| Matematyka na maturze – skandal to a może normalność? |
|
|
|
| Opinie |
| piątek, 07 maja 2010 05:35 | Wpisany przez dr Feliks Stalony - Dobrzański |
Jak sama nazwa wskazuje szkoła ogólnokształcąca, wykształcenie ogólne – ma dać młodemu człowiekowi ogólne podstawy wiedzy niezbędne w życiu i dla dalszego kształcenia.
Ogólne – to znaczy, że ten młody człowiek ma uzyskać taki poziom wiedzy ogólnej, który pozwoli Mu przynajmniej na rozmienieniu języka różnych dziedzin, ma poznać jakieś pojęcia i słownictwo, ma mieć wzbudzoną ciekawość otaczającego Go świata. Można dyskutować czy w ogóle dziś prowadzony system nauki jest tak wyrażonemu celowi w ogóle usłużne, lecz to jest już nieco inny i szerszy problem. Jednak dążąc do ogólnego wykształcania ktoś kto jest utalentowany polonistycznie lub ogólne humanistycznie – do nauki takich przedmiotów jak Język Polski czy Historia nie musi wnosić nadmiarowego wysiłku. Ktoś inny mając żyłkę do przedmiotów ścisłych – matematykę czy fizykę traktuje jak wejście w ciekawy świat zjawisk i nieoczekiwanych odkryć i nauka tych przedmiotów z kolei nie jest problemem. Szkoła ogólnokształcąca – kształci jednak ogólnie – i powinna sobie postawić za cel doposażyć delikwenta w wiedze humanistyczną i ścisłą – po równo. To raczej można powiedzieć dotychczasowy brak matematyki jako przedmiotu obowiązkowego – dyskryminował umysły ścisłe. System to Im nakazywał katowanie się humanistyką, a z kolei humanistów zwalniał z trudu przyswojenia sobie pojęć, na których opiera się w dużej mierze obecny stan rozwoju życia, kultury materialnej, ludzi naszej cywilizacji. Absurdalność histerii wokół problemu powrotu (bo nie wprowadzenia!!) matematyki do kanonu ogólnego wykształcenia obecnej tam od stuleci - każe się raczej zastanowić nad przyczyną onegdajszego wycofania matematyki z tego kanonu. Ciekawe jest też zastanowienie się nad przyczynami dla których obecny powrót matematyki jest przedstawiany jako zagrożenie hekatombą i odbywa się za pomocą pytań prymitywnych – czyli w sposób przeczący testowaniu przeczystej a rzetelnej wiedzy w zakresie dyscypliny na poziomie ogólnym. Chyba że za poziom ogólny Uznamy znajomość znaku plus i minus – ale to jest szkoła podstawowa. Od zawsze – królowa nauk – dziś jest taktowana jak coś co nauce nie jest potrzebne, dopust Boży i katownia, choć i tak rzecz się rozgrywa na poziomie pytań z cyklu „co to jest – po stawie pływa – kaczka się nazywa?” Jaki jest ogólniejszy powód tego stanu rzeczy? Przekształciłbym to też na pytanie o to, jaki jest powód dążenia do tego by wypuszczać z atestem ogólnego wykształcenia – ludzi ogólnie wykształconych tylko w połowie (co najwyżej). Nie dyskutuję tu już o poziomie wykształcenia ogólnego w innych dziedzinach, a których program też nastawiony generalnie na swoiste „nagrywanie” wiedzy, daje raczej dobre samopoczucie niż umiejętność używania i kojarzenia informacji i umiejętność ich analizy. Nie miejsce u na roztrząsanie tego problemu, ale stawiam go jako fakt – ku refleksji. Jest to fakt dla nas wszystkich, w dalszej perspektywie, bardzo niebezpieczny. W swojej istocie zagraża on możliwości odtworzenia się elity – a bez niej – jak bez głowy, społeczeństwo stanie się bezwolne, podatne na wpływy, pozbawione możliwości obrony swych żywotnych interesów. Powstanie bezwolna masa klientów w supermarketach i przy urnach. Tworzy to więc nowoczesną formę podporządkowania całego społeczeństwa w zniewoleniu. Dzisiejsza skuteczność kreacji jako rzeczywistości kompletnej fikcji, a także nawet odsetek ludzi nie rozumiejących słów, które się do nich wypowiada wprost już dziś, przeraża. |











Jak sama nazwa wskazuje szkoła ogólnokształcąca, wykształcenie ogólne – ma dać młodemu człowiekowi ogólne podstawy wiedzy niezbędne w życiu i dla dalszego kształcenia.
Ogólne – to znaczy, że ten młody człowiek ma uzyskać taki poziom wiedzy ogólnej, który pozwoli Mu przynajmniej na rozmienieniu języka różnych dziedzin, ma poznać jakieś pojęcia i słownictwo, ma mieć wzbudzoną ciekawość otaczającego Go świata. Można dyskutować czy w ogóle dziś prowadzony system nauki jest tak wyrażonemu celowi w ogóle usłużne, lecz to jest już nieco inny i szerszy problem. Jednak dążąc do ogólnego wykształcania ktoś kto jest utalentowany polonistycznie lub ogólne humanistycznie – do nauki takich przedmiotów jak Język Polski czy Historia nie musi wnosić nadmiarowego wysiłku. Ktoś inny mając żyłkę do przedmiotów ścisłych – matematykę czy fizykę traktuje jak wejście w ciekawy świat zjawisk i nieoczekiwanych odkryć i nauka tych przedmiotów z kolei nie jest problemem. Szkoła ogólnokształcąca – kształci jednak ogólnie – i powinna sobie postawić za cel doposażyć delikwenta w wiedze humanistyczną i ścisłą – po równo. To raczej można powiedzieć dotychczasowy brak matematyki jako przedmiotu obowiązkowego – dyskryminował umysły ścisłe. System to Im nakazywał katowanie się humanistyką, a z kolei humanistów zwalniał z trudu przyswojenia sobie pojęć, na których opiera się w dużej mierze obecny stan rozwoju życia, kultury materialnej, ludzi naszej cywilizacji.