Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Kołowanie ludzi
Smaller Default Larger
Kołowanie ludzi PDF Drukuj Email
Opinie
sobota, 15 maja 2010 08:21 | Wpisany przez dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

Tak by chyba zatytułować opowieść o spotkaniu konsultacyjnym (bo tak było ono oficjalnie zatytułowane w zaproszeniu) w sprawie Programu Ochrony Środowiska, nie tyle może opracowywanego, co uaktualnianego dla Krakowa przez Firmę EKO-LOG z Poznania.

Opracowanie ma obejmować – jak tytuł niesie:

Program ochrony środowiska dla Miasta Krakowa na lata
2010-2012 z uwzględnieniem zadań zrealizowanych w 2009
roku oraz perspektywą na lata 2013-2016

Jednym słowem – szeroki front.

Firma wykonuje tę pracę na zlecenie Miasta – i wyraźnie trzeba powiedzieć, iż jest to działanie rutynowe, wynikające z wymogów prawa – a Uchwała przyjmująca taki Program jest niezbędnie potrzeba w wielu działaniach Miasta, w tej właśnie perspektywie czasowej. Ustawodawca tak to postanowił, by było zagwarantowane myślenie strategiczne w większej niż kadencja perspektywie czasowej. Jest to więc dokument strategiczny i determinuje nie tylko działania, ale i dystrybucję finansów miejskich w dziale ochrona środowiska.
Ustawodawca też wymaga, by takie dokumenty były konsultowane. A że są hobbyści na tym świecie, zwłaszcza tacy – sprawami zainteresowani, a to by chronić własne otoczenie, a to z racji zawodowych, a to z zadań statutowych organizacji do których przynależą – tak więc zainteresowanie tym opracowaniem – jest.   
Tyle teorii. A jaka praktyka?
Materiały dostarczone na tzw. zapalenie płuc. W ciągu paru dni, organizacje działające społecznie i prywatne, zainteresowane osoby, miały przestudiować 120 stron wydruku, z tabelkami o niesprawdzalnych lub ogólnikowych, a życzeniowych danych. Klasyka. Zasada „konsultacji” prowadzonych z automatu, dla zadowolenia wymogów formalnych jest prosta jak  banan. Kto przyjdzie – będzie uczestniczył w spotkaniu, kto nie przyjdzie – jego wina i brak zainteresowania dający wolną rękę Decydentom.
W spotkaniu nie uczestniczyło za dużo Osób, ale za to były to Osoby wiedzące o czym mówią.  
Prowadzący spotkanie Przedstawiciel Firmy, powiedzmy – zreferował tekst pisany. Na Sali siedzieli ludzie umiejący czytać – to poszło na razie gładko.   
Nie mnie oceniać samo to opracowanie – ale takie uwagi jak –zupełnie  przykładowo tu tylko wymienię, każą się dobrze zastanowić nad sprawą, a mnie jako obywatela bardzo już niepokoją.
Oto te przykładowe;
1/ Brak powiązania  odwołania się do skutków realizacji Programu Gospodarki Odpadami (PGO) z realizacją i zadaniami Programu Ochrony Środowiska (POŚ) bez wymienienia choćby głównych wątków w tym zakresie a odesłanie tego problemu do strony internetowej jako źródła.
2/ Nieznajomość warunków lokalnych – jak te jakie są obszary przyrodniczo cenne, czy jak wygląda opracowanie eko – fizjograficzne, które w Krakowie istnieje – powoduje, że opracowanie w części jest opisem stanu istniejącego (ale właśnie bez tych podstaw) a w części już może być tylko koncertem życzeń i lewitacją.  
3/ to samo tyczy stosunków wodnych wśród których brzmiące uspakajająco stwierdzenie o wysokim stopniu skanalizowania terenu – jest w swej istocie informacją, iż 60 tys. osób w mieście jest poza zasięgiem tego systemu.
4/ ciągłe przyjmowanie w Programie, że edukacja – to pouczanie, nauczanie, kolejne konkursy i uroczyste Dni – świadczy o rutynie, braku innych koncepcji w tym zakresie i skazuje te działania na ich  ograniczoną skuteczność. Przyjęcie zaś, że miarą skuteczności akcji edukacyjnej jest ilość zebranych wysegregowanych odpadów – nie wymaga chyba komentarza. To tak, jak kiedyś powiedziano: „nie wolno mylić kontroli organu do myślenia z kontrolą organu do siedzenia”.  

I tak dalej.
Padały nawet ostre uwagi co do kompetencji – i faktycznie, co wszyscy zauważyli, Ojcem opracowania jest Firma  nie ma ona za to konkretnych Autorów.
Przygotowując się do spotkania –  jako przedstawiciel organizacji pozarządowej zajmującej się problematyka ochrony środowiska i to od lat 30 tu  czyli Polskiego Klubu Ekologicznego (PKE – Okręg Małopolska),  jeszcze przed jego rozpoczęciem, do protokółu przedłożyłem organizatorom następujący tekst;

Prosimy o zaprotokółowanie co następuje ;

1/ W naszej opinii dzisiejsze spotkanie nie może być traktowane jako spotkanie o charakterze realizującym konsultacje społeczne dokumentu o nazwie „Program Ochrony Środowiska …..” Podnosimy, iż konsultacje, są czym innym niż doradztwo dla Firmy wykonującej zlecenie i są one procesem ciągłym. Takie spotkanie jak dzisiejsze, powinno być organizowane i prowadzone ewentualnie przez Zleceniodawcę, lub najlepiej przez kogoś zupełnie niezależnego od wykonawcy, po jej oddaniu i wykonaniu recenzji tej pracy. I takich konsultacji – i to prowadzonych nie tylko w małych grupach się domagamy. Czym innym jest konsultowanie wszystkiego ze wszystkimi – i nie o to tu chodzi, a o trafianie z problemami do zainteresowanych w tym – z informacją ogólną do ogółu mieszkańców.
Kwestię szerzej rozwiniemy w naszym pisemnym wystąpieniu.

2/ Uważamy za niezbędne, by omawiany tu dokument „Program Ochrony Środowiska….” został poddany recenzjom wykonanym przez uprawnione do tego osoby ze środowisk naukowych niezależnych od zleceniodawcy i zleceniobiorcy.

3/ Wnoszone przez nas uwagi, w takim zakresie jaki jest możliwy; z trybu powiadamiania i czasu danego opinii społecznej na zapoznanie się z dokumentem zawierającym dane trudne lub wręcz niemożliwe do weryfikacji, a także zawierającego opis stanu istniejącego i te pozostające w sferze ogólnych deklaracji życzeniowych, przekażemy na piśmie w wyznaczonym przez Firmę terminie, licząc datę stempla pocztowego.


  Zanotujmy to w tym miejscu dla pamięci, iż w wyniku dyskusji Pani reprezentująca Wydział Środowiska UMK – wyraźnie przyznała, że to spotkanie NIE JEST SPOTKANIEM KONSULTACYJNYM – wszyscy słyszeli – ale czy nie będzie ono jednak użyte w papierach jako spotkanie konsultacyjne – to się dopiero okaże. Trzeba będzie oko na sprawę  mieć, bo takie „zaliczanie” spotkań konsultacyjnych – to już niestety rutyna.
Opowiadam to wszystko nie relacjonując treści samego dokumentu (ten wszak nie jest jeszcze gotowy i wygląda na to, że firma u ludzi szuka doradztwa – co robić, by dzieła dokończyć). Robię to celowo – i dla ilości krytycznych merytorycznych uwag, które jednak padały ze strony Sali – ale głównie dlatego, ze swym tekstem, pragnę Państwu przybliżyć o wiele bardziej podstawowy problem. Poważnego zagrożenia dla podmiotowego traktowania społeczeństwa.
Dokument strategiczny – przygotowywany jest jak widać tak, że amatorzy stawiają kłopotliwe pytania. Dokument jest przygotowywany przez nieznanych Autorów z odsyłaczami do stron internetowych, które dziś są – jutro ich może nie być, spotkanie konsultacyjne, które nie jest konsultacjami, ale konsultacjami stać się mogą, bo papier to przyjmie, a co będzie potrzebne dla szybkości procesu uchwalenia niezbędnie potrzebnego dokumentu –POŚ, itd. - to wszystko – jak mi się wydaje - powinno  zaniepokoić opinię publiczną.
W każdym razie – czekajmy na to, co Firma pokaże jako swoją pracę – nie opis materiałów pozyskanych z UMK.
To ten dokument – spodziewam się – będzie zapewne konsultowany i miejmy nadzieję nie na takich warunkach, które by faktycznie uniemożliwiały jego przeczytanie i pozwoliły na rzetelną konsultację.
 A za doradztwo – nie wiem czy padło słowo dziękuję, bo ze spotkania wyszedłem. Jest czas do 26 maja br na składanie uwag – a darmowe doradztwo PT Wykonawcom, mniej mnie interesuje. Było ono praktykowane z zapałem przez ludzi na Sali, w Ich przekonaniu, że robią rzecz dobrą i taką, z której skorzysta Miasto. Otóż – w moim przekonaniu – nie skorzysta – a straci, bo zapłaci za mierzwę informacyjną i za pracę, którą w jakiejś części wykonają właśnie Ci ludzie – czyli nie Ci, którzy za tą pracę wezmą pieniądze i - miejmy nadzieję – odpowiedzialność.
To dlatego jest tak ważne b taki dokument był recenzowany niezależnie, Każdy artykuł przed publikacją jest dobrze wentylowany recenzjami – a tu chodzi i o sprawy milionowego miasta, i o zobowiązania i kierunki działania,  o i wydatkowania pieniędzy na lata.
Firma wygarnął przetarg, bo była najtańsza. Dobry argument? Opracowuje rzecz dla Miasta nie znając warunków lokalnych, nie znając podstawowych opracowań i – uważając iż to wszystko jest OK.  
Czy zaoszczędzono pieniądze? Zobaczymy jak dzieło zostanie wykonane. Bo na razie jest w opracowaniu.
Poszukując informacji o Firmie – znalazłem ją pod innym adresem (ul Forteczna) niż ta podana na zaproszeniu (ul. Dobrowita), a lista referencyjna na stronie jest pusta. Miasto ją chyba zna, przynajmniej mam taką nadzieję. To jednak jest nieistotne – jeśli robota będzie wykonana  dobrze – korzyścią dla Miasta.