Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie „Ekolodzy protestują” - czyli alibi dla nieudolności
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


„Ekolodzy protestują” - czyli alibi dla nieudolności PDF Drukuj Email
Opinie
środa, 08 grudnia 2010 15:18 | Wpisany przez fsd

Już cyklicznie mamy dostarczane informacje takie jak ta ostatnia – szkieletor nie może być ruszony ze stanu ruiny budowlanej, bo ekolodzy protestują. Muszę powiedzieć, iż trudno znaleźć bardziej dezinformująca w istocie bzdurę. Ludzie mający w ręku decyzję i władzę, znajdują w takim schemacie argumentacji wygodne alibi dla nieskuteczności i wręcz można powiedzieć – niekompetencji - swego działania.

Myśl tak wyrażoną najkrócej można wyłożyć poprzez upraszczające może trochę sprawę, lecz jednak zasadnicze stwierdzenie. Dobrze przygotowana decyzja, przeprowadzona rzetelnie, bez niby ułatwiających życie uproszczeń, zgodnie z wymogami prawa i oparta o właściwą motywację się broni. Jeśli zaś ta obrona ta trwa tak długo, to albo decyzja jest źle przygotowana, albo jest niewydolny system egzekucji prawa.
Niby proste – lecz wymaga, być może, dodatkowych wyjaśnień.
Pierwsze nad czym bym się głęboko zastanowił – i wnioski z tego myślenia użył w prowadzeniu sprawy  - to jest pytanie co to znaczy „ekolodzy” i „protestują skutecznie blokując” Nie jest tu moim zadaniem uszczęśliwianie Tych co to etatowo – i od lat – wiedzą najlepiej i nie mam zamiaru za Nich sprawy rozwiązywać. W końcu to Oni za to biorą pieniądze. Zastanówmy się jednak czy koniecznie trzeba w imię skuteczności działania lekceważyć argumenty – lub – na drugim biegunie – stawać na baczność przed każdą, nawet ad hoc skrzykniętą grupą samozwańców bywa, ze faktycznie reprezentantów nacisku biznesowego?
Odpowiedź na to pytanie pierwsze  już posuwa sprawę do przodu.
Po drugie. Zapytajmy się jak w przypadku każdej z tych tak oprotestowanych decyzji wyglądało jej wstępne przygotowanie poprzez rzetelne przeprowadzenie konsultacji? Konsultacje jak wielokrotnie to się Władzom przedkładało i przedkłada, mają głównie na celu: a) pozyskanie zaufania społecznego,b) rzetelne poinformowanie o zamiarach zawartych w podejmowanej decyzji, c) przekonanie znaczącej części zainteresowanych o racjonalności decyzji w jej konkretnym kształcie. Ważne jest też, że konsultacje wcale nie muszą się odbywać ze wszystkimi i dotyczyć wszystkiego.
Muszą być też właściwie przygotowane i przeprowadzone.
Świetnym przykładem może tu być budowa Stadionu Cracovii. Poprzedni zamiar o wątpliwe konduicie i prowadzony całą skomplikowaną grą prawno – dezinformacyjną napotkała na mur skutecznego oporu. Czy jednak drugi zamiar napotkał jakiekolwiek poważne przeszkody na tym etapie? Zero sprzeciwu i pełne oraz życzliwe przyzwolenie otoczenia. Skąd ta różnica? No właśnie – może by tak decydenci nad tym się zastanowili przed schowaniem się za „ekolodzy protestują”. Czy ekolodzy i czy protestują – warto zapytać. 
Po trzecie. Każda decyzja i zamiar, muszą mieć uzasadnienie oparte o prawo, w tym o fundamentalne zasady podejmowania rozwoju gospodarczego w sposób zgodny z ochroną środowiska człowieka. Nie tylko ochrony żabki, sosenki itd, choć te są ważne, ale jako składowe całości – tak jak i człowiek. Już absurdem trąci na przykład blokowanie rozbudowy Szpitala Pediatrycznego motywacją „ekologiczną”. „Oikos” dzieci się tu nie liczy? Może chodzi o zupełnie coś innego? Nie może być przecież w tych relacjach obowiązujący bezwzględnie dyktat którejkolwiek ze stron relacji biznes (działalność człowieka) – a – środowisko (natura, otoczenie człowieka)
Po czwarte. Dziecko wie, że każda inwestycja, zamiar, ma swych zwolenników i przeciwników biznesowych. W uzgodnieniu wypadkowej tych interesów racja środowiska i społeczeństwa są reprezentowane przez Władzę, która ma ze swej istoty niestety i na szczęście, kadencyjny i w zasadzie poza biznesowy charakter. Ludzie prowadzący interesy działają długofalowo. Można to analizować choćby na przykładzie zamiaru budowy spalarni odpadów komunalnych i moderowania wykonawstwa Planu i Programu Gospodarki Odpadami  w Krakowie.
Wniosek z tych wywodów można właśnie podsumować jak w tytule.
O tyle wiem co mówię, że jestem jednym z założycieli Polskiego Klubu Ekologicznego, nie jedną interwencję prowadziłem i nie jednej akcji bezpośredniej jak to się ładnie nazywa w języku bojówkarzy używających hasła „eko” do czasem zupełnie innych celów, skuteczne się  przeciwstawiłem.
Dziennikarz ma prostą argumentację i temat notki – „ekolodzy protestują”, a decydenta ma to zwalniać z skutków Jego działań?
Nie tak prosto.
Ostatnio dokonano wyboru nowego – trochę starego kompletu decydentów. Chce się powiedzieć – co Państwo wybraliście – to musicie we własnym interesie pilnować a nie dać się bujać technikami P-R
Tylko i aż tyle.