Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Pierwsze uczelniane absurdy
Smaller Default Larger
Pierwsze uczelniane absurdy PDF Drukuj Email
Opinie
wtorek, 17 sierpnia 2010 08:58 | Wpisany przez Jeromino
Naprawdę wierzyliśmy, że po maturze czeka nas nieograniczona wolność. Miesiącami śniliśmy o swobodzie, relaksie i najlepszych imprezach naszego życia. Obietnica raju na ziemi. Z dnia na dzień miały przestać nas dotyczyć wszystkie przyziemne sprawy – poranne wstawanie, ciężkie torby i zadania domowe, które trzeba było od kogoś odpisać. Mieliśmy stać się dorośli. Wkroczyć w sławne „studenckie życie”, o którym słyszeliśmy legendy i opowieści pełne cudów.
I co?
W moim przypadku zaczęło się od walki z Panią z Dziekanatu, którą musiałam odciągnąć od kawy i ciasteczek, aby usłyszeć, że nie mam białej teczki. Jeśli pierwszy dzień wróży całą resztę, to ja tych studiów nie skończę. Podobnie jak pozostała trójka potencjalnych magistrów, którzy po mnie pielgrzymowali do sklepiku z papierami. Przyszła elita intelektualna kraju poległa przez brak białej teczki. Wstyd.
Co do reszty… Wciągnęliśmy się w oglądanie naszych potencjalnych planów zajęć, szukaniu ciekawych przedmiotów do tego stopnia, że zapomnieliśmy cieszyć się, że dostaliśmy się na studia. Nasza praca pierwszy raz przyniosła efekty. Wcześniej nie mieliśmy ani motywacji, ani tym bardziej nagrody za starania. Nic poza abstrakcyjnymi ocenami, które podważał każdy, kto nie chciał się przyznać, że po prostu nic mu się nie chciało robić. Ile z tego zawdzięczamy naszemu liceum? Coś na pewno. Sądzimy, że niewiele.
Przed nami kolejny stopień wtajemniczenia. Kolejne porcje absurdów biurokracji, szkolnictwa i zwyczajnej ludzkiej głupoty (najlepszym tego dowodem jest forum Uniwersytetu Jagiellońskiego). Dlaczego 4 zł za indeks musiałam przelać na konto, skoro przelew kosztuje mnie drożej? Czy śmieciarka na drodze naprawdę zwiastuje odwołanie zajęć? Czy studenckie imprezy wyglądają naprawdę tak jak w legendarnych opowieściach?  Czy wykładowcy to naprawdę nieczułe bestie? Kto jest w stanie pokonać Panią z Dziekanatu?