|
Ciarki przechodzą po plecach po dzisiejszej telewizyjnej wypowiedzi b. premiera i ministra sprawiedliwości Włodzimierza Cimoszewicza, że górnicy w Wujku zginęli nie od strzałów a od rykoszetów. Po prostu jakby się napatoczyli, ale nikt do Nich nie strzelał mierząc, celując.
Słuchając Cimoszewicza można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, iż kontakt z władzą, w stopniu absolutnym, wyposaża w butę i zanik umiejętności kojarzenia faktów na rzecz ich zastępowania swoimi imaginacjami i swoją propagandą uznaną już za rzeczywistość. Bezczelność to dużego kalibru – a pozostawiona na antenie – bez reakcji. Pomijam już wyniki śledztwa po latach, które skoro wskazało konkretnych ludzi jako wykonawców, a Sąd ich za to skazał, czyli zostało udowodnione sprawstwo (!). To samo powinno rozwiać wątpliwości Pana Cimoszewicza. Pomijam też ówczesne nawet oświadczenia, czy raczej wynurzenia politruka – rzecznika, o wyższej konieczności w tym przypadku – bo „trzeba było zaprowadzić porządek”. Nawiasem mówiąc jest dla mnie bardzo złym prognostykiem na przyszłość to, że z tą tezą o konieczności subordynowania ogłupiałego narodu i bojówek Solidarności, do tej pory wydaje się zgadzać część społeczeństwa otumaniona propagandowo i odbierająca bez refleksji to co widzi i słyszy. W tym względzie oceny socjologów przerażają. Pomyślmy chwilę nad tą informacją Pana i to ex Ministra Sprawiedliwości i to podaną z pozycji wiedzy ówczesnego uczestnika salonu. Czyli dobrze poinformowanego, Wysłano (ktoś wysłał) żołnierzy nie z wizytą a dla pacyfikacji (nie do negocjacji). Dla tego celu rozdano ostrą amunicję. Dla straszenia wróbli? Dano rozkaz strzelać. Nie na postrach, nie ślepakami, a konkretnymi kulami, w konkretnym kierunku. Z tego punktu widzenia jest zupełnie obojętne czy zabija zabłąkana czy nie zabłąkana kula. Wystrzelona w tłumie, jak z plutonu egzekucyjnego Każda z tych kul była wymierzona i wystrzelona. „Wyjaśnienie” więc jest co najmniej idiotyczne, pozostaje bez związku z efektem i dowodzi – jak na wstępie, ze wypowiadający ten osąd czy podający tę informację nie potrafi rozróżniać faktów, rzeczywistości, skutków działań – od lat powtarzanej propagandy. Propagandy nadal szerzonej skoro Pan Cimoszewicz nie doczekał się natychmiastowej riposty. Dzisiejsza TV wpisała się w taktykę ówczesnej władzy. W końcu nie każdy z oglądających musiał zauważyć skalę manipulacji i bełkotu wnoszonych przez propagandzistę i miłośnika tamtych lat. Kto nie pamięta, może uwierzyć, że to był tylko przypadek, a cały PRL to był najweselszy barak w obozie. Nie sądzę. Skala zniszczeń w myśleniu o Polsce daje się we znaki do tej pory. Kto widzi co widzi, nie trzeba Mu tego przybliżać. Kto nie widzi – doświadczy. Niebawem. W końcu zamykanie się nowego monopolu władzy to zapowiada na każdej płaszczyźnie. Dziś wypadałoby się interesować losem Tych co to na tym spotkaniu w Wujku mówili Panu Prezydentowi w oczy co myślą, czego nawet ścieżka dźwiękowa nie była w stanie wyciszyć. Wraca nowe. |