Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie O biletach 15 minutowych: rewelacja – super usprawnienie
Smaller Default Larger
O biletach 15 minutowych: rewelacja – super usprawnienie PDF Drukuj Email
Opinie
środa, 02 czerwca 2010 07:04 | Wpisany przez fsd
Bilety 15 minutowe z możliwością przesiadki! I to nawet dwóch. Pomysł to postępowy naszych „dzielnych” rajców z PO a wdrażany przez ZIKiT w Krakowie. I mam nadzieję, że uzgodniony z MPK. Tego chyba w kabarecie by nikt nie wymyślił, a co dopiero w realu. Mrożek by się tej konstrukcji nie powstydził. Nie mówiąc o Profesorze Mniemanologii Stosowanej.
Niby pięknie – idziemy na rękę obywatelowi. I pewnie, w owczym pędzie,  może być to tak odebrane.
A rzeczywistość?
Składa się ona z częstotliwości i punktualności (korki!) przejazdu pociągów – bo tak się oficjalnie tramwaj nazywa, z długości tras, ze sprawności połączeń, powiązania ze sobą różnych kierunków i celów podróży, sprawności i precyzacji nastaw czasowych urządzeń kasujących no i osławionej gorliwości Kanarów, rzucających się najchętniej jak lwy na ten tłum w tramwaju, który składa się w ich oczach głównie są kamuflujących się kanciarzy. Można powiedzieć- każdy ma taką wyobraźnię jaką mu zawód i doświadczenie podpowiadają, ale darujmy to sobie.
Chętnie zobaczyłbym przykładowe możliwe połączenia osiągalne w tym systemie, a niewiele trzeba mieć wyobraźni by zobaczyć, jakie tu powstaje pole do działania dla owych służb kontrolnych. A i pasażer musi dokładnie do podróży się przygotować. To nie w kij dmuchał będzie przedsięwzięcie, by nie wpaść. W każącą rękę sprawiedliwości.
Wyobraźmy sobie; Wsiadam na przykład do tramwaju A, podbijam bilet – i nawet reguluję zegarek do aktualnego czasu wybitego na bilecie. Jadę góra trzy przystanki (gdy nie ma korków) wysiadam – oczekuję na następne połączenie. Zapewne – ufam naiwnie - w tym systemie połączenia będą już zestawione w pełni synchronicznie na poszczególnych możliwych trasach przejazdu. No i jako pasażer o tej synchronizacji będę – też ufam - jakoś powiadomiony. Jak bowiem korzystać z czegoś czego nie znam? Fachowcy pewnie to wiedzą jak to urządzić a  dziś w połączeniach różnych linii mamy różnice nawet kilkunastominutowe. Nic to! Nie przejmujmy się nawet tym, ze są takie połączenia, w których różnice w częstotliwości kursowania tramwajów różnych linii, są rzędu kilku do kilkunastu minut. Załóżmy, ze nam się udało, choć już sama ta częstotliwość kursów wywraca koncepcję no i skrajnie dyscyplinuje pasażera do poważnego przygotowania się do podróży. Nie na księżyc – parę ulic dalej – bo za kwadrans  gdzie można dojechać? . Powiedzmy, ze nie mamy tu kłopotów, jesteśmy dobrze przygotowani do podróży, a i MPK – zapewne dokładnie poinformowane o wymaganiach, ma wszystko zapięte technicznie na ostatni guzik. Wsiadamy więc do dokładnie zsynchronizowanego tramwaju B – i dowiadujemy się od współpasażerów (no bo i skąd?) jaki jest aktualny czas pokładowy tego nowego dla nas pojazdu. Załóżmy, że wszystkie kasowniki mają ustawiony ten sam czas, co fizycznie nie jest dziś możliwe, jako że nie sądzę by każdy kasownik był wyposażony w urządzenia umożliwiające centralne ich regulowanie, to jednak jako pasażer muszę widzieć kiedy to z pasażera staną się gapowiczem. Ten kwadrans – to precyzja. .
Jedziemy tym drugim tramwajem B, i między przystankami kończy się nam czas 15 minut. W biegu nie wysiądę a więc warto by było mieć na zapas drugi bilet, który grzecznie kasujemy. Z taniego wariantu wkraczamy w droższy. Inaczej wkracza brygada, która ma już winowajcę.
Można tak dworować długo.
Poważnie jednak, stawiam tezę, iż cały ten pomysł – jest pułapką na klientów i nowym otwarciem finansowym dla  P.T. Kanarów . Jak wynika też z tej przymiarki do rzeczywistości, z „dobrodziejstwa” nowatorskiego rozwiązania będzie można korzystać tylko pod warunkiem dokładnego, wcześniejszego opracowania logistyki tego połączenia.
Po prostu.
Mamy oto źródełko uzupełniania kasy a i metodę na dyscyplinowanie  tych, którzy by tak sobie pojechać beztrosko, bo im się podoba.
Nie przesadzajmy  klient ma wiedzieć jak należy traktować władzę zwierzchnią czyli PT Kanarów . Dla nich to niewyczerpalne źródło rozkoszy i roboty. Będą jej mieli co niemiara, pod warunkiem że stosowna liczba ludzi na to się da nabić.  
Mnie się to w ogóle niepodobna zwłaszcza to realne utworzenie wielkiego pola do popisów dla Kanarów.
Udogodnienie zaś dla klientów – to czysta - jak z tego widać – teoria.
Widać chów Pana T. no i jako żywo wpływ Haszka. CK koncepcje w CK Krakowie i to nie na Prima Aprilis a na Dzień Dziecka.