Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Poloneza czas zacząć
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Poloneza czas zacząć PDF Drukuj Email
Opinie
sobota, 16 stycznia 2010 19:30 | Wpisany przez Iza Solarz

Przyszła  i minęła. Do matury zostało 100 dni, a ostatni dzwonek nawołujący do nauki już ucichł. Polonez skończony, nocka zarwana i odespana. Czas na zakuwanie. Między retuszowaniem zdjęć i rozmasowywaniem poobijanego kolana spisuję subiektywną relację z balu studniówkowego VIII LO.

Kiedy udało się już znaleźć własny stolik zaczęły się rozmowy na podstawowy temat: kto jak wygląda. Królowały tradycyjnie czarne sukienki, w większości krótkie, ale czerwone kreacje były dość często widoczne w tłumie tańczących. Obejrzenie sukienek wszystkich znajomych (oraz partnerów koleżanek) zajęło jakąś godzinę, czyli tyle czasu ile zostało do poloneza. Próby przebiegały ciężko i pracowicie, więc układ nas rozczarował. Nie musieliśmy się ani trochę wysilać, wystarczyło pilnować nogi. Niektórzy mieli nawet z tym spory problem, zaczynając od pierwszej pary (wszyscy wiemy kto w niej tańczy…). Szkoda, że polonez nie trwał dłużej. W końcu to najważniejsza część całego balu.
Po obiedzie zaczęły się porządne tańce, które ściągały na parkiet nieomal wszystkich, łącznie z nauczycielami. Największe wzięcie miał profesor historii. Uznaliśmy, że taki taniec będzie doskonałym sposobem na zaklęcie matury, żeby była łatwiejsza, dlatego trzeba było się deklarować już 3 tańce wcześniej. Chyba nikt inny nie miał takiego powodzenia.
 Tradycyjna zorba zamieniła się w bieganie w kółko, kiedy okazało się, że ani jedna osoba nie robi tego samego. Na szczęście zbiorowy kankan wypadł lepiej, bo przecież to umieją wszyscy. Zakończył się symbolicznym szpagatem dwóch osób – mnie i klasowej koleżanki. Dlatego teraz mam sińca na kolanie, przez którego źle mi się chodzi.
Tradycyjnie skakaliśmy wokół pomnika Adama Mickiewicza, zwanego pieszczotliwie Adasiem. Niestety, reforma edukacji namieszała nam porządnie w głowach i nikt z nas nie wiedział, ile właściwie okrążeń powinniśmy wykonać. Policjanci siedzący w radiowozie przyglądali się z politowaniem bandzie licealistów, którzy nawet się nie przebrali i mimo całej nocy na parkiecie próbują jakoś zapewnić sobie powodzenie na egzaminach.
To był zdecydowanie najważniejszy wieczór tego roku. Czekaliśmy na niego mniej lub bardziej zniecierpliwieni, ale nasz entuzjazm malał, im bliżej było do piątku. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej.
Póki co, musimy się wyspać. Intensywne spędzanie nocy mocno nadwyrężyło moje myślenie i pisanie dzisiaj…