| Działka pod Kopcem –cd. |
|
|
|
| Opinie |
| wtorek, 23 marca 2010 19:31 | Wpisany przez fsd |
Jak widać nadejszły (cytat z pamiętnego, filmowego Pawlaka, a nie pomyłka) czasy gdy to rzeczy najprostsze z oczywistych wymagają pokazywania i wyjaśniania. Jak wiemy – sprawa sprzedaży działki pod Kopcem przez Agencję Mienia Wojskowego już niegdyś poruszyła opinię publiczną, a to dla dwóch powodów.
Raz, że Miasto nie wyraziło kiedyś zainteresowania skorzystaniem z prawa pierwokupu, nie podjęło chyba jak widać w ogóle rozmowy w tej sprawie, a dwa, że Agencja wpadła na pomysł (teoretycznie zgodny z prawem) sprzedaży tej działki na zasadach komercyjnych – czyli – potencjalnie pod np. zabudowę mieszkaniową. Nie byle jakiego terenu – a terenu w ścisłym pobliżu Kopca Kościuszki. Niejeden powie – no i cóż z tego, że w takim położeniu. Tym lepiej – bo więcej kasy będzie można wziąć za sprzedaż. Można i tak. Pozostając jednak nawet w tym typie myślenia – można szybko odpowiedzieć – że byłaby to paserka – a ta jest zabroniona prawem – można tez dodać, iż jest to teren, na którym mając przemyślany program jego zagospodarowania można zarobić znacznie więcej, niż dziś by się wzięło z wolnej sprzedaży. Program taki, jak go widzę byłby na dodatek do łatwiejszego a nawet wyłącznego zrealizowania z udziałem i po patronatem WP. Niemożliwe ? No właśnie – tu leży bariera w braku wyobraźni. Mówię tylko, że to się da – taki program funkcjonalny zaproponować. I wystarczy. Nie jest to bowiem działka taka jak każda inna, na dawnym poligonie, czy nawet obejmująca obiekt sportowy. Takie to miejsca przecież Agencja przehandlowuje – co do elegancji czego zresztą mam poważne wątpliwości Miejsce w otoczeniu Kopca ma szczególne znaczenie – a dla Wojska Polskiego powinna mieć charakter miejsca – symbolu. Jak wiemy też wartość nieruchomości w słabszym stopniu zależy od substancji jej zabudowy (chyba, że byłby to teren np. pod Zamkiem Wawelskim) a w znacznie większym – od lokalizacji. I to jest ten drugi element wyjątkowej wartości tej działki. Nie mieści mi się w głowie by Wojsko Polskie tych dwóch okoliczności nie umiało skojarzyć i utworzyć z tego dla siebie znakomity interes przewyższający wartość tej działki jako takiej. Może po prostu – nie chce, nie umie albo właśnie niestety nie rozumie swojej roli – tej ponad reprezentację przy paradach oraz przy Grobie Nieznanego Żołnierza oraz wypełnianej wysyłką kontyngentu na misje czasem wręcz dyskusyjne. Gdy zrobił się szum – developerzy ze sprawy się najwyraźniej wycofali. Była to Ich decyzja biznesowa – widać ocenili, iż na tym nie da się zrobić interesu, jest on zbyt przeciw ludziom. Agencja – jak automat – furt chce sprzedać. Koniecznie drogo. Rola pasera jednak nie jest zbyt opłacalna Na czym ta paserka polega w tym przypadku – już dość dawno temu opisywałem w Gazecie Internetowej nawet, wtedy, gdy to po raz pierwszy była uruchamiana procedura przetargowej sprzedaży tego terenu. Pokrótce – chodzi o to, że Wojsko tego terenu nie kupiło – a więc nie sprzedaje literalnie swojego. Handluje też przy okazji pewną wartością niematerialną, która jednak silnie buduje wartość tego terenu. To, że Miasto, chce ten teren przejąć tanio – rozumiem. Tu jednak się obawiam, iż zmiana właściciela nie musi wcale automatycznie pociągnąć za sobą innego podejścia do terenu. W końcu to leży w rękach Miasta – a nawet być może i innego w ogóle podmiotu. Jak pamiętam bowiem a nie wiem czy jest to formuła jeszcze obowiązująca – wedle umowy o dzierżawę fortyfikacji przez FKS (inaczej mówiąc w skrócie RMF) – to do tej Fundacji należało przygotowanie Planu Zagospodarowania Terenu. Kombinacji biznesowych wokół tego atrakcyjnego terenu – można widzieć sporo. Można w tym miejscu przypomnieć, iż ten teren był wykupiony przez Naród – dla założenia osady dla weteranów wojsk Kościuszki. Tak wiec – późniejsze przekazywania czy zawłaszczanie terenu a końcu obecne dysponowanie nim przez Wojsko były tylko – jak można wywodzić – zmianami form administrowania terenem. Też i jego przeznaczenie – jest jasne – choć jako żywo po weteranach Kościuszkowskich – już śladu nie ma. Pozostało jednak to, co opisał niegdyś T. Łubieński („Bić się czy się nie bić” Wydawnictwo Literackie 1980) pokazując jakie elementy były ważne dla przechowania myśli niepodległościowej. Pokazał on to, co wszyscy wiemy, jaki jest wkład tej tradycji w realizacji marzeń o wolnej Polsce. A to się ziściło. Warto to upamiętnić i przekazywać następcom. Dzisiaj – sam zamiar prostego handlu komercyjnego tym terenem wprost dowodzi kompletnego lekceważenia lub nieznajomości tej problematyki. I to gdzie? – W Wojsku! Przechodząc do konkretów - nie prościej byłoby, realizując ten przekaz, utworzyć w wyniku porozumienia pomiędzy Miastem a Wojskiem – np. Stowarzyszenie Pieczy nad Tradycją WP - nazwa zresztą obojętna, w ramach którego, z udziałem założycieli (a więc i Miasta i Wojska) grupa ludzi chętnych do merytorycznego przystąpienia do tej inicjatywy, zaproponowałby i wypracowała taki program nawiązujący do znaczenia tego terenu. Mało w Krakowie Architektów, Planistów, Historyków, ludzi tradycji Narodowej itd.? Formuł i rozwiązań można tu widzieć sporo – byle zobaczyć w tym i interes Wojska i Miasta i służebność dla ludzi. Te myśli są i wypracowanie koncepcji, przy założeniu zdyscyplinowania wojskowego toku dyskusji, nie trwałoby przesadnie długo. Oczywiście – wypracowanie tej koncepcji byłoby pierwsze. Po zaakceptowaniu tego programu przez obie strony tworzące Stowarzyszenie (czy jak się to będzie nazywało – obojętne), można go potraktować jako propozycję autorską tego zespołu, który by ją wypracował. Tym sposobem – koncepcja jako taka – powstałaby bez kosztowo. Następnym krokiem byłoby myślenie o montażu finansowym, a zwieńczeniem działań byłoby powstanie i biznesowe działanie owego nazwijmy go roboczo – Centrum. Centrum – przynosić by mogło nie tylko zyski finansowe, ale i pozwoliłoby realizować ważne społecznie w czasie pokoju funkcje WP a i dla Miasta u sporo miejsca by się znalazło. Dla Internacjonałów i neofitów europejskich może nie jest to do końca myśl miła – ale i w tym wymiarze mamy dbać o naszą tożsamość – Czyż nie? Nie widzę powodów by tak uporczywie rezygnować z szansy i interesu. |









Jak widać nadejszły (cytat z pamiętnego, filmowego Pawlaka, a nie pomyłka) czasy gdy to rzeczy najprostsze z oczywistych wymagają pokazywania i wyjaśniania. Jak wiemy – sprawa sprzedaży działki pod Kopcem przez Agencję Mienia Wojskowego już niegdyś poruszyła opinię publiczną, a to dla dwóch powodów.
Raz, że Miasto nie wyraziło kiedyś zainteresowania skorzystaniem z prawa pierwokupu, nie podjęło chyba jak widać w ogóle rozmowy w tej sprawie, a dwa, że Agencja wpadła na pomysł (teoretycznie zgodny z prawem) sprzedaży tej działki na zasadach komercyjnych – czyli – potencjalnie pod np. zabudowę mieszkaniową. Nie byle jakiego terenu – a terenu w ścisłym pobliżu Kopca Kościuszki.