Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Czy jesteśmy państwem cenzury sądowej?
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Czy jesteśmy państwem cenzury sądowej? PDF Drukuj Email
Opinie
wtorek, 16 listopada 2010 16:26 | Wpisany przez fsd

Jak się można dowiedzieć z bardziej szczegółowego opisu rzeczy –  Edward Brożek, jako Redaktor i osoba został pozwany przed Sąd Karny. Rzecz jest o tyle kuriozalna, że pozew dotyczy jego publicznej działalności. Normalnym trybem jest – w ramach jawności życia publicznego – wystosowanie żądania sprostowania , w przypadku odmowy, pozwu Redakcji o zamieszczenie takowego.

W końcu kontrowersja nie dotyczy działki, ogródka, wyglądu czy koneksji rzekomo pomówionego czy doznającego strat moralnych - a kwestii obchodzącej większą, lokalną społeczność, zaś pozwanym jest człowiek, który przyjął na siebie pewną rolę w życiu publicznym,  końcu nie obgadał on sąsiada przed sąsiadami lub posiuchtał na temat jego gustów czy wyglądu.
Ustawowo wymagana jawność informacji publicznej w tym też w sprawach obrotu wspólnym pieniądzem i zarządzania wspólnym mieniem, bywa mało wygoda i dla zarządzających i dla wykonawców różnych zadań. Swoim tekstem chciałbym zwrócić uwagę PT Czytelników na technikę ucieczki przed koniecznością odpowiedzi w sprawach publicznych - jak widać coraz częściej stosowaną w życiu.
Chowanie tej informacji wobec zamiarów i prób jej upublicznienia odbywa się z użyciem prawa i jego struktur. Wystarczy wnieść proces cywilny o obrazę. Z litery prawa, proces taki toczyć się ma za zamkniętymi drzwiami. Jest to w pełni zrozumiałe, gdy ktoś ogłasza napisem na płocie, że „Juzek jest gupi”. Zamknięcie jawności procesu zaoszczędza Józkowi publicznego maglowania czy i dlaczego miałby być on „gupi”.
Gdy jednak tą technikę stosuje Pan Burmistrz – a miało to miejsce w Myślenicach- wobec mieszkańca Gminy, który śmiał powiedzieć (a tak się miała ta konkretna sprawa) i to też w Gazecie niezależnej, że proces konsultacji społecznej był pozorowany – to już przestaje być zabawne. W tamtym myślenickim przypadku,  Pan Burmistrz wykorzystał fakt iż wedle prawa to on właśnie reprezentuje Gminę – i obywatel został zaciągnięty przed Sąd przez Gminę, a nie osobę „obrażonego” Burmistrza. Co prawda po wielomiesięcznych unikach samego powoda – wobec tego gdy zorientował się co narobił stawiając tak sprawę – proces najpierw się wlókł, a potem Gmina od niego odstąpiła – ale jednak nękanie za wygłaszanie opinii w niezależnym medium się odbyło. Sprawę tu opisałem bez uciekania się do detali – bo te nie mają znaczenia. Jest za to istotne to co chcę pokazać. Używanie Sądów – w technice nękania za wygłaszanie niezależnych opinii.
Wspólnym mianownikiem obu spraw – myślenickiej i tej z Hutniczego 2 jest po pierwsze unikanie publicznej i jawnej odpowiedzi na wyrażone publicznie opinie dotyczące życia publicznego i po drugie – użycie procedur prawa, słusznych i w pełni zasadnych w odniesieniu do sfery prywatnej, do ukrywania przed opinią publiczną odpowiedzi, które jej się należą. W przypadku Myślenic sam Burmistrz rejteradą przyznał gdzie leży prawda – w przypadku spraw Hutniczego 2 – nie rozstrzygając dziś gdzie leży prawda – bo to jest kompetencja Sądu, jako obywatel domagam się ujawniania argumentacji. Sprawa nie może postać tajna.
Pan Redaktor E.Brożek, nie napisał czegoś na płocie, podpisał się, ma wiedzę i argumenty i dlatego pisał to co napisał. Może ma złe argumenty, może źle wie – ale rzecz ma obrót publiczny, dotyczy nawet może i dóbr osobistych powoda, ale oglądanych przez pryzmat interesu publicznego. Dlatego też nie tylko wiedza co do efektu tego procesu ale i jakość argumentacji, a nade wszystko jawność procesu jest czymś co jest niezbędne. Tu niestety na Sąd jest nawet zastawiona pułapka. Sąd bowiem, bez woli powoda, nie może uchylić niejawności przewodu. Tak więc samo utrzymanie tajności jako wyłączny wynik woli powoda, będzie dla mnie silnym i bezpośrednim świadectwem istotnych przesłanek, którymi się kieruje powód. Stawi go to nie tylko dla mnie we właściwym świetle, a to, jak sądzę i mam nadzieję, Sąd weźmie pod uwagę.
Normalnie sprawą bym się w ogóle nie interesował. Mam jednak, jako człowiek od lat 30-tu działający w Polskim Klubie Ekologicznym   swe doświadczenia w tym zakresie jakie to metody są stosowane wobec głosicieli niechcianych opinii. Ciężka obraza napuszonego i utajnionego obrażonego kogoś kto nie rozgranicza prywatnego od społecznego – to znak rozpoznawczy poważnej obawy przed publicznym ujawnieniem rzeczowej informacji. 
Czekam więc na informacje szczegółowe. Te upublicznione. 
Sam „ogon schowany pod siebie” przez powoda staje się nieważny – jeśli by taki się objawił – jak w przypadku Myślenic. Choć tam akurat nie jest tajemnicą jak rzeczywiście przebiegały „konsultacje”. Uznaję bowiem, że jednak prawo do wyrażania opinii (nawet niesłusznych, ale wtedy publicznie musi być powiedziane, że są one niesłuszne) w sprawach publicznych jest czymś co chroni przed totalitaryzmem w każdej płaszczyźnie i na każdym szczeblu.
Z tego też powodu jestem w najwyższym stopniu zaniepokojony tym, co wyrabia władza centralna w odniesieniu nie tylko do Katastrofy Smoleńskiej, pamięci o ofiarach ale i Budżetu, wokół Telewizji, niezależności mediów, w tym magiczne działania wokół Komisji Śledczych (Poseł Sekuła jest tu już „klasą dla siebie” i mało co jest w stanie go przebić).  Sam fakt, że Rodziny w akcie bezsilnej rozpaczy szukają pomocy na jawną zupełnie podległość i sposób traktowania Państwa i pamięci Ich bliskich – jest wymownym objawem i przykładem.
Wspólnym mianownikiem – i w tych drobnych i w tych największych sprawach jest przemożna chęć zamiatania pod dywan, rzeczy publicznych. No i posiadania wyłączności na i tylko wygodną prawdę. Tego należy bronić jak się da i na szczeblu lokalnym robi to takie medium jak Krakowska.info
Dlatego tą – niby drobną, incydentalną, prywatną by się wydawało, sprawę Pana Redaktora polecam szczególnej uwadze. Podkreślam - bez względu na wynik, a dla samego mechanizmu warto o tej sprawie pamiętać i ją obserwować wspomagając obronę prawa do wyrażania niezależnych choć odpowiedzialnych opinii.