|
Wdaje się, iż wyrok jaki został wydany na Zakrzówek – bo inaczej tego nie nazwać nie sposób, przekracza elementarne poczucie równowagi pomiędzy interesem jednego podmiotu a dbałością o zasoby przyrodnicze, o poszanowanie zdania społeczności i to nie tylko lokalnej czyli interesu Miasta.
W biały dzień przegłosowano. Normalna reakcja obywatelska po takim głosowaniu, poprzedzonym silnym oporem społecznym, wymaga oczekiwania przynajmniej ujawnienia, kto i jak w tej sprawie głosował. Nie duszki to zrobiły, a nasi reprezentanci. Sprawa jest publiczna i tu o tajności mowy być nie może. No tak. To jednak tylko może pociągnąć i tak iluzoryczne konsekwencje polityczne na szczeblu lokalnym. Giętkość języka niejednemu pozwoli wytłumaczyć, iż to jest jedno jedynie słuszne rozwiązanie. Tym samym będzie można wyjść z tej sprawy z zachowanym mandatem Radnego albo i jeszcze lepiej. Przykłady z przeszłości do przywołania. W sumie nie ma się czym przejmować. Tak sobie może powiedzieć niejeden Radny. A nie powinien móc. O pewne. Nie czas już więc i miejsce na wykazywanie nie tylko agospodarności, niezgodności z prawem i rozsądkiem owej decyzji i to podjętej – co jest szczególnie hańbiące – pod groźbą czyli nie na podstawach, które mają być obowiązkowo brane przez Radnego. Ten ma rozważyć decyzję a nie podejmować jej pod groźbą – jakoby strasznych konsekwencji prawnych podjęcia innego rozwiązania. Jak wiemy decyzja pod groźbą z litery prawa jest nieważna. To, że groźba mogła być wykonana – wiadomo. Lecz jednak – czyżby Ci którzy kupowali i sprzedawali nie wiedzieli, co jest przedmiotem handlu? Ci co kupowali wiedzieli. I nie mogą powiedzieć – nie znaliśmy walorów przyrodniczych i nie tylko – tego terenu. Tym samym – powstaje problem czy aby Ci co sprzedawali wiedzieli co sprzedają, czego się pozbywają? Może nie widzieli, że to jest miejsce, z którego dla Miasta można wyciągnąć znaczne zyski? Tak postawmy problem. Tak jak onegdaj Aztekowie nie cenili co mieli, a dla Hiszpanów to wartość miało. Czym się to, pokrótce mówiąc, skończyło? Pojedynczy Aztek myślał pewnie, że robi znakomity interes. Nie chciałbym być Aztekiem Biznesu. Skąd nagle taka spolegliwość? To trzeba zobaczyć w szerszym polu – nie koncentrując się na tej jednej rzeczy. Mamy najpierw handel – potem przymus pod groźbą, której Miasto strasznie się zaczyna bać. Gdzie jest przemyślenie decyzji, gdzie jest jej suwerenność, gdzie niezależność w realizacji interesu mieszkańców. Czyżby ich nie było? Co to? Zobaczmy sprawę Zakrzówka w perspektywie ustawiania Miasta w sytuacji przymusu i jako jedną z wielu a potem dopiero zapytajmy się o siłę sprawczą i narzędzia. Te bowiem okazują się być stosowane konsekwentnie. Ustawmy w jednym ciągu takie sprawy jak Motel Krak, Hotel Forum, Galeria Krakowska, Parking na Groblach, Teren okolic Kopca Kościuszki, lokalizacja spalarni, teraz Zakrzówek – a listę można ciągnąć. Zastanówcie się Państwo co jest u wspólnym mianownikiem. Zawsze jest aż zastanawiająco lekceważący stosunek do wartości którą się ma w dyspozycji. Krak – to teren na wlocie do Krakowa od Północy, przy linii kolejowej, bezpośrednia łatwość komunikacji z autostradą i Miastem. Spółka z kapitałem założycielskim 100 złotych – i to nie dziś zakładana – stawiała pretensje na poziomie setek milionów. Widmo oddalone – ale dalej nic się nie dzieje. Czyżby – czekamy? A sprawa powiązań ze światem polityki i gorących poparć w kolejnych odsłonach jej przechodzenia przez UMK postawiona do pokrycia kurzem zapomnienia. Hotel Forum – to widok (któż by to cenił?) na Wawel – Skałkę – Kazimierz - Sylwetę Miasta. Jak tam właściwie ta sprawa wygląda – Któż to wie? I tak po kolei można by było oglądać każdy z przytoczonych tu przykładów. Każdy trzeba osadzić jako perełkę wartości Krakowa – jedną wśród wielu. Potraktowana aż zastanawiająco „ z buta” lekceważenia. W każdej też ze spraw mamy oddanie we władanie – bez świadomości chyba co i komu się udostępnia. Zawsze w końcu znajdujemy też elementy szantażu – pod którym Miasto potulnie – kapituluje. Tak jakby nie miało narzędzi obrony swoich interesów. Przejdźmy się czy pojedźmy pod były Hotel Forum. W takim miejscu – mamy tylko wystawę kolejnych banerów, tor caringowy szklenie psów i parę innych podnajmujących kubatury i teren usiłujących z czegoś żyć. Przejazd zablokowany i przedostanie się z jednej strony na drugą ex - Hotelu – to wędrówka przez Podgórze, Mateczny albo Rondo Grunwaldzkie. Miasto ma zrezygnować z wartości, która powinna pracować dla Miasta. Teren Kopca – odstępujemy od prawa pierwokupu a i WOJSKO !! nie wie czym dane mu jest dysponować. Gdyby ktoś wybudował parking podziemny na obrzeżach Miasta – zarobił by? A tu – pod Wawelem – obłożenie pewne – a Miasto gestem oddaje wpływy – jak można wyliczyć z co najmniej 60 lat eksploatacji – bez warunków dla siebie. Zakrzówek – to samo. Radni się przestraszyli szantażu, że będzie dochodzenie o odszkodowanie, gdy to Miasto powinno wykazywać straty realizacją takiego jak jest zamiaru inwestycyjnego. Nie dajmy się skołować Developer dobrze wiedział co kupuje – ale widać nie dostał wyraźnych wskazań co do dopuszczalnych funkcji terenu. I teraz pod presją – Miasto z nich rezygnuje. Przy dzisiejszej bucie lekceważenia konkretnych opinii społecznych i równocześnie nieprawdopodobnie sprawnej dbałości mówienia o niezwykłym wprost szacunku i docenianiu wagi konsultacji społecznych – dalsza droga realizacji interesu Gminy – bo nie pojedynczych mieszkańców – by było jasne – jak widać nie może się odwoływać do Samorządu. Ten zawiódł. Tak to odczułem jako obywatel. Nie jest przykład Zakrzówka jedyny. Zawsze, w każdym z wymienionych wcześniej przypadków okazuje się, ze Miasto w jakiś dziwny sposób nie jest uodpornione na możliwości zakładania mu kolejnych chwytów w tych zapasach, nie jest impregnowane na szantaż. Łatwo mu podlega. Daje się chwytać w kolejne „Nelsony” Jak widać w biznesie turystycznym – przez brak właściwej oceny wartości posiadanych, brak rozsądnych i opartych inne wartości kierunków promocji (piwo i bar – Kazimierz – to jest promocja? – że rzucę tym przykładem), w oczach biznesu, Kraków jest takim Aztekiem Północy. To, że Biznes chce zarabiać i przejmować wartości – nic nie jest dziwnego. Dziwne jest to, że może to robić i to jeszcze strasząc. Ogałacając z tych wartości Miasto To jest straszne i dla mnie jako mieszkańca – nieciekawe. Zwłaszcza gdy sprawę Zakrzówka zauważyłem w tym szerszym nie tylko przyrodniczym i nie tylko lokalnym świetle.
|