| Dobry gospodarz w wyborach samorządowych |
|
|
|
| Opinie |
| niedziela, 29 sierpnia 2010 07:13 | Wpisany przez fsd |
|
Gładko się mówi – w wyborach samorządowych będziemy wybierali dobrych gospodarzy, a nie celebrytów. Cwani detronizowani zostawiają swe związki z kolesiami w innych strukturach i spaloną ziemię – co gospodarzenie w ogóle wyklucza, warto jednak ku zdrowotności zobaczyć realia tego nader słusznego postulatu.
Po pierwsze wobec kryzysu zaufania do wszelkiej władzy i oficjeli z elitą włącznie – zupełnie jest naturalną filozofia wyborcy oparta o obawę przed nieznanym. Najmądrzejszy obcy jest wtedy stokroć gorszy od nawet głupawego i nieuczciwego swojaka. Przy tym ostatnim przynajmniej możemy sobie wyobrazić co nas czeka – a przy tamtym? Kto to wie? Po drugie – nader często mamy do czynienia z „dobrym gospodarzem” wysoko cenionym i silnie osadzonym w politycznym establishmencie – dającym Mu szanse, możliwości, dostępność przyznawania kolejnych programów bardzo i zupełnie nieważnych. To nie tyle więc co prawda dobry gospodarz a raczej technolog trzymania władzy dla jej posiadania dla siebie i swego obozu politycznego. Ludzie na co dzień zajmujący się przeżyciem, widzą tylko naskórek. Nie zapytają o koszty blichtru remontów, bruków, rewitalizacji starówek czy parków i pokrętnych nieraz programów z tytułami ochrona środowiska – które – bywa z tą ochroną mają tylko tytularny związek. Nie padają pytania o zadłużanie gospodarstw o nazwie „Gmina” czynione właśnie dla kreacji „swojego – dobrego gospodarza” Mówimy o technologii wmówienia wyborcy, który to kandydat, z definicji, jest dobrym a który złym gospodarzem. Warto więc sobie samemu – prostymi zupełnie pytaniami tą rzec zweryfikować przed oddaniem swego losu w ręce renomowanego dobrego gospodarza. W każdym razie weryfikować – a nie wierzyć na słowo. Wszak w każdej Gminie mamy – ponoć – samych dobrych i zadowolonych z siebie gospodarzy. Zna ktoś innego? Przecież może się okazać, iż kto inny – nawet z kłodami rzucanymi pod nogi będzie gospodarzył a nie włodarzył udzielnie. Zapytajmy Kandydatów choćby o ich stosunek do funkcji Gminy – czy będzie pływał w nowomowie, czy tez coś zapowie, możemy zapytać o stosunek do zadłużania Gminy w kontekście jej realnych możliwości. Też nie bez sensu jest pytanie cóż ty być robił gdybyś nie został Radnym czy Burmistrzem albo Prezydentem. Taki Prof. J.Dietl wcale nie musiał być Prezydentem – miał myśl, koncepcję nowoczesnego Krakowa – i choć w drugiej kadencji już Go zdejmowano ze stanowiska zostawił po sobie ślad do czasów dzisiejszych. Był gospodarzem. Choć nie był politykiem a był naukowcem. Dziś tacy są poza nawiasem z definicji. |










