Gminie.
Wręcz się cieszę, że taka Uchwała jest dana pod obrady, że jej treść będzie wynikała z decyzji Rady, a nie wejdzie jako Zarządzenie Prezydenta (choć i tak wykonawczo – będą to zarządzenia – i tak ma być). Wypełniona będzie formalistyka i co ważniejsze, pojawia się jasna deklaracja co do chęci zmian w praktyce wykonawczej PGO. 
To co poważnie mnie niepokoi w projektowanych zapisach to, to, że najwyraźniej są one bardziej nastawione na formalne uzupełnienie braków w zapisach do których i tak Państwo i Miasto są zobowiązane. Zapis, deklaracja to jeszcze nie jest możliwość wykonania zapisów. Można dziś uchwalić że wszyscy mają być piękni i młodzi – i nic z tego nie będzie wynikało. Takie na przykład zapisy jak w całym rozdz. 5 mówiące o poziomach składowych biodegradowalnych – są tylko czystą, i to formalnie wymaganą prawem unijnym, deklaracją, że takie właśnie poziomy są dopuszczalne. To jest fakt – i tyle Tylko - jak będą większe – to co? Każdy kubeł będzie badany? Każdy przewoźnik będzie rozliczany? Poziomy są zapisane w Ustawie i Dyrektywie, to więc co znajdujemy w Uchwale jest powtórzeniem. Oczekiwałbym przynajmniej zapisu delegującego, że Uchwała zobowiązuje Prezydenta i Jego służby do podjęcia i realizacji kroków doprowadzających do tego by te – wskazane poziomy były osiągnięte. Bo jak nie będą to wtedy – naprawdę nie będzie mieszkańcom wesoło – w kosztach odbioru śmieci. Co prawda Prezydent wybierany jest przez lud a nie Radę - czyli nie jest wprost wykonawcą jej woli, to zapis o konieczności podjęcia kroków by osiągnąć ..  i tu poziomy bio degradowalnych, lub poziomy segregacji jest możliwy i potrzebny. Inaczej to będzie tylko zapis - i wygoda dla urzędników.
Zero ułatwień dla mieszkańców i odbiorców odpadów. Tylko restrykcja – słabo egzekwowalna.
Dalej. Pięknie, że jest zapis o obowiązku (nie dobra wola, chciejstwo czy toporność a konieczność pilnowana przez Straż Miejską) segregacji odpadów. Właśnie Uchwali się i co? Straż Miejska każdemu zaglądnie do kubła? Ileż można zdziałać restrykcjami, karaniem? Zaśmigać się i narazić na śmieszność i wzbudzić w mieszkańcach żyłkę do gry w policjantów i złodziei – bardzo prosto. Mamy więc w tej sprawie – degradacji - przynajmniej zapisy choć nadal deklaratywne, to jednak przynajmniej mówiące, że mieszkaniec jest zobowiązany. I co? Każdego się policyjnie – strażniczo rozliczy? I po co uruchamiać taką wojenkę. Nie lepiej tylko walczyć z opornymi, a chętnych przytulić, dać Im ułatwienia w byciu dobrym.  No tak. Tylko trzeba w tym kierunku podumać, a nie tylko gonić ze straszakiem bezsilną Strażą Miejską. Ani Jej ani Władzy splendoru poważania i skuteczności to nie przysporzy. Brzydko podejrzewam, ze cały czas jest tu na oku „ułatwienie” ale monopolem spalarni. Tak i tak to spalarnia weźmie. I biodegradowalne i niewysegregowane. Oczywiście; skądżesz znowu ach skądże – powie ktoś, ko wierzy. Po Raporcie oddziaływania spalarni na środowisko trochę już trudniej wierzyć, ale powiedzmy.  
Albo ostatnio wprowadzany – zbiorczy punkt odpadów wielkogabarytowych. Każdy może przytransportować niepotrzebna szafę i odbiorą za nieduże pieniądze – albo nawet za damo. Macie Państwo starą rozlatującą się meblościankę – Późny albo i Wczesny Gierek. I co? Zniesienie, transport? Są inne metody na dobry biznes wokół tej sprawy, a tak? Magiczne myślenie w Magicznym Krakowie. Kto taką meblościankę przywlecze do punktu? Telewizor jeszcze wsadzi do samochodu – ale to wszystko. 
Ten obowiązek segregacji – choć jest oczywisty i jest koniecznością – ale też i można go tak wprowadzać, by w istocie go – nie wprowadzić. Bo jak do tej pory idzie – widzimy. 
Dalej. Zapisy szczegółowe o strefach i wielkościach działek, na których coś można albo nie można hodować. Przypomnę tu walkę komuny z krowami na Błoniach. Jak pamiętamy wzięły się one z tradycji, a pokonała je najzwyklejsza ekonomia, a nie żadne groźne nawet zarządzenia. I dobrze,  bo to mleko, z tej „łąki” było dobre w XIX w, ale nie dziś. Lecz zabawy było co niemiara, a śmieszność ówczesnych władz z czujną Milicją na czele, potyczki prasowe, płomienne felietony postępowców, przeszły do legendy Półwsia i Miasta. 
Nakładając jakieś zobowiązanie, trzeba mieć pewność, że to zobowiązanie będzie mogło być wypełnione, że ma jakiś sens – który ludzie przyjmują za swój. Ono nie ma sugerować jakoby powstało, bo komuś, coś wpadło do głowy. Cała Uchwała to w ogóle pasmo „zabrania się”, „nie wolno” itd. Czy jest przygotowany system pozytywnego działania, system odbioru odpadów segregowanych w tym i niebezpiecznych? Znów – gdy w kuble jak dziś – znajdzie się bateria to i co? MPO się na cały blok czy kamienicę obrazić? Śledztwo -  kto wrzucił? Nie tędy droga do słusznej skądinąd sprawy.
Zapisy Uchwały można dalej omawiać pod tym kątem. Tylko po co? Jak Radni się nie zorientują i nabiją na, słuszne powtarzam i potrzebne, deklaracje – nic z tego.  Powstanie następne martwe prawo. Obym się mylił.
Jak dla mnie wychodzi z tego tylko dalszy brak pomysłu na realne rozwiązania i stare, dobre przyzwyczajenie do systemu nakazowo – policyjnego. Tak to obowiązywało przez lata – i dlaczego ma być inaczej? Tak to widzi zawodowiec – fachowiec, siedzący w sprawie w Mieście od lat. Inne rozwiązania są przecież niepraktyczne. Wedle Jego wyobrażeń i praktyki. 
A powinno być w końcu inaczej. Tu już nie chcę nawet mówić o tym wszystkim, co jako ponoć „ogólniki” było tłuczone w trakcie SFK i potem. Zero reakcji.
Co widać właśnie.
Za chwilę wybory. Może by tak kandydatów jednak maglować na ten tak „nieciekawy” temat, który solidnie odczujemy po kieszeniach. Odczuć musimy, i dziś tą niepopularną i anty populistyczną prawdę twardo powiedzmy, tylko rzecz w tym, by odczuć najłagodniej. Jak ktoś powie, że będzie pięknie i tylko przyjemnie, oraz prawie za darmo,  to dla potrzeb wyborczych będzie bujał.
Mało Państwu nabijania się na obietnice?