| Poloneza czas zacząć |
|
|
|
| Opinie |
| sobota, 16 stycznia 2010 19:30 | Wpisany przez Iza Solarz |
|
Po obiedzie zaczęły się porządne tańce, które ściągały na parkiet nieomal wszystkich, łącznie z nauczycielami. Największe wzięcie miał profesor historii. Uznaliśmy, że taki taniec będzie doskonałym sposobem na zaklęcie matury, żeby była łatwiejsza, dlatego trzeba było się deklarować już 3 tańce wcześniej. Chyba nikt inny nie miał takiego powodzenia. Tradycyjna zorba zamieniła się w bieganie w kółko, kiedy okazało się, że ani jedna osoba nie robi tego samego. Na szczęście zbiorowy kankan wypadł lepiej, bo przecież to umieją wszyscy. Zakończył się symbolicznym szpagatem dwóch osób – mnie i klasowej koleżanki. Dlatego teraz mam sińca na kolanie, przez którego źle mi się chodzi. Tradycyjnie skakaliśmy wokół pomnika Adama Mickiewicza, zwanego pieszczotliwie Adasiem. Niestety, reforma edukacji namieszała nam porządnie w głowach i nikt z nas nie wiedział, ile właściwie okrążeń powinniśmy wykonać. Policjanci siedzący w radiowozie przyglądali się z politowaniem bandzie licealistów, którzy nawet się nie przebrali i mimo całej nocy na parkiecie próbują jakoś zapewnić sobie powodzenie na egzaminach. To był zdecydowanie najważniejszy wieczór tego roku. Czekaliśmy na niego mniej lub bardziej zniecierpliwieni, ale nasz entuzjazm malał, im bliżej było do piątku. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej. Póki co, musimy się wyspać. Intensywne spędzanie nocy mocno nadwyrężyło moje myślenie i pisanie dzisiaj…
|









Przyszła i minęła. Do matury zostało 100 dni, a ostatni dzwonek nawołujący do nauki już ucichł. Polonez skończony, nocka zarwana i odespana. Czas na zakuwanie. Między retuszowaniem zdjęć i rozmasowywaniem poobijanego kolana spisuję subiektywną relację z balu studniówkowego VIII LO.

