Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Uwagi po radiowej debacie Kracik - Majchrowski
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Uwagi po radiowej debacie Kracik - Majchrowski PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 26 listopada 2010 08:05 | Wpisany przez dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

Wysłuchałem wczorajszej debaty pomiędzy kandydatami na urząd Prezydenta Krakowa. Wysłuchałem, z jednego prostego powodu. W pierwszej turze głosowałem na  Andrzeja Dudę. Wynik tej tury zmusza mnie do wyboru pomiędzy dwoma generalnie – w mojej optyce – wadliwymi propozycjami.

Znów staję w sławetnej konieczności wybierania mniejszego zła. By było jasne – zła – dla mnie, a nie jakiegoś zła obiektywnego. Do jasnej – ciasnej – dlaczego, raz nie jest mi dane, wybierać większe dobro, tylko mam znów się decydować na mniejsze zło. Na jakiej podstawie mam się stać hurra optymistą i uznać,że to co wskażę, jest  mojego punktu widzenia - owym mniejszym złem.
Takich sytuacji mam serdecznie dość.
W żadnym momencie debaty, której wysłuchałem, nie usłyszałem wyjaśnień, które rozwiewały by moje oceny, że wybieram w ogóle jakieś inne zło. Z jednej strony mam doświadczenia jak jest realizowany – tak niby zachwalany - proces realizacji gospodarki odpadami, na własnej skórze doświadczyłem do czego są potrzebne i jak są prowadzone konsultacje. Te ostatnie – jak się okazuje są raczej okazją do wycieczek zagranicznych dla chętnych wybrańców, tak jak i edukacja pozostaje zawężona do pouczania. Z drugiej mam świadomość czysto politycznego charakteru obu kandydatów – z tym, że jeden ten związek ukrywa (choć ostatnio w wywiadzie powyborczym Pan Napieralski go wysypał oficjalnie) a drugi nie. To tylko przykładowe własne doświadczenia, które mi każą patrzeć na sprawę chłodnym okiem. Te dywagacje można by było ciągnąć dalej.  
Sumując; teraz stoję przed wyborem jednej z czterech dróg. 1/ Nie idę do wyborów w drugiej turze 2/ wrzucam głos nieważny 3/ głosuję na znane 4/ głosuję z nadzieją na zmianę.
Każda z tych opcji wymaga przynajmniej usłyszenia argumentacji. Gdy jako mieszkaniec nie uzyskam odpowiedzi wybiorę drogi 1/ lub 2/ i tak uznając, że wybrałem zło – ale to, co mnie jakoś usprawiedliwi to powiedzenie sobie w swym sumieniu, że nie miałem wyjścia. Bym i to mógł jednak powiedzieć, muszę dobrze się wsłuchać w rzeczową rozmowę.
Stąd moje zainteresowanie debatą i tym co i jak panowie w przykładowych sprawach mówią. Niestety w Debacie – ani śmieci ani konsultacje nie zostały poruszone, choć są kluczowymi sprawami dla funkcjonowania miasta jako organizmu. Trudno -  nie wina to kandydatów, a pytań i niemożności poruszenia wszystkich motywów.
Niemniej znalazłem w tej debacie parę ciekawych, a właściwie charakterystycznych momentów.
Wałkowana na okrągło sprawa transportu i parkingów – nie doczekała się prostego stwierdzenia, że na przykład stosowanie zakazu parkowania i zmiany organizacji w tym względzie, musi być poprzedzone wybudowaniem lub wskazaniem miejsc parkingowych, inaczej wszelka działalność oparta na wierze, iż można zarządzeniem i aktywnością straży miejskiej, sprawy uporządkować co jest lewitowaniem nad rzeczywistością i jej zaklinaniem. Żaden z kandydatów tego nie zauważył. Stwierdzenie, że opłata parkingowa dla mieszkańców na poziomie 400 złotych miesięcznie jest niewygórowana – trąci dowodem na myślenie, że ludzie maja dochody na poziomie prezydenta czy wojewody. Matrix.  Nawet od pana S. Kracika nie doczekałem się jasnego postawienia problemu konieczności zdania sobie sprawy i uwzględnienia w kalkulacjach tego, co  przy budowie parkingu w finansowaniu publiczno – prywatnym wnosi każda ze stron. Nie tylko kwotowo, ale i w wartościach niematerialnych – tych przekształcalnych w brzęczącą monetę. Czym innym jest budowa parkingu na peryferiach, a czym innym pod Wawelem. W tym drugim przypadku to miasto i lokalizacja powodują pojawienie się klienteli w oczekiwanej skali. Obaj panowie nie cenią widać tego, czym będą dysponowali w Krakowie w sferze niematerialnej – a jednak rynkowej.
Pan prezydent J.Majchrowski rzeczywiście, jako praktyk zarządzania milionową aglomeracją, kilkakrotnie stawał przed koniecznością wyjaśniania rzeczy złożonych w odpowiedzi na pytania zadawane z pozycji zarządzania małym miastem i to czynionym pod parasolem ochrony czy troski politycznej. Niemniej opowiadanie całego procesu prób budowy Centrum Kongresowego tylko zajmowało czas – nic nie wyjaśniając, a ułatwiając panu S.Kracikowi podniesienie tematu ciągnącego się procesu wydania decyzji w sprawie centrum Targi w Krakowie. Nie było w ogóle dalej mowy o tym, na czym panowie chcą opierać realny rozwój miasta i jak ten rozwój realizować zgodnie z koniecznością ciągłego utrzymywania równowagi pomiędzy presja inwestorską czyli i życiem gospodarczym a komfortem mieszkańców. Ten problem, w tej debacie w ogóle - nie istniał.
Przełożenie więc ciężaru na reklamiarstwo i umiejętne zabiegi P-R przestrzegły mnie przed tak zwanym „nowym”, które wcale nie jawi mi się jako takie znów „nowe”. Może inne – ale opowieści o dążeniu do porównywania oceny skuteczności działania różnych Wydziałów UMK pachnie z daleka projektem systemu piętrowej kontroli, a więc de facto – klinczu. Doświadczenia paromiesięczne na stanowisku wojewody ustanowionego – z mojego osądu – dla uzyskania pozycji wyjściowej i możliwości  w wyborach to nie przekonuje.
Dziecko przecież mogło zauważyć jak obaj panowie korzystali  w akcji wyborczej ze swych naturalnych możliwości wynikających z piastowanych urzędów i w jakiej faulowanej pozycji znaleźli się pozostali kandydaci. Gdyby przed wyborami obaj zawiesili funkcje – była by inna rozmowa,
Podsumowując. Ta debata, na dziś, raczej mi sugeruje wybór jednej z dwu pierwszych dróg rozwiązania dylematu wyborcy. Niestety.
Poczekam więc do debaty następnej. Może się coś więcej dowiem. Jak mówię – żaden z kandydatów nie jest z mojej bajki, niemniej otrzymałem ostrzeżenie. Mam jednego kandydata przyczajonego do trybów, które już działają – i przekonanego, że chodzą one dobrze i drugiego, który posługując się sprawnie retoryką punktuje ale tylko na płaszczyźnie efektów P-R. A realne rządzenie na zabiegach P-R może tylko stracić.
Jeszcze więc poczekam.