|
Mogę śmiało powiedzieć, że jestem z dala od polityki. I to nie tak, jak Ci co to z tym hasłem wiszą po słupach – a dosłownie. W tym sensie, że nie jestem członkiem żadnej partii, nie piastuję, nie spełniam, nie wypełniam itd. Nie jestem jednak obojętny na sprawy publiczne – wychodząc z prostego założenia, że te czy tak czy siak i tak mnie one dotyczą.
Czy mam na nie wpływ? Powinienem mieć- przez partie właśnie ale te, żyją własnym życiem. Co im to umożliwia? Zastanowiłem się nad tym i to nie raz. W końcu wielokroć się przekonałam, że na dzisiejsze warunki i przy dzisiejszej pysze polityków, w ich odwiecznym przekonaniu o posiadaniu jedynie słusznej racji, mogę tylko mówić, że walę głową w mur swoimi informacjami. Chcąc wpływać na rzeczywistość powinienem w takim razie przystąpić do partii, tam jednak, takie indywidualne choć i całkiem racjonale argumenty i racje, nie istnieją wobec codziennego wykonywania przez te, i to każdą z partii, jej recepty na istnienie polityczne. W samorządzie – też – nie słyszałem nigdy, by rozważano wiele innych argumentów w danej sprawie - oprócz targów pod hasłem kto kogo i co utniemy z budżetu. Przykra to konstatacja, ale aktywność i wiedza obywatelska ani w partiach ani w samorządzie nie są mile widziane. Jakie mamy efekty? I te chcę pokazać. Zacznijmy od tego, że demokracja zwana przez wielu podziwianego, ale też dla powyższych powodów, znajdującego się poza marginesem polityka JKM – d..kracją, ma jedną fundamentalną cechę. Noblista i menel są sobie równi. Mózgi nie te, wiedza nie ta, wyobraźnia o nieporównywalnych horyzontach - ale głos ten sam. Racje więc i wiedza się nie liczą a liczy się przypodobanie tłumowi. W końcu noblistów – symbolicznie rzecz ujmując – jest mniej. W kolejnych obrotach wyborczych, przy aktywnym tępieniu a tylko w teorii wspomaganego społeczeństwa obywatelskiego, zaczyna dominować kuglarstwo. Kto je lepiej opanował ten zdobywa pozycję. Podkreślam – nigdzie nie kandydowałem – i nie można mi zarzucić, że wyrażam głos frustrata. Ja mówię o realiach. I pragnę je Państwu jako niebawem wyborcom II tury, a potem Tym, którzy myślą o swym poważnym obowiązku w wyborach następnych – to uzmysłowić, gorąco namawiając na podjęcie trudu wyboru nie koniecznie zbieżnego z naciskiem pralni medialnej a za to zgodnego ze swoim własnym interesem. Po pierwszej turze wyborów samorządowych zadałem sobie na przykład pytanie, co musiałoby się stać by wiedza o szwindlach dyskredytowała. Rzetelne informacje, powszechnie znane takie jak choćby te o sposobie prowadzenia „konsultacji społecznych” w Myślenicach w sprawie wysypiska, czy kreatywność działań na rzecz faktycznej destrukcji Parku Zdrojowego w Rabce pod hasłem chodliwym medialnie i papierkowo „rewitalizacji” przez elektorat zostały zupełnie zlekceważone. Nie inaczej jest w wielu innych miejscach. Dobczyce osławione medialnie – mają Program Rewitalizacji, którego realizacja – dziś mogę to wykazywać – ustabilizuje ale tendencje niekorzystne dla perspektywicznego rozwoju Gminy. Czy jednak to obchodzi mieszkańców? Tym się nie interesują, bo mają podrzucony ochłap rzekomego konfliktu lokalnego na globalną skalę. Nawet poważny dziennikarz na to się nabrał. Szybko można dojść do prostego wniosku – warto tylko swoje powiedzieć i to tak by został ślad, i poczekać jak na własne życzenie ludzie dostaną po karku. Wtedy może zauważą, że warto swą decyzję wyborczą a/ podjąć w ogóle b/ dokładnie przemyśleć a nie wybierać wariantu pięknych uśmiechów…...i późniejszych zawodów i kłopotów. Nie w innej sytuacji jest Krakowska Gazeta Internetowa „krakowska.info” Dostarcza informacji – co prawda nie pasujących do obowiązujących trendów podziwu ale za to prawdziwych i sprawdzalnych. Opartych o dokumenty. I co? Już sam skład II - giej tury, mówi, że nic.
Zobaczymy. Dla mnie, to co przeżyłem i co się dzieje, w związku z realizacją jednej z najważniejszych realnie spraw miasta – Programu Gospodarki Odpadami i Konsultacjami – jest trwałym powodem do daleko idącej rezerwy wobec ekipy urzędującego prezydenta. Informacje z Niepołomic i walka wyborcza oparta o techniki P-R są innym – nie wiem czy nie bardziej znaczącym ostrzeżeniem. Z dala od polityki. Brzmi najbardziej cynicznie jak tylko jest to możliwe. Czekam na faktyczną debatę i pokazanie argumentów. |